sobota, 27 kwietnia 2013

XIII


,,Patrzę na drzwi
Zwyczajnie czekając aż wejdziesz
Ale czas ucieka
Ludzie pytają co u mnie
Podczas gdy ja wracam do wspomnień
Kiedy powiedziałeś że tu będziesz''



Wraz z początkiem sezonu coś zaczęło się psuć. Bartek wracał z treningów zły i zmęczony, niewiele ze sobą rozmawialiśmy. Zastanawiałam się czym spowodowana jest jego zmiana, ale po pewnym czasie przestałam drążyć ten sam temat.Na moje pytanie ,,Bartek, co jest grane’’, odpowiadał zirytowany:
-Nic, co ma być. Zmęczony jestem.
Kiedyś, gdy spostrzegł, że zrobiło mi się przykro, gdy tak mnie zbył, podszedł do mnie i przytulił mnie mocno. Łzy, które zakręciły mi się w oczach wsiąkły w jego koszulkę.
-Przepraszam. –wyszeptał. – Po prostu wylewam z siebie siódme poty i nie mam już siły nawet myśleć.
Odsunęłam się do niego, by wytrzeć twarz i przywołałam na twarzy nikły uśmiech. Pocałował mnie lekko, a później usiedliśmy na kanapie oglądając jakiś film. Przytulona do jego boku czułam się najbezpieczniej na świecie.
-Pojutrze jedziemy do Twoich rodziców.
-Pewnie już nie możesz się doczekać, co?
-No pewnie, że tak. – westchnął chowając twarz w dłoniach, z przerażeniem w oczach. Zaśmiałam się.
-Uważaj, bo jeszcze przyjdzie ci od pierwszego spotkania zwracać się do nich ,,mamo’’ i ,,tato’’.
Odpowiedzią był tylko uśmiech i ponowne skupienie się na ekranie telewizora.
Dzień później, kiedy planowałam co zabrać na weekend spędzony w domu, Bartek wrócił późnym wieczorem i zmartwiony stanął w progu. Na jego widok odłożyłam składaną bluzkę i spojrzałam na niego wyczekująco, czując jak żołądek zawiązuje mi się w supeł.
-Przepraszam, ale nie mogę jutro jechać. Zapomniałem, że wcześniej już coś komuś obiecałem.
Westchnęłam, obracając w dłoniach materiał. Zrobiło mi się przykro, ale obietnica, to obietnica.
-Nie ma sprawy. Jeszcze nie raz pojedziesz.
-Przepraszam cię jeszcze raz.
Uśmiechnęłam się krzywo i wróciłam do pakowania, gdy on zniknął w głębi mieszkania.  Cała droga do Gdyni była okropnie nudna, czegoś mi brakowało. To samo uczucie towarzyszyło mi gdy przebywałam z moimi bliskimi. Okazało się, że zjechała się cała rodzina z myślą, że poznają mojego chłopaka. Kilka nietaktownych zdań i pytań wprawiło mnie w naprawdę kiepski nastrój. Spacerowałam ulicami Gdyni z moimi kuzynkami, jednym uchem słuchając co do mnie mówią, żadne z ich słów do mnie nie docierało. Nie tak to sobie wyobrażałam. Myślałam, że te dni spędzę z wszystkimi, których kocham, najważniejsza w moim życiu osoba pozostała jednak w odległym Bełchatowie. Zastanawiałam się co teraz robi i czy też mu mnie tak brakuje.

Kiedy wróciłam do naszego mieszkania, odpowiedziało mi tylko echo. Szybkie spojrzenie na zegarek uświadomiło mi, że Bartek jest na treningu. Choć wiedziałam, że nie ma na to wpływu i to jego obowiązek, to zrobiło mi się zwyczajnie przykro. W tym momencie doszłam do wniosku, że powinnam zacząć panować nad swoją wyobraźnią, bo rzeczywistość była całkiem inna, rozczarowująca. Lepiej nie mieć żadnych oczekiwań, wtedy nie będę już zawiedziona.

