czwartek, 30 maja 2013

XXVIII

,,Strach do­daje no­gom skrzydeł.'' 

Mam cię uczyć kultury? – zwrócił się do zbliżającego się kolegi. –Przedstawiłbyś się koleżance.
-Tak się składa, że już się znamy. – powiedział, trzymając ręce w kieszeniach i spoglądając na niego.
Ten w odpowiedzi zdziwił się chyba, ale potem na jego twarzy pojawił się znów ten okropny uśmiech. Popatrzył na mnie i puścił moją rękę, a ja rozmasowałam swój nadgarstek i poczułam mrowienie w  palcach, do których powoli zaczęło docierać krążenie. Wzrok jednak ciągle miałam skierowany w stronę drugiego faceta. Zauważyłam, że unika mojego wzroku i poczułam, że nadzieja, która się początkowo we mnie pojawiła, ucieka ze mnie jak powietrze z przebitego balonu.
-O, to miło. Potowarzyszy nam koleżanka dzisiejszego wieczoru? – powiedział ten okropny, jakby nie zauważając niezręczności, która zapanowała między mną, a jego kolegą, wprawiając mnie tym pytanie w zdumienie. Nie wiedziałam dokładnie o jaki rodzaj ,,towarzyszenia’’ mu chodziło.
-Sorry, ale spieszę się do domu. – odpowiedziałam neutralnie, udając obojętność. Serce nadal tłukło mi się w piersi, a ja miałam dziwne, pesymistyczne wrażenie, że ten wieczór nie będzie raczej należał do tego rodzaju wieczorów, które będę miło wspominać w wolnych chwilach.
-Chwilka nie zaszkodzi, dom ci nie ucieknie przecież. – uśmiechnął się do mnie ten, który usilnie prowadził ze mną rozmowę.
Miałam zaprotestować, gdy znów złapał mnie za nadgarstek i chcąc nie chcąc musiałam ruszyć za nim. Może byłabym w stanie coś zrobić, wkurzyć się, czy zacząć go tłuc na środku chodnika, ale po prostu byłam jak sparaliżowana. Normalnie gdybym spotkała dwóch facetów w ciemnej uliczce nie byłabym w stanie zrobić nic, poza wkurzeniem ich, a przecież fakt, że znałam jednego z nich powinien jednak być bardzo pomocny. Trochę oszołomiona zauważyłam, że idący obok mnie człowiek na pewno wie, że nie mam ochoty nigdzie z nimi iść, a mimo to nie powiedział żadnego słowa i nie wyglądał, żeby miał taki zamiar. Najbardziej zadziwiło mnie to, że z tej znanej mi tak twarzy znikła ta zawsze obecna pewność siebie, którą promieniował za każdym razem, gdy go widziałam.

W milczeniu przeszliśmy na drugą stronę ulicy, oddalając się do mojego domu, a ja gorączkowo zastanawiałam się, co mam zrobić. Oglądałam niby kilka filmów z różnymi psycholami, ale jedyne co przychodziło mi do głowy, to nie rzucać się, żeby nie zrobił mi krzywdy i mieć nadzieję, że nie planuje czegoś ohydnego. Chociaż ten jego uśmiech, którym mnie co chwila obdarzał, raczej nie podnosił mnie na duchu. Chciałam uciec w najlepszym do tego momencie, ale miałam praktycznie unieruchomiony w jego uścisku nadgarstek.

Facet usilnie próbował nawiązać rozmowę z jednym z nas, ale jego towarzysz był nadal tak milczący, jak ja.
-Skąd wy się w ogóle znacie? – zapytał, a ja widząc, że ten drugi nie ma chyba zamiaru nic powiedzieć, odezwałam się ze ściśniętym gardłem.
-Z pływalni.
W myślach zaczęłam mówić do kolegi z toru, którego tak często widywałam i który zrobił na mnie tak miłe wrażenie, żeby mi pomógł, nawet na niego klęłam i posyłałam w jego kierunku zrozpaczone, wnerwione momentami spojrzenia, niestety ten skutecznie nadal unikał patrzenia w moją stronę.
Fajnie. Jakiś psychol idzie sobie na luzie, ciągnąc mnie za sobą w nieznanym kierunku, a ten po prostu tak sobie udaje, że tego nie widzi.
Z nerwów zrobiło mi się niedobrze.  Dotarliśmy do jakiegoś budynku, pod którym moja ręka została wyswobodzona. 
-Bartek, pilnuj jej. – powiedział mojemu znajomemu z pływalni.

Cóż za ironia losu, czemu i on musi mieć na imię jak ten, z którym wiecznie się ostatnio kłóciłam i któremu powiedziałam, że wrócę do domu sama? Gdybym tylko nic nie mówiła, od dawna siedziałabym w cieplutkim domu i ta sytuacja w ogóle by mnie nie spotkała.
Miło tak po kilku miesiącach dowiedzieć się, jak ma na imię kolega z sąsiedniego toru, z którym tak lubiłam się wyścigować.  ,,Lubiłam’’ to dobre określenie, bo czułam, że jeśli wyjdę z tej sytuacji cało, będzie ostatnią osobą, z którą będę miała jakikolwiek kontakt. Choćby wzrokowy.

-Zaraz wrócę. – powiedział ten drugi, a gdy tylko jego sylwetka zniknęła we wnętrzu budynku, odwróciłam się do Bartka.
-Zmywam się stąd.
No chyba nie. Zdziwiona spojrzałam na jego rękę, która zacisnęła się mi na ramieniu.
-Co ty robisz?
-Nigdzie nie pójdziesz, nie mogę cię puścić. – powiedział, po raz pierwszy tego wieczoru spoglądając mi w oczy.
-Żartujesz chyba. – patrzyłam na niego, czekając aż mi przytaknie, ale to nie nastąpiło. – Sądziłam, że obracasz się w lepszym towarzystwie. Ten Twój kolega to psychol, nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Gdzie my w ogóle idziemy?
-Do klubu pewnie. – powiedział, już z rękoma w kieszeniach. – Naprawdę, nie mogę cię puścić, będę miał później przesrane.
-Nie interesuje mnie, co będziesz miał. Ten koleś jest ohydny, obleśny i po prostu mnie przeraża. Nie powiesz mi, że nie widziałeś, iż w ogóle nie mam ochoty z Wami iść.
-Posiedzisz z nami trochę, postawi ci  z dwa drinki i wrócisz do domu. Obiecuję.
-Mam ci może uwierzyć? Ten koleś nie wygląda mi na takiego.
-Jesteś moją znajomą, nic ci nie zrobi.
Przygryzłam wargę na widok jego kolegi, który pojawił się przy nas znienacka. Chciał złapać mnie za rękę, ale sama ruszyłam do przodu, jednocześnie gorączkowo zastanawiając się, jak uciec. W tej chwili nie ufałam już żadnemu z nich i jedyne czego chciałam, to wrócić do domu. W miarę jednak jak mijaliśmy różne uliczki, nie do końca wiedziałam, w jakiej części miasta jestem. Nigdy nie spacerowałam po zmroku, nie mogłam rozpoznać żadnego z budynków, choć z pewnością kiedyś tu byłam.

Kiedy koleś zaczął się do mnie kleić i nie trzymał rąk przy sobie, stwierdziłam, że pora się zwijać i to za wszelką cenę. W myślach zapaliła się mi ostrzegawcza lampa i od razu przed oczami stanęła mi scena z klubu wieki temu, gdy poszłam tam przerobiona jak nie ja, a jakiś nachalny koleś zaczął przystawiać się do mnie przy barze. Czułam jednak instynktownie, że tak łatwo jak z tamtym mi już nie pójdzie, bo nie otaczał mnie tłum ludzi, w którym byłabym w stanie wyparować. Nawet gdyby strach był ogromny, nie dałabym się obmacać facetowi, którego widzę któryś tam raz w życiu.
-Zostaw mnie czubku. – warknęłam i jedyne co zdążyłam zauważyć, to zniknięcie jego okropnego uśmiechu z jego twarzy. Chwilę później przed oczami zatańczyły mi gwiazdki, a policzek zapiekł mnie niemiłosiernie.
Czyli to tak musi czuć się człowiek spoliczkowany. Nikomu bym tego nie poleciła,za żadne skarby... chyba, że by sobie na to zasłużył.
Koleś z zaciętą miną złapał mnie za brodę i przez chwilę mierzyliśmy się spojrzeniami.
-Przeproś.
-Zapomnij.
Tym razem dostałam w drugi policzek.  Zatoczyłam się do tyłu i z niedowierzaniem zobaczyłam, że Bartek przygląda się temu wszystkiemu i nie interweniuje. Zaczęły mnie piec oczy, a ja zrozumiałam, że ostatnie, co mogłam zrobić, to się popłakać. Czułam, że jeśli nic nie zrobię, na pewno nie skończy się na dwóch drinkach, a na izbie przyjęć jakiegoś szpitala. W najlepszym przypadku, bo inne nie wchodziły nawet w rachubę. Koleś był niepoczytalny, a ja nie chciałam skończyć w jakimś foliowym worku czy...
Przerażenie, które wcześniej mi towarzyszyło, ustąpiło miejscu adrenalinie.
-Idziemy.
-Po moim trupie.
Błysk w jego oczach uświadomił mu, że moje zdanie może łatwo stać się rzeczywistością.  Złapał mnie za nadgarstek, a ja wkurzona kopnęłam go w brzuch kolanem. Koleś zdziwiony puścił moją rękę, a ja nie czekając, minęłam go, próbując uciec.

Kilka sekund później poczułam, jakby ktoś wyrwał mi ramię z barku. Złapał mnie za torebkę, którą niewiele myśląc puściłam, a wtedy on podciął mi nogi. Upadłam, a ręce zamortyzowały mój upadek, niestety nie uchroniły mnie przed przejechaniem brodą po krawężniku. Poczułam charakterystyczne szczypanie i chciałam szybko się podnieść, gdy koleś złapał mnie za włosy. Machałam rękoma jak oszalała, ale nie mogłam go dosięgnąć, bo stałam do niego tyłem. Czułam, jakby wyrywał mi połowę włosów wraz z cebulkami i dotarło do mnie, że nie ucieknę, nie dam rady. Przygryzłam wargę, aby się  nie rozpłakać, gdy usłyszałam trzask, a potem upadłam na chodnik wraz z moim oprawcą, uderzając kolanem o twarde podłoże. Poczułam, jak puszcza moje włosy i odwróciłam się zdziwiona, aby zobaczyć, jak Bartek z pływalni szamocze się z tym, który użył wobec mnie siły.
-No uciekaj! – warknął, próbując przycisnąć do ziemi swojego znajomego, który, chwilę później uderzył go w twarz, kiedy wpatrywałam się w nich siedząc nieruchomo na chodniku.
Nie trzeba było mi tego długo powtarzać. Zerwałam się z chodnika, nawet nie patrząc na leżącą nieopodal torebkę, z której wysypała się połowa rzeczy i zaczęłam biec. Czułam ból w kolanie za każdym razem, gdy odbijałam się od podłoża lewą nogą i przeklinałam samą siebie, za to, że tak rzadko biegałam, bo po chwili zabrakło mi tchu. Normalnie wymiękłabym i usiadła, żeby gdzieś odpocząć, ale kiedy masz świadomość, że postój może kosztować cię życie, takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.

Biegłam ostatkiem sił jakąś ulicą, nie wiedząc gdzie jestem. Wydawała mi się znajoma, ale nie wiedziałam, czy wrażenie nie jest złudne. Dawno tutaj nie byłam. Bałam się obejrzeć za siebie, oczy zaszły mi mgłą i biegłam tak tą ulicą, czując, jak słone łzy spływają mi po brodzie, powodując niemiłosierne ból. Przetarłam po niej dłonią i zobaczyłam krew, ale nie miałam czasu się tym zajmować.

Postanowiłam wbiec do jakiegokolwiek domu i poprosić o pomoc, mając nadzieję, że zostanie mi udzielona, kiedy zaczął mi dzwonić telefon. Rzadko nosiłam go w kieszeni, a dźwięk, który wydał bardzo mnie przestraszył. Czułam, że może mnie zdradzić, ale nie miałam jak go wyłączyć podczas biegu. Wbiegłam w jedną z bram czując, że nie jestem już w stanie dalej biec- płuca mi płonęły z każdym płytkim oddechem. 
Kiedy zastukałam do drzwi domu, który wybrałam podświadomie, zauważyłam, że już tu byłam. Wrażenie mnie nie myliło, miałam tylko nadzieję, że ktoś mi otworzy. Odwracałam się niespokojnie, bojąc się, że koleś rozprawił się już z tym, który ostatecznie mi pomógł i zaraz dopadnie mnie. Zaczęłam trząść się jak osika na wietrze i planowałam już uciec do innego domu, gdy drzwi przede mną otworzyły się i stanęła w nich kobieta.
Uśmiech zniknął z jej twarzy, gdy zobaczyła, w jakim jestem stanie.
-Boże Święty. – wciągnęła mnie do pokoju. – Co ci się stało?
Weszłam z nią w głąb mieszkania, spoglądając po drodze w lustro, które przedstawiało okropny widok. 
Krew z brody kapała mi na bluzkę, a oczy były czerwone i napuchnięte od płaczu. Telefon znów mi zadzwonił, ale zignorowałam go. Do przedpokoju wbiegła dwójka dzieci wraz z ich ojcem, a wszyscy popatrzyli na mnie zdziwieni.
-Ala, jasna cholera, co ci się stało? – powiedział Igła, a potem zaprowadził mnie do kuchni, gdzie jego żona pomogła mi umyć twarz, a potem zabandażowała mi brodę. Na całe szczęście na krawężniku zostawiłam tylko trochę skóry, choć wyglądało do dramatycznie.

Nim się obejrzałam, przede mną na stole pojawiły się herbata, paczka chusteczek, a ja sama zostałam okryta kocem. Dzieci poszły spać poganiane przez ich matkę, ale Igła siedział obok mnie i delikatnie wypytywał co mnie spotkało. Opowiedziałam mu wszystko, a po opanowaniu choć trochę płaczu, zasugerowałam się jego podpowiedzią i postanowiłam zadzwonić do kogoś z bliskich mi osób. Nie wybrałam Miśki, ani Zośki, choć ich numery pojawiły się na moim wyświetlaczu w postaci połączeń nieodebranych, ale numer Bartka.

Kiedy w słuchawce usłyszałam jego głos, ponownie rozryczałam się, nie mogąc wykrztusić ani słowa. Igła wziął ode mnie telefon, a ja sama zostałam pokierowana na kanapę w salonie, na której usnęłam szybko, z niemałą pomocą tabletek nasennych.
*

Jest i rozdział 28. Rozpoczynamy wielkie odliczanie. Jeszcze jeden normalny post i pora na epilog.
Wciąż nie mogę uwierzyć, że to już koniec.

Weekend zaczął się wielką parą, więc staram się nadrobić zaległości w czytaniu i komentowaniu. Może mi się uda. ;) Dzięki Bogu, że koniec opowiadania wypada akurat po weekendzie, będę mogła dopracować te ostatnie dwa rozdziały.

Wczoraj zakupiłam sobie Bravo Sport i tym oto sposobem na mej malinowej ścianie obok Kubiaka, Bartmana, Możdżonka i Wlazłego zawiśnie i Kurek. :)

Czujecie, że do końca roku szkolnego po tym weekendzie będzie już mniej niż miesiąc? :>

W piątek wybieram się na koncert charytatywny Fairytaleshow, jeśli ktoś z Was oglądał tegoroczną edycję Must Be The Music, to pewnie ich kojarzycie. :) Zapowiada się bosko.

Naszła mnie taka myśl - czasami zgadujecie jakie mam zamiary jeśli chodzi o kolejne rozdziały. Pierwszą osobą, która zgadła dobrze kim był kolega paskudnego typa i zarazem autorem pierwszego komentarza była Natalia. :> Patrz, nie dość, że pierwsza skomentowałaś, to jeszcze pierwsza zgadłaś. Przesyłam ci wirtualne trofeum Proroka Rozdziału. ;) Wiele z Was także dobrze podejrzewała, że będzie chodzić o kolegę z pływalni, co spowodowało, że pomyślałam, czy nie jestem zbyt przewidywalna. ;)

Wracając do meritum sprawy - gdybyście miały spróbować zgadnąć, kogo wybiorę na bohatera kolejnego opowiadania ( bo jest on już wybrany), to kogo byście obstawiały? 
:)

Jestem ciekawa, ile osób odpowie dobrze i kto zgarnie kolejne trofeum dla Proroka. ;)

40 komentarzy:

  1. Jaki epilog jaki epilog ,chcesz mi zabrać sensowność tego świata ?? No chyba ,że masz nową historię ,no to zwracam honor. A co do rozdziału jest fenomenalny i najlepszy. Żal Alicji i tego psychopaty ,myślałam ,że Bartek z pływalni szybciej jej pomoże . Uśmiech sam wkradł się na myśl ,żę trafiła do Igły a potem ,że podświadomie zadzowniła do Bartka. Mam nadzieję ,że będzie dobrze już z nimi.

    Zapraszaam do siebie niezwykleinteresujacahistoria.blogspot.com

    Pozdrawiam Annie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalny epilog, normalny epilog. ;) Wszystko się kiedyś kończy, a ja już jakiś czas temu wspomniałam, że epilog będzie okrągłym, 30 postem. :)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. Odebrałaś dziecku marzenia. Myślałam ,że zapomniałaś ,albo nie wiem ,że ten no em jakoś będzie dłużej. No nic. Czekam na inne historie :)

      Usuń
    3. Nie zapomniałabym, takich rzeczy się nie zapomina. :D

      Usuń
  2. Wronę bym obstawiała ;) Ale chyba jednak mam nadzieję, że mnie zaskoczysz, bo jakoś nie jestem fanką opowiadań z nim, chociaż i tak je czytam :D Nawet nie umiem wytłumaczyć dlaczego, chyba za bardzo go lubię, i czasami denerwuje mnie przedstawianie go w takim, a nie innym świetle powiedzmy, albo przypisywanie mu cech charakteru, lub zachowań, które z mojego punktu widzenia kompletnie do Andrzeja nie pasują. Wgl ostatnio jakiś wysyp opowiadań z nim jest ;d
    Kolesia z pływalni się spodziewałam, ale dom Igły mnie zaskoczył. Teraz chyba już jestem przekonana o happy endzie :D I chyba już nie mam nic przeciwko, a przynajmniej nie za wiele ;P
    PS. Dzięki, że trzymasz kciuki, mam nadzieję, że jesteś prorokiem i jakoś to będzie z tą maturą ;)
    Julka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiecie się kogo wybrałam dopiero, kiedy wystartuję z nowym. ;)
      Wydaje mi się, że to zależy od punktu widzenia autora. Ja sama czytam wiele opowiadań o niektórych siatkarzach i czasami niektóre zachowania czy cechy wydają mi się być dziwne.

      :)

      Usuń
  3. Też nie mogę w to uwierzyć że tak szybko zbliża się koniec :( Jak ja dam radę bez twojego opowiadania :(. Mam nadzieję że niedługo po zakończeniu tego zaczniesz pisać nowe. Twoje opowiadanie jest cudowne raz je przeczytasz a potem nie możesz się pohamować przed kolejnym rozdziałem, potem kolejny i następny a potem się kończy :(. Czekam na następny rozdział.Ten rozdział był trochę taki agresywny co dodawało mu takiej innej barwy. Ciekawe co Igła powiedział Bartkowi. Doczytałam od autorskie więc wiem że będziesz pisała następne :) jest!!! W następnym Nowakowski?
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://siatkowkasiatkowkokochamcie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę pisała następne, więc nie ma się co załamywać. ;) Trochę przerwy od mojego opowiadania nie zaszkodzi. ;)

      Dziękuję! ♥

      Usuń
  4. Jest chyba rozdział 28, a nie 38 ;) Ciekawe jak Bartek zareaguje na to, co mu Igła powie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, źle mi się wcisnęło i nie zauważyłam, ale już to poprawiłam. ;)

      Usuń
  5. Jaki koniec ??? Rozdział świetny i jak zawsze w najlepszym momencie urwany :-D Plakat Kurka w BS ? Musze kupić chociaż mam mnóstwo plakatów z siatkarzami wisi tylko Ruciak i Możdżonek :-D Bo kibicuje ZAKSIE i tylko zawodników ZAKSY wieszam na gazetce :-D Mam plakat z Sofii i nie mam gdzie powiesić bo drzwi za małe :-D Kolejnym bohaterem mógł by być Cichy Pit lub Kubiak :-D Ale znając życie nie trafiłam :-D Udanego weekendu:-)
    Pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że w najlepszym momencie urwany. ;)
      Jasna sprawa z plakatami. Ja w sumie mam tylko te trzy, ale mam mnóstwo miejsca na inne, bo na ścianie jeszcze trochę zostało. ;)

      Zobaczymy, czy trafiłaś, kiedy z nim wystartuję. ;)
      Dziękuję i nawzajem, choć u mnie pogoda beznadziejna.

      Usuń
  6. No ja umrę jak skończysz to opowiadanie. Cyba, ze od razu zaczniesz następne. Wtedy będę jeszcze szczęśliwsza chociaż tego będzie mi strasznie brakowało. Matko boska, jak to dobrze, że nic więcej jej się nie stało. Szczęście w nieszczęściu. Ten Bartek z pływalni mnie wkurzył i to ostro. Na szczęście już pod tym nieszczęśliwym końcem postawił się trochę z honorem. Gdyby tego nie zrobił, to bym mu chyba coś zrobiła .________. Szczerze mówiąc, myślałam, że to będzie Kurek, a nie ten chłopak z basenu. I przypadkowe odwiedziny u Igły. Mam nadzieję, że dobrze się nią zajmą. Gdybym ja była w takiej sytuacji, to umarłabym na miejscu, nie patrząc zupełnie na nic. Nie kończ tego, proszę :(
    Co do kolejnego opowiadania to już czekam :3 I za cholerę nie zgadnę kto mógłby być jego bohaterem. Podejrzewam, że pewnie jakiś Skrzat? A może Wronka sobie zrobi miejsce? ;] Nie zgadnę w życiu. Choć mógłby to jeszcze być Nowakowski... Poczekamy, zobaczymy. Pozdrawiam, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umrzesz. Poczekasz na nowe, mam taką nadzieję. Między tym a kolejnym będzie z tydzień /dwa przerwy, bo w szkole urwanie głowy, nie będę miała kiedy pisać. Poza tym muszę znaleźć adres i szablon zrobić. Ale to minie szybciutko. ;)
      Kurka nawet w tym rozdziale nie przewidywałam od początku. ;)
      Mimo, że mnie prosisz, muszę to skończyć już niedługo, bo nie chcę ciągnąć tego na siłę, nie byłoby to już przyjemne ani dla mnie, ani dla was, gdyby rozdziały porządnie odbiegały jakością od wcześniejszych.

      Pozdrawiam. ;*

      Usuń
  7. ;o czemu chcesz już zakończyć? Po za tym rozdział świetny. Zapraszam do mnie na 11 : http://marzenia-rzeczywistoscia.blogspot.com/

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź jest prosta - bo planowałam zakończyć to po ok. 30 rozdziałach. ;)

      Usuń
  8. Czułam, że ta sytuacja nie skończy się dobrze, ale nie sądziłam, że aż tak. Choć tak naprawdę mogło być jeszcze gorzej, gdyby jednak kolega z pływalni, mimo początkowej niechęci czy swego rodzaju obawy, jej nie pomógł. A tak, na szczęście skończyło się na pobiciu. Jeśli tu o jakimkolwiek szczęściu można mówić.
    Dobrze, że Ala trafiła po tym wszystkim do domu kogoś jej znajomego. Bo obca osoba takiego wsparcia(jeśli jakiekolwiek) by jej nie okazała. A Igła, jak to Igła, w potrzebie nie zostawi.
    Ostatnie kilka zdań udowadnia jak bardzo Ala nadal kocha Bartka. Bo w końcu to do niego zadzwoniła, a nie do swoich przyjaciółek. Pozostaje tylko pytanie, czy zrobiła to dlatego, że one gotowe były obarczyć winą Bartka(co wcale by mnie nie zdziwilo) czy po prostu Bartek jest jej jednak bliższy. Jestem ciekawa, co zrobi Kurek. Aczkolwiek jestem pewna, że pojawi się by wesprzeć Alę.
    Napisałam komentarz już wcześniej, a gdy chciałam go dodać, to uciekło mi wi-fi. Komentarz się skasował i musiałam zaczynać od nowa. Aczkolwiek teraz chyba wyszedł lepszy. :)
    Ja też nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Tak szybko zleciało. :) A co do tego, że zostanie miesiąc szkoły - nic nie cieszy mnie bardziej. Choć to będzie strasznie pracowity miesiąc.
    Pozdrawiam. :)
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedzi na Twoje pytania znajdą się na pewno w kolejnym rozdziale. :)

      Złośliwość rzeczy martwych. Też często tak mam, że się napiszę, a później internet znika w niewyjaśnionych okolicznościach i się wkurzam. ;)

      Najbardziej pracowity miesiąc, ale z każdym dniem bliżej wakacji! To daje motywację. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  9. O ja Cię kręcę!.. Zgadłam i to pierwsza!.. I dostałam wirtualną nagrodę Proroka Rozdziału! Ale jestem teraz zadowolona nawet nie wiesz jak!. Jak czytałam oczy mi się szkliły, bo Ala strasznie cierpi, a gdy przeczytałam komentarz odautorski łzy poleciały pełną parą, ale ze szczęścia! ;D
    Dzisiaj nie dodaję komentarza pierwsza (;c), ale co tam. Jestem very happy! ;D
    Moje przypuszczenia względem głównego bohatera następnego opowiadania idą w stronę Michała Kądzioły lub Michała Kubiaka. Tak jakoś... Nie wiem czemu, może znowu trafiłam ;P
    Dzięki Bogu już weekend! A po weedendziku wycieczka i powinno polecieć z górki ;D
    Miłej zabawy na koncercie ;>
    Ja też nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Masz szybciutko pisać kolejnego bloga, bo jestem już na 70 stronie książki... Strasznie trudno się ją czyta ;/ Ale i tak ją przeczytam.
    Co do rozdziału ogólnie: Tak jak wcześniej wspominałam miałam łzy w oczach jak to czytałam. Na początku nie byłam do końca pewna, że to kolega z pływalni, ale później to jedyne co mi przyszło na myśl to: "Ale świnia!", a potem: "A jednak miałam rację..." Całe szczęście, Ala uciekła i trafiła do domu państwa Ignaczak. Kamień spadł mi z serca! Teraz tylko czekać na dalszy przebieg akcji. Oby z happy endem.
    Pozdrawiam, narajana Nagrodą Proroka, Natka *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że cię uszczęśliwiłam tą nagrodą. ;)

      Siatkarz plażowy? Może, może. Jesteś pierwszą, która coś takiego zasugerowała. A Kubiaka lubię, ale czy będzie kolejnym bohaterem... ;)

      Ja wycieczkę mam tylko jednodniową, do Pragi, 18 czerwca. :< Miłej wycieczki ci życzę, póki pamiętam. ;) A gdzie jedziesz?

      Mam nadzieję, że będzie fajnie. Ba, jestem tego pewna. Pewnie tłum ludzi się zbierze, może znajdzie się i dla mnie miejsce. ;)
      Dla mnie trudna do przeczytania była książka ,,Tylko ciebie chcę''. Darowałam sobie po bodajże 50 stronach. Jeśli po tym czasie mnie nie wciągnie, nie czytam dalej. Chyba, że jest tego warta, bo wszyscy ją zachwalają, czy po prostu muszę, jak z lekturami. ;)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. Sama jej nie czytałam, nawet filmu nie oglądałam...
      Och... Do Pragi... Z pewnością będziesz ją mile wspominać ;> Możemy liczyć na jakieś zdj?..
      Ja wybieram się do Świętokrzyskiego. Do Kielc i jak dobrze pójdzie idziemy do hali Legionów *_*
      Jak pani o tym powiedziała, to ja pierwsza podniosłam rękę, że jadę. ;D
      Pozdrawiam ;>

      Usuń
    3. Zdjęcia widoków i owszem, ale moja twarz raczej tutaj nie zawita. ;)

      Też bym pierwsza się zgłosiła. Nie tylko dlatego, że wycieczki szkolne są świetne, ale po prostu z powodu, że świetnie byłoby tę halę zobaczyć. :)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  10. Osz kurwa mać!
    Tego to ja się nie spodziewałam. I teraz dosłownie nie wiem, co napisać. Dobrze, że ten Bartek się w ogóle ogarnął, bo ten ... gotów by ją zabić!
    Instynkt pokierował ją do domu Ignaczaków i to było najlepsze, co mogło ją spotkać. ;) Teraz musi być już tylko lepiej, bo szkoda mi Ali. Najpierw Bartek i jego odejście, które przeżyła. Później jego powrót i jeszcze to ...
    Szkoda mi się z nimi żegnać, ale cóż. Takie życie ;)
    Buziaki, Happ ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Nie spodziewałam się, że tym rozdziałem doprowadzę to przekleństw w komentarzach. ;)
      Zauważyłam, że nie wiesz co napisać, przeważnie twoje komentarze są z dwa razy dłuższe. ;)

      Takie życie. :)

      Usuń
  11. Dziwny jest ten rozdział. Nie potrafię się w to wszystko wczuć. Nie mogę sobie tego po prostu wyobrazić.
    Zadzwonienie do Bartka to moim zdaniem oznaka jej kompletnej słabości. Nigdy tego nie zrozumiem. Tego jej 'kompletnego' polegania na nim. Ja bym postąpiła zupełnie inaczej. Zamówiła taksówkę i pojechała do domu, ale Ala to jest Ala :).
    Serdecznie współczuję osobom pracującym wieczorami w kioskach :). Jako dziecko zastanawiałam się jak te sprzedawczynie tam wytrzymują, przecież tam nawet toalet nie ma :).

    Nie możesz tego jeszcze trochę pociągnąć? Nie chcę się z tym wszystkim żegnać.

    Kolejne opowiadanie będzie o Kubiaku, Cichym albo Winiarze? Błagam, tylko nie o Bartmanie i Wronie. Wpadnę w depresję.
    A o Możdżonku nikt nie pisze :(
    POng

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, doszłam do wniosku, że żadnego dreszczowca ja w życiu nie napiszę. Nie zostanę nową Agatą Christie, ale nie zamierzam. ;) Był to chyba jeden z najtrudniejszych rozdziałów do napisania, bo ani nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ani filmów podobnych nie oglądałam, więc posiłkowałam się wyobraźnią. ;)
      Też mnie zawsze zastanawiała ta praca w kioskach. Niektóre panie chodzą do pobliskich sklepów do toalet, tak przynajmniej słyszałam. Ale reszta? Przecież to takie okropne, 8 godzin w metalowej puszce bez dostępu do ubikacji. :D Zawsze mnie to nurtowało jak byłam młodsza. :D

      Nie mogę. Gdybym ciągnęła to na siłę, wyszłoby... dziwnie. Dziwniej niż ten rozdział. Bo po prostu po epilogu w mojej głowie jest już tylko pustka. Mój rozum podpowiada mi, że pora zakończyć tę historię, choć serce nie chce się rozstawać z bohaterami. ;)
      O Bartmanie nie będzie na bank, za niego nigdy w życiu się nie wezmę. Ma osobowość, której nie rozumiem. ;)
      Możdżonek wydaje się takim mądrym człowiekiem, może głupio o nim pisać? Tak samo jak np. Zagumny nie jest głównym bohaterem opowiadań. Choć różnią się wiekiem, to mają duży autorytet, może dlatego.

      Mam nadzieję, że w kolejne dwa uda ci się wczuć. Postaram się, żeby tak było. ;)

      Usuń
    2. Dziękuję, że nie będzie o Bartmanie. Nie lubię go jako człowieka i nie lubię o nim czytać. Są tylko chyba ze 3 opowiadania, które jestem w stanie przetrawić, ale jest on w nich taki potulny i ciapowaty.

      Możdżonek zawsze będzie dla mnie autorytetem jeśli chodzi o namolnych dziennikarzy i rozjuszonych kolegów pod siatką w trakcie meczu. Jedną wypowiedzią potrafi się od nich odpędzić i zgasić człowieka. Wielki facet, niesamowicie ciepły, z dobrym serduchem - potulny olbrzym :). On mi zawsze ujmuje. Wie, czego chce od życia po prostu. Bije od niego takie ciepło. Nie znam go osobiście, widziałam go parę razy na meczach, ale ma coś w sobie takiego, że automatycznie go szanuję.

      O Zagumnym nie mogłabym czytać. To jest mój największy siatkarski autorytet, od zawsze i na zawsze. Nie wyobrażam sobie czytania o nim opowiadania. To jest moje guru :). Zwykle pojawia się w opowiadaniach jako wujek dobra rada, pocieszyciel i autorytet i taka wersja Pawła mi pasuje :).

      'Mam nadzieję, że w kolejne dwa uda ci się wczuć. Postaram się, żeby tak było. ;)' - tu wina leży po mojej stronie. Po prostu nie rozumiem jej decyzji :). Ja byłabym 'za dumna', żeby tak zapukać do kogoś i prosić o pomoc. Bartka kopnęłabym w d..., zaczęła żyć od nowa, odcięłabym się od wszystkich znajomych. A ona nadal tkwi w tej samej sytuacji i nadal sobie radzi. Chyba jestem zbytnim pustelnikiem i zbyt samodzielną osobą, żeby zrozumieć Alę w stu procentach.
      Psychologiem jestem koszmarnym :). Możesz się teraz stuknąć w głowę, czytając mój komentarz. Nie jestem normalna :).

      POng

      Usuń
    3. Ja do Bartmana nic nie mam, ale nie potrafiłabym pisać o nim realistycznie. :)

      O Zagumnym też nie byłabym w stanie czytać. Ewentualnie wstawki, a we wszystkich jest wujkiem dobrą radą, więc wszyscy chyba mamy o nim takie samo zdanie. :)

      Ja też byłabym zbyt dumna. Nienawidzę prosić się ludzi o cokolwiek, zawsze chcę zrobić wszystko sama, bez łaski. Ale Ala to Ala i już taka jest, niestety. ;)

      Aj tam. Komentarz świadczy jak najbardziej o twojej normalności.
      :D

      Usuń
  12. O jejuśku, a znajomy z pływalni wydawał sie być taki miły. Nie sądziłam, że może być w coś wplątany.
    Taaaak, ja też teraz jestem przekonana, że teraz będzie happy end. W końcu Alka zadzwoniła do Bartka... I także nie spodziewałam się, że Ala wpadnie do domu Ignaczaków. Wszystkiego bym się spodziewała, ale nie tego :)
    Przydałoby mi się jakieś porządne opowiadanie o Wronce, więc może planujesz coś nie coś o nim? c: Pewnie i tak nie trafiłam hahaha (:
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Czegoś takiego po znajomym z pływalni się nie spodziewałam. Szkoda mi Ali, takie koszmarne przeżycia :(( Fajnie, że trafiła potem do domu Ignaczaków, bo otoczyli ją opieką :)
    Taak, już nawet mniej niż miesiąc, bo zazwyczaj w ostatnim tygodniu się już nie chodzi :D jeszcze tylko tydzień, ewentualnie dwa i koniec nauki w tym roku szkolnym :p
    O to życzę super zabawy na koncercie :)
    To jeżeli za tydzień (nie licząc dzisiejszego dnia) nasza reprezentacja rozpoczyna rozgrywki Ligi Światowej, to kolejnym bohaterem opowiadania będzie któryś z siatkarzy reprezentacji :) idę trochę na łatwiznę, bo nie podałam konkretnego typu, ale naprawdę nie wiem :p
    Pozdrawiam serdecznie,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maksymalnie trzy tygodnie nauki, a później już luz. Wytrwamy. ;)
      A dziękuję, na pewno będzie świetnie. ;)

      Dużą grupę podałaś, więc masz większą szansę na odgadnięcie. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  14. jeeej, znowu miałam małe zaległości, ale nadrobiłam :D
    To się porobiło, ho, ho, ho. Tego się nie spodziewałam. Znaczy po poprzednim rozdziale stawiałam, że chodzi o Bartka z pływalni, ale raczej myślałam, że on ją jakoś bardziej zdecydowanie obroni, a tu lipa :< Dobrze, że udało jej się uciec, Kuraś pewnie zawał przeżył jak do niego Igła dzwonił, w sumie to sie nie dziwie.
    Co do nowego opowiadania to ja stawiam na Wronę, ale to wychodzi chyba raczej bardziej od tego, że od jakiegoś pół roku przeżywam wielką, przeogromną i niepodważalną fascynację nim, tak więc mam nadzieję, że znajdzie się w twoim następnym projekcie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli udało mi się was zaskoczyć. O to mi chodziło. ;)
      Nie ty jedna myślisz o Wronie, chyba jest teraz na fali, skoro ma tyle fanek. ;)

      Usuń
  15. O ja ciebie . Tego bym się nie spodziewała. Napisze coś więcej jak jeszcze raz przeczytam, ale tak na spokojnie bez pośpiechu
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co do kolejnego opowiadania. Jest grupa bohaterów za którą będę cię wielbić :D Znaczy Ziomek, Wrona, Jochen, Kovacevic, Kłos, Lomacz, i Skrzaty to ograniczając się do siatkarzy polskiej ligi. Nie wymieniam reszty bo była by to długa lista xD Cholera czuje te 3 tyg do końca bo zapieprz nad ocenami w związku ze zmianą szkoły. Boże jak ja bym chciała żeby się wszystko udało. Tak się boję ze nie zdam noo. Szczerze mówiac tak ganiam ze się nie zastanawiałam zupełnie kto może być tym kolegą i dalas radę mnie zupełnie rozdziałem zaskoczyć. Uff dobrze ze wszystko się skończyło w miarę bezpiecznie. Igła się znalazł tam gdzie miał znaleźć. Brawo napięćie w miarę czytania było :D
    Xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duże grono, masz szansę, że osoba, o której będę pisać, się w nim znajduje. ;)
      Zdasz! Ja trzymam za ciebie kciuki. ;)
      Napięcie udało mi się wytworzyć? Bardzo mnie to cieszy. :)

      Usuń
  17. No to mnie zaskoczyłaś, nie ma co. Nawet mi przez myśl nie przeszło, że to może być 'kolega' z pływalni. To były niewątpliwie jedne z najgorszych chwil w życiu Ali. Szczęście w nieszczęściu, że znalazła się blisko domu Ignaczaka, który od razu oferował pomoc. Myślę, że Bartek będzie przerażony, kiedy zobaczy, co przydarzyło się Alicji. Może nawet będzie obwiniał się o to, że jednak jej nie odwiózł? Mam nadzieję, że wszystko sobie wyjaśnią i jednak ta historia skończy się dobrze :)
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę się doczekać waszej reakcji na kolejny rozdział. Co prawda jest jeszcze w powijakach, bo napisałam połowę, ale powinien ukazać się na czas. :)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń