niedziela, 14 kwietnia 2013

VI


,,Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać.''
Antoine de Saint- Exupery

-Ale ja nie chcę. – jęknęłam przeciągle, patrząc z błaganiem w oczach na moje przyjaciółki. Stanowczość wypisana na ich twarzach jednak uświadamiała mi, że sprzeciw nic tutaj nie zdziała. – To nie mój świat w ogóle. Mam iść tam, żeby ściany podpierać?
-Jak na naszą przyjaciółkę stanowczo za rzadko przebywasz poza domem. Mówię ci, w klubie może wpadnie ci ktoś w oko. – odpowiedziała mi Miśka, wyciągając ku mnie czarne buty na wysokich koturnach. Spojrzałam na nią w ostatnim przypływie żalu jednak popatrzyła na mnie z politowaniem i poruszyła ręką, potrząsając trzymanymi botkami.
-No dobra, już ubieram. – westchnęłam. Powoli podeszłam do lustra i przeraziłam się, patrząc jak wyglądam. Odbicie przedstawiało dziewczynę w przeraźliwie podtapirowanych włosach, ubraną w top na ramiączkach, krótkie spodenki i ciemne rajtuzy. Na top zarzuciłam podaną mi skórzaną kurtkę. Przerażenie sięgnęło zenitu, gdy spojrzałam na swoją twarz. –Przecież to nie ja jestem.
Oczy obrysowane grubo czarną kredką, do tego błyszczący cień na powieki i ogniście czerwone usta.
-Co ja Wam takiego zrobiłam? Wydaje mi się, że w takim stroju to ja pod latarnię powinnam się wybrać, nie do klubu. – jęknęłam i pomknęłam po torebkę, wołając, że o czymś zapomniałam. W pokoju szybko zapakowałam do niej płyn do demakijażu i długie ciemne legginsy. Mój czyn na szczęście pozostał niezauważony.

Wyszłam na chłodne, kwietniowe powietrze, już tęskniąc za domem i niemiłosiernie się garbiąc. W ubraniu, które dla mnie wybrały, może pasowałam do ich wyglądu, ale nigdy nie lubiłam wyróżniać się z tłumu, a teraz zwracałam na siebie ogromną uwagę. Dopiero zaczynało się ściemniać, więc mijałyśmy wielu ludzi, którzy obcinali nas spojrzeniami. Miśka i Zocha jakoś się tym nie martwiły, ale ja czułam się jak w obcej skórze.  Odetchnęłam głęboko, gdy już dotarłyśmy na miejsce. Ochroniarz wpuścił nas do środka i chwilę później nie słyszałam już nic oprócz nieustającego dudnienia głośników. Skierowałyśmy się do baru, gdzie Miśka załatwiła nam trzy drinki po zniżce od znajomego barmana. Podała mi kolorowy napój, o nazwie, której nie dosłyszałam, ja jednak niemrawo zamieszałam w nim rurką.
-Nie mam ochoty alkohol. – jęknęłam cicho, czując że mój sprzeciw raczej nie jest pożądany.
-A co, będziesz soczek pomarańczowy pić? Proszę cię Ala, rozkręć się trochę. – powiedziała Miśka, zanim porwał ją do tańca jakiś wysoki blondyn.
-Nie rób tego, jeśli nie chcesz. Nie będziemy cię przecież zmuszać. – odpowiedziała dyplomatycznie Zośka, która chwilę później także znikła w falującym na parkiecie tłumie.
Wbijałam spojrzenie w swojego drinka, zastanawiając się, jak wytrzymam kolejne godziny w miejscu, którego nie darzyłam sympatią, gdy na krzesło obok mnie usiadł ciemnowłosy facet. Wyglądał na jakieś trzydzieści lat. Zamówił drinka i odezwał się, obdarzając mnie śnieżnobiałym uśmiechem:
-Cześć maleńka. Ty tu tak sama?
-A widzisz kogoś jeszcze? – zapytałam ironicznie. Przy kolesiu ubranym w przyciasny jak na moje oko T-shirt czułam się nieswojo, dlatego też włączyłam swój tryb ,,wrednej Ali.’’ W odpowiedzi ciemnowłosy zaśmiał się. Przysunął się bardzo blisko, aby dokładnie słyszeć co mówię, a ja w wydychanym przez niego powietrzu poczułam alkohol. Koleś najwidoczniej miał za sobą nie jednego już drinka.
-Miła jesteś. – w odpowiedzi spojrzałam na niego ze zmarszczonymi brwiami. Hmm… naprawdę? Czyżby alkohol aż tak wypaczał zmysły? Jego ręka niebezpiecznie kierowała się w stronę mojego uda. Złapałam ją w locie za nadgarstek i położyłam na blacie baru, posyłając mu wrogie spojrzenie.
-Nie dotykaj mnie. – warknęłam. Koleś jednak nie bardzo się przejął i chwilę później nasze twarze dzieliły centymetry. – Nie rozumiesz po polsku?
W odpowiedzi już praktycznie stykaliśmy się policzkami. Zerwałam się z krzesła i spojrzałam na niego, stojąc w dość bezpiecznej odległości. Wyglądał na lekko zdezorientowanego, a mimo to wstał i zaczął zbliżać się w moim kierunku. Złapał mnie za nadgarstek. Poczułam przypływ adrenaliny, a nogi trzęsły mi się jak galareta. Spojrzałam na dłoń, którą zaciskałam na szklance jak desce ratunku. Z wściekłością chlusnęłam w faceta kolorową cieczą, po czym zabrałam torebkę i zniknęłam w tłumie tańczących, starając się odnaleźć moje przyjaciółki. Koniec tej zabawy. Gdy jednak nigdzie ich nie dostrzegłam, wbiegłam wręcz do pomieszczenia oznakowanego jako toaleta i zamknęłam się w jednej z kabin. Ściągnęłam shorty i rajtuzy, praktycznie je z siebie zdzierając. Emocje buzowały w mojej głowie i z całej siły starałam się utrzymać jako taką równowagę psychiczną. Torebkę rzuciłam na niezbyt czystą podłogę, po czym wyciągnęłam z niej legginsy i wciągnęłam je na siebie. Wyszłam z kabiny i rzuciłam się wściekła i roztrzęsiona do umywalki, po czym z pewną satysfakcją spoglądałam, jak maska, którą miałam na twarzy spływa wraz z wodą. Wytarłam twarz i pożyczyłam od malującej się obok dziewczyny szczotkę, po czym doprowadziłam włosy do normalności. Zignorowałam jej spojrzenie, zapięłam kurtkę prawie po szyję i wyskoczyłam na parkiet. 

Wydawało mi się, że mignęła mi czerwona głowa Miśki, dlatego pokierowałam się w jej kierunku, jednak zanim do niej dotarłam, znikła. Zrezygnowałam więc z dalszego szukania i z trudem przepchałam się do wyjścia, aby później z ulgą wdychać świeże, chłodne powietrze. Minęłam grupę czekających na wejście okropnie wysokich facetów i wraz z ostatnim oddechem mojej pewności siebie, zadarłam głowę, by spojrzeć na jednego z nich.  Ze zdziwieniem rozpoznałam w nim atakującego tutejszego klubu. On także mi się przyglądał,  po czym klepnął swojego kolegę, którego także kojarzyłam z telewizji i Internetu, mruknął coś.
-A my się nie znamy? – spojrzałam w jego niebieskie oczy.
-Hm, nie wydaje mi się. – mruknęłam zawstydzona, bo cała grupka spoglądała na mnie dość dziwnie.
-To nie ta dziewczyna z Internetu? – szepnął do niego wysoki blondyn, Piotrek. Trochę informacji na temat siatkówki dotarło do mnie mimo, że broniłam się przed wszelkimi sportami. Z wyjątkiem pływania oczywiście. Prawdopodobnie szept nie miał dotrzeć do moich uszu.
Miałam nadzieję, że mój umysł płata mi figle, odwróciłam się na pięcie i przyspieszyłam. Odwróciłam się jeszcze kilka metrów od nich, kiedy cała piątka, bo tylu ich tam chyba było, spoglądała na mnie. Poczułam jak płoną mi policzki.

Zniknęłam za rogiem, jednak nie zmniejszyłam tempa. Szłam, gdzie mnie nogi poniosły, mając nadzieję, że za jakiś czas trafię do domu. W klubie nie zabawiłam długo, więc jeszcze nie zrobiło się do końca ciemno. Moje spojrzenie przykuł plac zabaw. Niepewnie usiadłam na jednej z zamontowanych tam huśtawek i wyciągnęłam telefon, z którego wysłałam Miśce i Zośce informację o tym, że wyszłam. Schowałam aparat nie czekając na odpowiedź i zaczęłam mimowolnie bujać się, odrywając stopy od powierzchni. Tak bardzo chciałam móc z kimś porozmawiać, jednak nie pozostawał mi już nikt, kto jako tako zainteresowałby się moimi problemami. Nikt oprócz chłopaka, z którym pisałam od ponad miesiąca. Kiedyś podał mi swój numer telefonu, ale do tej pory z niego nie skorzystałam, choć cały czas mi o tym przypominał. Może dlatego, że nie chciałam, aby nasza przyjaźń wyszła poza Internet? I tak nie była realna. Jeśli w ogóle to, że znasz kogoś właśnie z Internetu można nazwać przyjaźnią.

Wyciągnęłam telefon i powoli zaczęłam obracać go w rękach. W książce kontaktów znalazłam jego imię i wybrałam. Dwa sygnały i rozłączyłam się, zastanawiając, co ja do jasnej cholery robię. Schowałam urządzenie do kieszeni i zaczęłam myśleć o czymś innym, gdy nagle usłyszałam znajomą melodię. Z przerażeniem spoglądałam na wyświetlacz.
-Weź się w garść dziewczyno. – mruknęłam cicho i przełknęłam ślinę, a potem nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Z kim rozmawiam? – usłyszałam jego głos. Pytanie zadał w języku angielskim i dopiero wtedy dotarło do mnie, że dodając jakieś dwie godziny z powodu różnicy stref czasowych, zapewne go obudziłam.
-Bartek, tu Ala. Przepraszam, że dzwonię tak późno.
-O. Cześć. Nie spodziewałem się Twojego telefonu. – odpowiedział po chwili ciszy.
-Ja także się tego nie spodziewałam. – zaśmiałam się cicho, po czym nagle umilkłam, a w słuchawce zapanowała cisza.
-Coś nie tak? Nie żebym  się znał, ale chyba chcesz o czymś pogadać?
-Kurczę, to zabrzmiało, jakby zwracała się do ciebie tylko w potrzebie.
-A tak nie jest? – zapytał i zaśmiał się cicho, jednak zamilkł, gdy mu nie zawtórowałam. – Żartowałem. Wiesz, że możesz ze mną porozmawiać, po to dałem ci ten numer.
-Naprawdę chcesz wysłuchać moich żalów? Nie masz nic innego do roboty? – zapytałam ze zwątpieniem w głosie.
-Teoretycznie powinienem spać, ale jeśli mi nic nie powiesz, to i tak nie zasnę.
Opowiedziałam mu o sytuacji z klubu. Mój głos niebezpiecznie załamał się w połowie, jednak powstrzymałam zbierające się w moich oczach łzy. Czemu muszę zawsze tak się mazgaić?
 Bartek wysłuchał wszystkiego, nie przerywając, a później opowiedział mi kilka śmiesznych sytuacji, które ostatnio go spotkały. Do tej pory nawet nie zdawałam sobie, jak bardzo bałam się tamtego kolesia przy barze. Kiedy rozłączyłam się, ulga była ogromna.

,,Dzwoń częściej. ‘’
Te dwa słowa cały czas powracały do mnie podczas drogi do domu. Masz to jak w banku Bartek, za bardzo spodobał mi się Twój głos, żebym teraz odmawiała sobie przyjemności jego usłyszenia.
*
Nic się nie dzieje, wartego opisania. Dzisiaj trzeci już mecz w parze finałowej. 
Ciekawe jak się to wszystko potoczy. ;)

Pytanie za sto punktów : czy któraś z Was wie czy przypadkiem prawdziwa dziewczyna Bartka ma na imię Natalia? Jeśli tak rzeczywiście jest, to jestem jasnowidzem, bo właśnie takie imię planuję nadać pewnej kobiecie w moim opowiadaniu. ;)

28 komentarzy:

  1. Przepraszam, że nie skomentowałam dwóch poprzednich rozdziałów, ale ja nie nadążąm. Kiedy zbieram się do napisania czegoś, to ty dodajesz nowy rozdział :) Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale zanim ogarnę mój leniwy tyłek, to czytam kolejny rozdział. Obiecuję poprawę :)
    Przechodząc do rzeczy, rozumiem że Miśka i Zośka chciały dobrze, ale na Boga, takie zachowanie niczego nie zmieni. Na siłę nic nie zrobią. Nie mogą próbować zrobić z Alicji kogoś, kim nie jest. Skoro nie czuje się dobrze w takim wcieleniu, jakie zafundowały jej przyjaciółki, to nie ma w tym nic złego. Jak będą jej tak uporczywie próbowały szukać faceta, to go nigdy nie znajdą. Ta sytuacja z tym kolesiem w klubie jednoznacznie pokazała, że takie zachowanie może doprowadzić tylko do tragedii. Dobrze, że Alicja szybko zareagowała i nie pozwoliła mu posunąć się dalej, bo nie wiem, jak by się to skończyło, ale na pewno nie dobrze. I wtedy, kiedy jej przyjaciółki były potrzebne, nagle wyparowały. Całe szczęście, że poradziła sobie sama. Ja bym chyba spanikowała i nie wiedziała, co robić. Ona na szczęście zachowała zimną krew. Bardzo dobrze, że stamtąd uciekła. Jeśli nie czuje się w takich miejscach dobrze, nie musi tam chodzić, żeby przyjaciółki były zadowolne. One muszą zrozumieć, że na siłę jej nie zmienią, że ona taka jest. Nie każdy uwielbia imprezy do białego rana, litry alkoholu i podrywanie facetów. Ja tam podziwiam bohaterkę za to, że nie stara się udawać innej osoby, niż jest. Jest sobą, i to jest najlepsze w tym wszystkim. Między nią a Bartkiem zawiązała się chyba dość silna nić porozumienia, czy nawet przyjaźni, skoro zdecydowała się do niego zadzwonić i powiedzieć mu o wszystkim. Mimo, że to tylko chłopak z Internetu, dobrze, że go ma, że jej wysłuchał. Wszystko toczy się powoli, ale po co przyspieszać? Tak jest dobrze :) Jestem strasznie ciekawa, czy to, że Piotrek ze Zbyszkiem ją poznali będzie miało jakieś konsekwencje? No i nie mogę się doczekać momentu, kiedy się wyda, że jej internetowy przyjaciel to sam Bartosz Kurek :D Spodziewam się, że do tego momentu jeszcze daleka droga, ale ja jestem w gorącej wodzie kąpana, więc nic dziwnego :)
    Jak głoszą plotki, dziewczyna Bartosza naprawdę ma na imię Natalia, chociaż słyszałam o jakiejś Paulinie, Ani... Ale z tego, co wiem, to jest Natalią :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, ja też czasem nie mam czasu komentować i tylko czytam, napisanie jest już ponad moje siły. Szczególnie, kiedy wszyscy dodadzą coś w ten sam dzień. ;)
      Taka już jest moja Ala. Może cicha, szara myszka, ale od początku do końca jest sobą i nie ma zamiaru tego zmieniać, dla nikogo. Wszyscy, którzy ją szanują powinni to zrozumieć i pomagać dyskretniej, bo robienie czegoś tylko dlatego, że ktoś inny cię do tego zmusza nie jest czymś miłym. Jeśli ktoś ma ją pokochać, to przecież zrobi to, jeśli będzie szczera, a nie przebrana za kogoś, kim nie jest.
      Jak już to jednej z moich koleżanek napisałam, Zbyszek i Piter może oglądali profile z piwkiem w ręce, ale procenty jeszcze nie uderzyły im do głowy, więc jakiś tam zarys twarzy ,,A22'' zapamiętali. ;) Jak na razie brnę do pewnego ważnego punktu powolutku, ale później akcja przyspieszy, więc delektujcie się spokojem. ;)

      Czyli jestem jasnowidzem, jeśli to faktycznie Natalia. :D
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. Rozdział strasznie fajny :D Akcja co raz bardziej się rozkręca :) Ciekawe kim bedzie ta Natalia. Czyżby dziewczyna naszego Bartka? Czekam na kolejny i zapraszam do siebie na 3 rozdział na http://gdymyslalaszewiesz.blogspot.com/
    Pozdrawiam Luna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Natalii jeszcze długa droga. Dowiecie się w swoim czasie. :)
      Dziękuję i pozdrawiam. ;)

      Usuń
  3. Mówiłam już, że kocham to opowiadanie, z każdym rozdziałem bardziej? Jeśli nie, to mówię teraz :)
    Z jednej strony rozumiem przyjaciółki Ali, bo chciały jej pomóc, ale zabieranie jej do klubu, jeśli nie bardzo chciała tam iść i robienie z niej kogoś kim nie jest makijażem i ciuchami, to mimo wszystko dla mnie lekka przesads. Dobrze, że Ala zadziałała zgodnie z zasada, że przezorny zawsze ubezpieczony i zabrała legginsy na zmiane i płyn do demakijażu. Zaradna dziewczyna :)
    Ciekawa jestem kiedy znów spotka naszych siatkarzy :) I Piotrkowi gratuluję pamięci, skoro ją rozpoznał :)
    Fajnie, że Ala ma takiego Bartka, do któregi może zadzwonić i ją wysłucha, mimo że go obudziła. Może i przyjaźń przez internet to nie jest najmądrzejszy pomysł, ale czasem łatwiej wygadać się komuś, kogo się nigdy nie widziało na żywo :)
    Stu punktów niestety nie dostanę, bo jak ma na imię dziewczyna Kurka, to nie mam pojęcia :)
    Co do meczu finałowego, mam wrażenie, że wszystkk skończy się dziś, chociaż dla mnie szkoda, bo bardziej liczę na Zaksę. No ale u siebie Sovia gra naprawdę niezłą siatkówkę i to też należy docenić :)
    Pozdrawiam :)
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz do mojego opowiadania taki stosunek jak ja, bo ja też z każdą kolejną godziną jego pisania bardziej przywiązuję się do moich bohaterów i trochę mi ich szkoda, kiedy myślę, co z nimi zrobię. ;)
      Pomoc na siłę nie jest pomocą, Ala mogłabym je o to poprosić, ale powinny uszanować to, że nie chce udawać kogoś, kim nie jest. One po prostu już chyba nie potrafią nic zrobić, żeby polepszyć jej sytuację, więc sięgają po dość radykalne metody. W początkowych rozdziałach Ala sama wspominała, jak nie raz próbowały ją swatać, ale bezskutecznie. ;)
      Wiesz, Piotrek powinien był ją pamiętać, w końcu to on wynalazł jej profil, bo zdjęcie się mu spodobało. ;)
      Sto punktów przydzielę ci za innym razem. ;)
      Mam takie samo wrażenie jak ty. Zaksa nie przypomina samej siebie, przynajmniej Sovia potrafi to wykorzystać. :)

      Usuń
  4. Może i Natalia ale napewno wygląda jak pasztet. Nie to żeby coś ale seryjnie ładna nie jest. Nieźle opisane. Z tym jak dziewczyny zrobiły Ale okropnie kojarzy mi się panda Taylor Momsen. Ja przygody w klubach mam jeszcze przed sobą ale pewnie też bym po czymś takim zwiewała gdZie pieprz rośnie. Brr to nie mój klimat. Kurek głos ma fajny póki się nie śmieje xD Przestałam się jarac tą rywalizacją o mp ale Bosek ma rację. Spodziewałam sie wojny a tu co? Zaksa leży i płacze że Sovia bije...masakra. Mistrz po czyms takim nie idzie w dobre ręce. Ale Igła niezły. " jakiś kartonowy toporek mnie gania widziałeś? Siuup" kocham tego człowieka.
    Xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nam się nie musi podobać, to nie my spędzamy z nią czas, tylko Bartek. Wszyscy powinni uszanować jego wybór. :)
      Dokładnie, Taylor faktycznie przypomina mi pandę, chyba nie będę w stanie pomyśleć o niej inaczej odkąd zwróciłaś mi na to uwagę. ;)
      Kluby to też nie mój klimat. Taka już jestem, nic nie zrobię, przykro mi. Nie pcham się tam, gdzie źle się czuję. A już szczególnie w ramiona podchmielonych facetów.
      Igła jest po prostu mistrzem! Kocham tego człowieka, naprawdę. Doda filmik półminutowy, a ja już szczęśliwa cały dzień chodzę. ;)
      Ciekawe, czy Zaksa dzisiaj pomacha w stronę Resovii białą chorągiewką. ;)

      Usuń
  5. Bardzo kocham ten blog bardzo mocno jednak nie wiem czemu ale nadal mam słabość do tamtego i czytam go od początku jeszcze raz. Wiem ,że jestem głupia no ale cóż. Co do tego i poprzedniego rozdziału bardzo mi się podobały cieszę się ,że Ala znalazła swoją bratnią duszę. Śmiać mi sie chciało z tego jak pod klubem Piotrek szeptał ,że to ta z portalu, on do zawsze coś odwali. Kurcze zastanawiało mnie tylko to czemu Bartek jest w Rosji może jestem tępa i coś przeoczyłam co jest możliwe. Mam nadzieje jeszcze ,że coś wyniknie ze spotkania tych dwóch bratnich duszy. Cieszę się ,że ten pijany oszołom nic nie zrobił małej i biednej Alicji. Sądzę ,że dziewczyny chyba troszkę za mocno wzięły do siebie chęć metamorfozy Ali ,bo to ona powinna dobrze się czuć we własnym ciele. Zapraszam do siebie pieprznieta.blogspot.com na 23 rozdział i Pozdrawiam serdecznie Annie
    Czekam na następne rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę miło mi to czytać! Tamto opowiadanie jest moim pierwszym, nie wiedziałam jak się za to zabrać i dlatego jestem w szoku, że tak je polubiliście. Sama miałam ochotę przeczytać je jak książkę, po kolei, jednak nie mam po prostu na to czasu. Kiedyś do tego wrócę i poszukam tego, co wam tak bardzo się spodobało, bo nie rozumiem jego fenomenu. ;)
      Dlaczego Bartek jest w Rosji - już ci uświadamiam. Nie wiem, czy napisałam to bardzo czytelnie. Otóż Kurek do Rzeszowa wpadł na weekend, nawet chyba Zbyszek o tym mówił. To było w rozdziale, gdy zalogowali się na tamten portal i napisali do A22. Po tamtym weekendzie Bartek wrócił do Rosji, bo akcja toczyła się w sezonie klubowym, a on grał w Dynamie Moskwa. Ot, cała filozofia. Niedługo jednak akcja będzie się dziać w Polsce. :)
      Dokładnie. Dziewczyny po prostu chciały dobrze, a wyszło jak zawsze. ;)

      Usuń
    2. Dzięki za wyjaśnienie , w mojej głowie właśnie się wszystko wyjaśniło . Ja nie wiem jak to czytałam ,że przeoczyłam taką ważną sprawę :)Czekam więc na następny rozdział :)

      Usuń
    3. Nie ma sprawy, może ja to pokrętnie wyjaśniłam, jak to mam w zwyczaju. ;)

      Usuń
    4. oj tam twoje blogi są wspaniałe :) koccham je po prostu :)

      Usuń
  6. Robi się coraz bardziej ciekawie;) Uwielbiam Twoje opowiadanie i Twój styl pisania. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Ah no i Bartek ma bardzo fajny głos:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz ciekawiej i lepiej ;) Czekam na kolejny ;)
    W wolnej chwili zapraszam również do mnie http://peryferiesiatkarskie.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Akcja się rozkręca :) Ala zadzwoniła do Bartka, co jest dużym krokiem naprzód w ich znajomości :p Generalnie świetny rozdział :)
    chyba jesteś jasnowidzem, bo słyszałam, że ma na imię Natalia :D
    Pozdrawiam serdecznie,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zrobiłam sobie małe poszukiwania w googlach i się aż zdziwiłam, że trafiłam w dziesiątkę z imieniem. ;)
      Powoli, powoli, ale się rozkręca. Jak już dojdę do pewnego miejsca, to zacznie lecieć jak z górki, więc zalecam delektować się spokojnym życiem Ali. ;)

      Usuń
  9. koment tak na szybko bo czasu ostatnio brak niestety :( bomba bomba i jeszcze raz bomba nie mam nic do dodania
    pozdrawiam
    J.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uuu siatkarze rozpoznali Alę... Jak ja nie lubię takich typków, którzy myślą, że dziewczynie to bardzo fajnie przyjmować takie "obmacywanki". Jezu. Nawet nie usprawiedliwia go to, że był pijany.
    Tak - Bartek ma fajny głos ;)

    W wolnej chwili zapraszam do siebie na szósty rozdział :)
    nowe-szanse.blogspot.com Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jakby towarzystwo pijanego, obcego faceta nawet nie wiem jak przystojnego, mogłoby być przyjemne. Ten typ tak ma. ;)

      Wpadnę z wielką chęcią, bo czekałam i czekać będę na kolejne posty. :>

      Usuń
  11. Jego dziewczyną na 100% jest Natalia, nazwiska nie pamiętam,ale gdzieś mi się przewinęło. Jest od niego starsza o 9 lat ;) widziałam ją,ale nie skomentuję ;)

    co do rozdziału : fajnie,że mogła zadzwonić do Bartka i o wszystkim mu opowiedzieć. Ciekawe czy powiedziała też o Resoviakach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż o 9? Skoro są razem szczęśliwi... ;)
      A to, czy gadała z nim o Resoviakach pozostanie tajemnicą. Zauważ jednak, że ona nie wie, że rozmawia z Kurkiem. Nic jej nie powiedział o tym, że jest siatkarzem. ;)

      Usuń
    2. Oczywiście wiem,że nie powiedział jej,że jest siatkarzem, bo to by go skreśliło pewnie w pierwszej linii..:)
      są szczęśliwi i niech tak zostanie :) oby byli jeszcze bardziej szczęśliwi i mieli gromadkę dzieciaków :))

      Usuń