Dni, kiedy był na meczu wyjazdowym upływały mi w ciszy czterech ścian. Wszyscy przyjaciele, jakich miałam, pozostali w Rzeszowie, a było ich aż trzech. Tutaj znałam kilka osób i lubiłam ich obecność, byli to jednak koledzy z drużyny Bartka i ich drugie połówki, a więc w tej chwili osoby także nie osiągalne. Zaczęłam zastanawiać się, czy to co do niego czuję nie jest w pewnym sensie toksyczne. Czy to normalne, że jedna osoba jest Twoim całym światem i bez niej nie potrafisz się odnaleźć nawet w zwykłej rutynie dnia? Jedzenie śniadania, gdy on nie siedzi naprzeciwko, oglądanie telewizji bez bitwy o pilota, chodzenie na zakupy i taszczenie ciężkich toreb do domu, a później rozpakowywanie ich także w samotności i zauważanie, że zapomniało się kupić pewnych istotnych rzeczy. Wieczór i przewracanie się w pustym, zimnym łóżku, w oczekiwaniu na smsa o treści ,,dobranoc’’. Żadna noc nie mogła być dobra, skoro jego nie było obok. Za każdym razem gdy wracał, spychałam te myśli na dalszy tor, uparcie jednak powracały, gdy wyjeżdżał.

Wszystko zaczęło jednak wracać do normy. Jeździliśmy razem do naszych krewnych, a każda z ciotek wykorzystując moją nieuwagę, zasypywała go pytaniami o nasze wspólne plany na przyszłość, strasznie go pesząc. Na szczęście udawało mi się wyrwać go z ich szponów w dobrym czasie, za co był mi za każdym razem bardzo wdzięczny.
Nastał sezon reprezentacyjny. Cieszyłam się na fakt, że na jedną z nudnych rodzinnych uroczystości pojadę razem z nim, jak to mieliśmy w zwyczaju. Po raz kolejny jednak tuż przed wyjazdem poinformował mnie, że nie może mi towarzyszyć.
-Przepraszam cię, ale dzwonił do mnie Igła, mamy mieć jutro zebranie.
-Jasne, reprezentacja jest ważniejsza. – westchnęłam, nie ukrywając już żalu.
-Ala…
-Nie mam do ciebie pretensji. To Twoja praca, przykro mi po prostu, że muszę jechać tam sama. – odpowiedziałam, unikając jego wzroku.
Nawet jeśli chciałam, to nie mogłam tak nie okazywać tego, że mi smutno z tego powodu. Wiedziałam, że życie z siatkarzem tak będzie wyglądać, ale miałam do niego ciche pretensje, że najpierw obiecuje, a później je odwołuje. Dlaczego zawsze w stosunku do innych musiał się wywiązywać z przyrzeczeń?
Kiedy jednak wrócił do domu na kilka dni, byłam tak szczęśliwa, że go widzę, że wszystkie posępne myśli wyparowały. Liczyło się tylko to, że już mam go u swojego boku, mogę się do niego przytulić gdy mi źle i pośmiać się. Zaczęłam snuć wspólne plany, a on tylko uśmiechał się i nabijał z moich słów, a ja zawsze udawałam, że jestem na niego z tego powodu zła.

Nadszedł lipiec i wielkimi krokami zbliżały się moje urodziny. Na moje pytanie, co od niego dostanę, odpowiadał:
-Ja muszę ci wystarczyć.
Za każdym razem dostawał ode mnie po głowie, co było trudną sztuką, zważywszy na różnicę wzrostu. W dzień, kiedy w końcu mogłam się cieszyć, lub też płakać nad tym, że jestem o kolejny rok starsza, kazał mi się ładnie ubrać i zaprowadził do samochodu. Czując motylki w brzuchu, zastanawiałam się, gdzie mnie wywiezie, on jednak nie powiedział ani słowa. Zatrzymaliśmy się przed pięknym budynkiem. Przekroczyłam jego drzwi i zostałam zaskoczona przez Zośkę, Miśkę i Pawła oraz kumpli z drużyny zarówno klubowej jak i reprezentacyjnej z osobami towarzyszącymi.
-Sto lat, sto lat…
-Niech żyje Ala! – krzyczeli i śpiewali, a ja czułam, że te dwudzieste trzecie już urodziny chyba będą najlepszymi w moim życiu. Zdmuchnęłam świeczki i pomyślałam życzenie.
-Co sobie życzyłaś? – zapytał mnie Bartek, gdy rozdawaliśmy gościom kawałki tortu.
-O tym, że chcę już zawsze iść u boku takiego przystojniaka.
-Lepiej nie mów nic więcej, podobno wypowiedziane na głos życzenie się nie spełni. – rzuciła przechodząca obok mnie Miśka, na co ja machnęłam ręką. 
Gdy w dłoni trzymałam już ostatnie dwa kawałki tortu rozejrzałam się po pomieszczeniu, szukając Bartka, dla którego ciasto miałam na talerzyku.
-Widzieliście gdzieś Bartka? – zapytałam Piotrka Nowakowskiego, ten jednak także powiódł wzrokiem po Sali, a później potrząsnął głową.
-Może do łazienki poszedł?
Przestałam zakrzątać sobie głowy tą kwestią i zasiadłam u boku Zośki przy stole, słuchając jej opowieści. Mówiła mi, że znalazła pracę i byłam szczęśliwa, że się jej układa, niestety moje zdenerwowanie nasiliło się, gdy Bartek nie wracał. Powoli wszyscy zaczęli się zbierać, zdziwieni, że tak nagle zaginął, zaczynali do niego dzwonić, on jednak nie odbierał. Sama wybierałam jego numer jakieś kilkadziesiąt razy. Na parkingu nie było jego samochodu, ktoś podwiózł mnie do mieszkania, które także stało puste. Już nawet nie pamiętałam kto. Nie byłam w stanie zmrużyć oka. Martwiłam się, cholernie się martwiłam.
Dochodziła druga w nocy, kiedy tak po prostu wrócił. Cicho zamknął drzwi, myśląc pewnie, że śpię. Stanęłam w progu przedpokoju, z furią w oczach.
-Gdzie byłeś Bartek? – zapytałam spokojnie, a mój głos poniósł się po pomieszczeniu.
-Przepraszam…- zaczął, ale nie dałam mu skończyć.
-Nie, nie przepraszaj. Nie rób tego nigdy więcej, nie chcę słyszeć tego słowa. Znowu mnie wystawiłeś. – powiedziałam gorzko, a łzy zakręciły mi się w oczach. – To były moje urodziny, a ty tak po prostu nagle gdzieś zniknąłeś, bez słowa. Powiedz mi tylko gdzie byłeś?
-Książkę o mnie piszesz? – warknął wbijając we mnie lodowate spojrzenie. Łzy nagle zatrzymały się w moich oczach. Otarłam je i zaczęłam się trząść ze złości.
-Po prostu się o ciebie martwię. – wycedziłam przez zaciśnięte zęby, nadal nawiązując z nim kontakt wzrokowy.
-Miałem coś ważnego do zrobienia. – odpowiedział spokojnie.
-Ważniejszego niż moje urodziny. – bardziej stwierdziłam, niż spytałam, z nutką wściekłości w głosie. Spoglądałam na jego wysoką postać, która teraz wbiła wzrok w podłogę. – Więcej pewności siebie Bartek! Powiedz mi, co było ważniejszego niż moje urodziny, które sam zorganizowałeś!
-Świat nie kręci się wokół ciebie Ala. – odpowiedział, akcentując każde słowo i patrząc na mnie. W jego niebieskich oczach nie widziałam tej sympatii, radości, tego wszystkiego, co zawsze mu towarzyszyło. Tylko złość.
-Nie chodzi o mnie Bartek! – krzyknęłam, już nie wytrzymując napięcia.
-Może znów wypomnisz mi, że nie pojechałem z Tobą kilka razy do rodziny, bo miałem zgrupowanie?!
-Jeśli nie chcesz ze mną być, jeździć do moich krewnych, to po prostu mi to powiedz, a nie zasłaniasz się kłamstwami! – cały czas już tylko krzyczałam, on z resztą też. Na moje słowa jednak spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Przestań gadać głupoty…
 – Pytałam Piotrka, nic nie wiedział o tych zgrupowaniach. – powiedziałam beznamiętnie, czekając na jego reakcję. Nabrał dużo powietrza, aby coś powiedzieć, ale zrezygnował, jakby próbując się opanować. Najwidoczniej to nie wystarczyło.
-Szpiegujesz mnie? –warknął, stojąc już metr ode mnie. Zadarłam wysoko głowę i skrzyżowałam ręce na ramionach. Mierzyliśmy się spojrzeniem, byłam pewna, że gdyby w pomieszczeniu ulatniał się gaz, to już dawno byśmy wysadzili cały budynek w powietrze, bo z jego oczu sypały się iskry złości.
-Bartek… Co ja mam robić? Cały czas próbujesz sprzedać tę samą śpiewkę, nie chcesz mi nic wyjaśnić. – odpowiedziałam już spokojnie,  z żalem w głosie.
-Podstawą związku jest zaufanie. – odezwał się już spokojniej.
-A powinnam ci zaufać?

Pytanie zawisło między nami, nie doczekałam się na nie odpowiedzi. Szczerze to nawet nie chciałam słyszeć ani jednego słowa. Poczułam ścisk w gardle, minęłam go i poszłam do sypialni, po czym położyłam w lodowatej pościeli. Chwilę później poczułam, jak się do mnie przytula, ale odepchnęłam jego rękę.
*

Ekhem. No ten tego.
Ostrzegałam. ;)

Nudny weekend, brzydki, deszczowy, to nie mam co pisać.
Szkoda, że Kooistra odchodzi ze Skry, polubiłam go i to bardzo. Aż się boję reszty transferów.

EDIT: Nieee. Przez moje roztrzepanie rozdział dodał się dzień wcześniej. Nie ma to jak nie zmienić daty w publikacji. W takim razie kolejny post nie za dwa, a za trzy dni, tak jak powinien się ukazać - we wtorek.;)
EDIT 2 : Wprowadziłam do rozdziału małe zmiany, bo niektóre zdania nie miały sensu, a część nie zgadzała się merytorycznie. Także moi drodzy, w opowiadaniu nastał lipiec. ;)

41 komentarzy:

  1. No ładnie, ładnie. Ciekawe, co takiego Bartek zmajstrował. Może jakaś zdrada? Może coś w tym guście? ^^ Nie mogę doczekać się jak to potoczysz dalej.
    Wiedziałam, że musisz coś zrobić tej pięknej parze bo
    primo - na początku Twojego opowiadania było powiedziane, że już nie są razem
    Secondo - masz to w zwyczaju.
    Gratuluję Ali pewności siebie, bo z pewnością ją odzyskała.
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super nowy wygląd bloga, trochę się rozjeżdża, ale to nic, może się zmieni.
      Poza tym wielbię Cię za podkład muzyczny.
      The moment I knew jest jedną z moich ulubionych piosenek Taylor. ;)


      Usuń
    2. Mi się teraz nic nie rozjeżdża. Poprzedni szablon jakoś się nie trzymał całości na początku, ale potem wszystko wskoczyło na swoje miejsce, może i z tym tak będzie. Ani na komputerze, na tablecie i laptopie mi się nic nie rozjeżdża tym razem, więc nie potrafię tego zmienić. ;)
      Taylor to moja ulubiona piosenkarka, a ta piosenka to jedna z moich ulubionych, jeśli jeszcze wyciągnąć z tej listy te, do których są teledyski, bo to oczywiste, że je uwielbiam. W szczególności ,,22'', dlatego Ala tyle lat ma na początku. ;)

      Tak, ja to ja. To, że mieszam i będę mieszać jest oczywiste, nawet bez prologu. ;)

      Usuń
  2. No nie! Koniec idylli w związku Ali i Bartka nastąpił zdecydowanie za szybko. Ujawniło się drugie oblicze Bartka, nie jest już taki cudowny jak na początku. Zachowuje się on wobec Ali nie fair, nie powinien wymyślać kolejnych bzdur :( Powoli wychodzi na jaw, że Kurek kręci. Cichy Pit go trochę wydał :p Ciekawe jaką tajemnicę skrywa Bartek i co jest powodem jego nagłego wyjścia z imprezy urodzinowej :D
    Szkoda że Kooistra odchodzi :( A następcą Jacka Nawrockiego ma być Miguel Falasca ;)
    Pozdrawiam,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy za szybko? Trzynasty rozdział już. ;)
      Nie mogę powiedzieć nic więcej.

      Jakoś Nawrockiego nie będzie mi brakować. Zobaczymy jak to dalej będzie. ;)

      Usuń
  3. Jezus Maria! Jak to przeczytałam, to automatycznie zaświeciła mi się czerwona lampka w głowie! Już w ostatnim rozdziale przeczuwałam, że coś jest nie tak, gdy mówił, że dzwoni do niego mama. To było podejrzane, a teraz okazuje się, że się nie pomyliłam, moja intuicja mnie nie zawiodła. Mam nadzieję, że Bartek nie ma na sumieniu tego, co myślę, a przychodzą mi do głowy najgorsze myśli. Dziwię się Alicji, że nie ciągnęła dalej tematu, ja bym siłą to z niego wyciągnęła. Wiem, że odpowiedź mogłaby zaboleć, ale przynajmniej znałaby prawdę. Wiem, że wiedziała, na co się decyduje, wiążąc się z Bartkiem, ale podziwiam ją za to, że to wszystko znosi z takim spokojem. Mam wrażenie, że gdyby się wydarła na niego, może by sobie ulżyła. I o ile nie pojawianie się na rodzinnych uroczystościach mogę zrozumieć, bo ma swoje obowiązki jako reprezentant Polski (choć okazuje się, że to wcale nie było związane z kadrą), to wyjście z jej urodzin na tyle czasu, to było grube przegięcie. Nie obchodzi mnie, co on ma na swoje usprawiedliwienie, zrobił jej wielkie świństwo. Jak ona musiała się poczuć? Czy jest coś ważniejszego od urodzin własnej dziewczyny? Dla mnie nie ma i dlatego chciałabym wiedzieć, jakie były te ważne sprawy, które wyciągnęły go z imprezy. Zaprezentował nam chamstwo w czystej postaci i tyle. Może rzeczywiście Alicja za bardzo uzależniła się od Bartka? Może powinna poszukać własnych znajomych, by mieć jakąś własną przestrzeń w tym związku? Bartek nie jest taki święty i miałam rację mówiąc, że jeszcze nawywija coś, za co przestaniemy go lubić. Ja już przestaję. Bo najgorsza prawda jest lepsza od najsłodszego kłamstwa. Żadna dziewczyna nie chciałaby być potraktowana w ten sposób, dlatego mam nadzieję, że Alicja mu nie odpuści, że będzie drążyć, aż się w końcu dowie. Tak jak pisałam, ja mam w głowie same czarne scenariusze, jeden gorszy od drugiego. Ciekawe, czy któryś okaże się prawdziwy... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwona lampka miała się zaświecić. Faktycznie Bartek zachował się totalnie źle, ale może nie powinnyśmy go tak oceniać? Ala mogła być na niego tak zła, że po prostu nie miała ochoty z nim rozmawiać.
      To, że w Bełchatowie ma tylko niego, jest faktycznie złe. Powinna znaleźć sobie własnych znajomych, a nie tylko bazować na tych, którzy są teraz ich wspólnymi przyjaciółmi.

      Mówiłam, że będzie burza. Scenariusz też już mam dopracowany, a czy będzie się zgadzał z Twoim... Napiszesz mi później, czy tak to wszystko postrzegałaś. :)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  4. Świetne jak zawsze,często szukam nowego więc przez przypadek trafiłam na twoje ale je bardzo lubię :D
    zapraszam do siebie http://siatkowkasiatkowkokochamcie.blogspot.com/
    Pozdro z Wawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że ci się podoba.
      Także pozdrawiam. :)

      Usuń
  5. O jezu znowu zjadło mi komentarz...Sorki sorki sorki. No Bartuś przechlapałeś sobie...Znowu masz mega plusa za wytworzenie świetnego klimatu w rozdziale. Tak jest że tego typu znajomości bywają toksyczne i z taką tu chyba mamy doczynienia. Mieszasz czyli to co lubisz :D Ciekawe zatem co w niedzielę przeczytam :D
    xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukam w SPAMIE, bo tam ostatnio był ten Twój komentarz, który się nie pojawił. ;)
      A dziękuję, mam nadzieję, że tak klimatycznie będzie już do końca.
      W końcu moja ulubiona część opowiadania. Mieszam, mieszam. :>
      Poprawka - w niedzielę nic nie przeczytasz, bo kolejny z racji tego, że się pomyliłam z dniem publikacji, będzie we wtorek. :)

      Usuń
    2. A ja tego nie ogarnelam i myslalam że to piątkowy... Zaraz się odniose odpowiednio

      Usuń
    3. ;)
      W takim razie czekam. ;)

      Usuń
    4. Cóż. No no Bartek, zdecydowałeś się mieć laskę to ją miej a nie olewaj...Na prawdę lepiej pogadać...Coś mówiłam o toksyczności relacji? To proszę oto świetny przykład. Mistrzu robienia kłopotów mogę ci od dziś mówić? :D
      xoxo K.

      Usuń
    5. Będę zaszczycona tym mianem. Całe szczęście potrafię narobić problemów tylko postaciom fikcyjnym. ;)

      Usuń
    6. Też mam taką nadzieję. ;)

      Usuń
    7. itstimetofollowyourdreamsnow.blogspot.com na dwójeczkę zapraszam w końcu ;)

      Usuń
    8. Wpadnę w wolnej chwili. Obiecuję. Teraz mam zasypany pokój najróżniejszymi rzeczami i ciężko się do komputera dobić, bo remont robimy. ;)

      Usuń
  6. Robi sie ciekawie - fajnie! Dawno nie komentowałam,ale czytałam :) Ciekawe co ukrywa Bartek ,mam nadzieje,ze sie dowiemy z następnym rozdziale. / Ł

    ps.założyłam konto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się właśnie zastanawiałam, gdzie zniknęłaś. Myślałam, że już nie czytasz, wielkie dzięki, że napisałaś :). Świetnie, że założyłaś konto. ;) Lepiej jest je mieć, wtedy każdy kojarzy cię choćby z nazwą i obrazkiem. ;)

      Może się dowiemy w następnym, może nie? Okaże się we wtorek bądź czwartek.

      Usuń
  7. Grunt, że włączyłam bloga tak naprawdę przypadkiem, otwierając kilka zakładek na raz, bo weszłabym dopiero jutro, tak jak to miało być. A tu okazuje się, że przez przypadek i rozdział się znalazł. :)
    Dobrze, że latarkę już miałam naszykowaną, razem z bateriami. Może chociaż trochę im pomogę? :)
    Nie podoba mi się to, co robi Bartek. Mówi, że podstawą związku jest zaufanie, a swoim zachowaniem sam sobie przeczy. Rozumiem, że nie miał czasu, by pojechać z Alą do jej rodziny, ale zniknąć bez słowa na kilka godzin w jej urodziny...cholerna przykrość. Tym bardziej, że tak naprawdę za każdym razem ją okłamywał. Zawiódł mnie, no. Nieładnie Bartek się zachował, wstyd mi za niego. I ogromnie współczuję Ali, bo taki zawód cholernie boli.

    Co do weekendu, u mnie to samo. Jak padać zaczęło, tak pada cały dzień. A szkoda, bo chciałam iść na długi spacer. :)
    Co do Kooistry, też ubolewam. Mimo, że nigdy nie byłam na żadnym meczu, nie miałam okazji widzieć go na żywo, to mam go za świetnego, bardzo kontaktowego zawodnika, którego bardzo lubię. I szkoda mi, że odchodzi. Natomiast wcale nie jest mi szkoda, że pozbywają się trenera. Aczkolwiek chodzą słuchy, że nowym będzie Falasca. I jestem ciekawa czy to się sprawdzi i jeśli tak, to jak to wszystko wyjdzie, skoro Falasca w swojej karierze trenerem jeszcze nigdy nie był. Wszystko pokaże czas. :) Cieszy mnie też, że do Skry wraca Antiga, ale mam nadzieję, że to nie będzie się łączyło z odejściem za granicę Winiara. To samo, jeśli chodzi i Szampona. Nie wyobrażam sobie Skry bez niego, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie także odejścia Aleksa. Ale jeśli już miałabym wybierać, to z bólem serca, ale wolę, żeby został Mariusz. Transferowy zawrót głowy, po prostu :)
    P.S. Bardzo podoba mi się nowy szablon. :)
    Pozdrawiam :)
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trochę im pomożesz tą swoją latareczką. Ja wiem, ale nie powiem. ;) Sama byłam zdziwiona, że część z Was weszła tu już wczoraj, bo rozdział dodał się zupełnie przypadkowo. ;)

      Też chciałam iść, w piłkę pograć, a tu pogody nie ma, z kim wyjść także. Może Falasca będzie lepszym trenerem, wielu narzekało na Nawrockiego. Ciekawe to może być, w końcu jeszcze niedawno grał w tym klubie i część zawodników to jego znajomi.
      Lubię Antigę, bo lubię Delectę Bydgoszcz. Fajny koleś, dobrze, że wraca, bo dobry przyjmujący się przyda. :)
      Czekam na resztę transferów, nie wiem jak to będzie i będę o nich czytać chyba z bijącym sercem. Jeśli wypuszczą Aleksa, będzie to wielka strata moim zdaniem, bo choć Mariusz był dobrym atakującym, to Aleks jest młodym, także wartościowym zawodnikiem, o którego już niedługo wszyscy będą się bić. Na ławce rezerwowych jednak przecież siedzieć nie będzie...
      Dziękuję. Mi też baardzo się podoba nowy szablon, dużo bardziej niż poprzedni. :)
      Pozdrawiam! ;)

      Usuń
  8. Bartek, ty małpo. Boże, nie chcę ci tu nic psuć, wystroju, ani miłej atmosfery, nic z tych rzeczy, ale... Na Miłość Boską, Bartek, zachowujesz się jak pieprzony bachor. I te całe kłamstwa... Jestem ciekawa co jest przyczyną tych wszystkich wychodzeń z domu pod pretekstem treningów...
    Szkoda mi tylko Ali... W urodziny zrobić taki głupawy przekręt? Pozazdrościć chłopaka.

    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, samą atmosferę popsuł już wyskok Bartka, nie może być chyba gorzej. ;)
      Napisałabym coś więcej, ale nie mogę. Wszystko się wyjaśni w odpowiednim czasie. ;)

      Pozdrawiam. :*

      Usuń
  9. Właśnie weszłam tu dziś tak bezcelowo, wiedząc, że nowy rozdział jutro, a tu taki zaskok, bo jednak jest :D Już myślałam, że coś pomyliłam i ostatni rozdział czytałam jednak w czwartek ;) Komentuję tu pierwszy raz, trafiłam do Ciebie od Vesper, musiałam nadrobić chyba z siedem rozdziałów, ale teraz już czytam na bieżąco, fajnie piszesz ;-) I bardzo fajny nowy szablon ;)
    Z ciekawości, co sądzisz o powrocie Stephane? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, w takim razie miło mi cię poznać. U Vesper jest tyle zawsze komentarzy, że dziwię się, jak mnie tam znalazłaś. ;)
      Dziękuję. Fajnie, że dałaś o sobie znać, lepiej się pisze wiedząc, że są ludzie, którzy to czytają. Motywuje :)

      Lubię Antigę. Jest dobrym siatkarzem i wydaje mi się, że bardzo przyda się w Skrze. W Delecie też go polubiłam, głównie przez Wronę i jego bloga. ;) Wydaje mi się, że Stephane może znów pomóc Skrze wspiąć się na szczyty tabeli. ;)

      Usuń
  10. O bożenko, ale miałam zaległości u Ciebie! Wybacz!
    Nie było dla mnie zaskoczeniem, że Ala i Bartek w końcu się spotkali. Jednakże, kiedy tak z zaskoczenia ją pocałował, to mnie lekko zdziwiło.
    Ucieszyło mnie, kiedy przeczytałam, że są razem. Przeprowadzka do Bełchatowa, wspólne mieszkanie... No ale sielanka nie mogła trwać zbyt długo. W poprzednim rozdziale podejrzany wydał mi się ten telefon od "mamy". Węszę jakiś podstęp, i mama nie jest mamą! :P
    A teraz... Pojechał chłop po bandzie. Zaufanie zaufaniem, ale po co oszukiwać kogoś, kogo się kocha? Jeszcze znikanie w trakcie jej urodzin. Ja bym go chyba udusiła na jej miejscu.
    Cóż, teraz to pozostaje mi czekać na kolejny rozdział :)

    przy okazji zapraszam na nowy do siebie.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście udało mi się w końcu ci odpowiedzieć. Cały czas ktoś siedzi na komputerze i nie mam jak się dostać na internet. Pozostał mi telefon, a nienawidzę z niego pisać. Czekałam na jakiś Twój komentarz z nadzieją, że mnie nie opuściłaś. Wszyscy mają teraz urwanie głowy, ja sama nie nadążam z komentarzami, szczególnie jak w środku tygodnia dodajecie rozdziały. Widziałam, że jest u ciebie nowy, ale cały czas mam coś do roboty, teraz dwa sprawdziany... Najpóźniej podczas majówki skomentuję, obiecuję, bo jestem ciekawa co tam Niny u Miśka. ;)

      Usuń
  11. No, no czyżby Bartek nie był taki niewinny?Szkoda, mi Ali było tak fajnie, a Kurek się tak zachował.Czekam na następny i zapraszam do mnie.
    http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Wszystkiego się dowiecie w odpowiednim czasie. ;)

      Usuń
  12. coś się dzieje :) już lipiec. o boziu :) jak ty szybko zmieniasz czas. czasami nawet mnie zaskakuje, że aż tak szybko się wszystko dzieje czyżby Bartek coś ukrywał przed Alą. mam nadzieje, że nic złego, ale nie podoba mi się to i to bardzo :( rozdział jak rozdział co tu będę się rozpisywać :)
    P.S. nowy szablon. me gusta :)bardzo mi się podoba chociaż poprzedni też :)
    Pozdrawiam
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas przyspiesza, ale już niedługo przejdę do teraźniejszości, więc będzie biegł wolniej. Mam nadzieję, że nikt się jeszcze nie pogubił. :)

      Świetnie, że szablon ci się podoba. Ten jest moim zdaniem lepszy, bo delikatniejszy i nagłówek jest całkowicie dopasowany rozmiarami. :)

      Usuń
    2. no mam taką nadzieje :) niech tylko wszystko im się układa :) Falasca nowym trenerem Skry :) o tak :)
      pozdrawiam
      J.

      Usuń
    3. Zobaczymy czy się spisze jako trener. Dziwne pewnie to dla nich będzie, w końcu jeszcze nie tak dawno grał z nimi, a teraz będzie nimi dowodził. ;)

      Usuń
    4. okaże się :) teraz tylko czekam na info o transferach :)
      J.

      Usuń
    5. Ja też. Wronka w Skrze <3

      Usuń
  13. Będzie dziś nowy rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Z ostatnim się pomyliłam, bo normalnie miał zostać dodany w niedzielę, dlatego publikacja jest jutro, dzisiaj już nie dam rady. ;)
      Także zapraszam jutro po 14. :)

      Usuń
    2. Poza tym w dopisku odautorskim u góry już to napisałam. Skoro i w piątek i sobotę był rozdział, to teraz poczekacie jeden dzień dłużej na kolejny, bo się nie wyrobię. ;)

      Usuń
  14. czytając kolejny rozdział Twojego opowiadania stwierdzam, że.. jest świetne! :) piszesz tak genialnie, że to.. momentalnie wciąga! :) teraz więc czytam dalej, żeby dowiedzieć się, co się wydarzy, bo zbudowałaś napięcie świetnie, że nie jestem w stanie zająć się innymi rzeczami :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń