wtorek, 28 maja 2013

XXVII

,,Kochać jest łat­wo. To, można po­wie­dzieć, jak z sa­mocho­dem: wys­tar­czy włączyć sil­nik, do­dać ga­zu i wyz­naczyć so­bie cel podróży. Ale być kochaną to tak jak prze­jażdżka z kimś in­nym, je­go sa­mocho­dem. Na­wet, jeśli uważasz te­go ko­goś za dob­re­go kierowcę, zaw­sze po­zos­ta­je ten pod­skórny strach, że może się po­mylić, a wte­dy w ułam­ku se­kun­dy wys­trze­licie obo­je przez przed­nią szybę na spot­ka­nie śmier­ci. Być kochaną może oz­naczać naj­większy koszmar. Bo miłość to re­zyg­nacja z pa­nowa­nia nad włas­nym lo­sem. A co się sta­nie, jeśli w połowie dro­gi pos­ta­nowisz zawrócić al­bo skręcić w bok, a nie masz na to ja­ko pa­sażer żad­ne­go wpływu?''

Jonathan Carroll, ,,Kości księżyca''


Następne dwa dni były dla mnie męczarnią. Nie dlatego, że Londyn i okolice mi się nie podobały, po prostu atmosfera się nie kleiła. Czułam się źle, ponieważ byłam całkowicie zależna od Bartka, choć tego nie chciałam,  a on chyba był na mnie zły za to, że grzebałam mu w telefonie. Faktycznie, nie powinnam była tego robić, ale on sam mógł jakoś inaczej zareagować, niż tylko to zbagatelizować. Traktował mnie z taryfą ulgową i choć nie chciałam się do tego przyznać, wiedziałam, że wypróbowuję granice jego możliwości. Każdy kiedyś traci cierpliwość, a miałam dość tego, że próbuje mnie ze wszystkich sił do siebie przekonać, milcząc wtedy, gdy normalnie porządnie by się na mnie wściekł. Kiedy zarzuciłam mu pewnego rodzaju faworyzowanie, znowu się pokłóciliśmy, tym razem porządniej. Szliśmy ulicami angielskich miast niby razem, a niby osobno.

Nie chciałam, żeby tak to wyglądało. Spoglądając w lustro nie poznawałam już siebie. Czy kiedyś byłabym w stanie wodzić za nos faceta, zmuszając go do płaszczenia się pod moimi nogami? Miałam już 25 lat, a Bartka znałam już od trzech lat, dziwne wydawało mi się, że ten czas tak szybko minął.

Zawsze gardziłam tymi wszystkimi niezdecydowanymi dziewczynkami, które nie wiedziały czego chcą i czuły się nieszczęśliwe, mimo wszystkiego dobrego, co ich otaczało. Kiedy ja sama stałam się jedną z nich? Prawda bardzo mnie zabolała. Mimo swojego wieku nie zrobiłam w życiu nic konkretnego, nadal byłam kimś nic nieznaczącym. Pracowałam w kiosku od dobrych paru miesięcy, marząc tylko o lepszej pracy, ale nie robiąc nic, żeby ją zdobyć. Ktoś kiedyś powiedział, że aby marzenia się spełniły, trzeba im pomóc, muszą też być jak najbardziej realne. Ja od kilku lat żyłam jedynie marząc, biernie czekając na rozwój wypadków.

Zastanawiałam się, dlaczego Bartek nadal się stara, żeby mnie odzyskać. Jeżeli to, co czułam do niego wcześniej było toksyczne, to czy fakt, że nadal biegnie za mną jak pies za swoim właścicielem nie świadczy, że i uczucie, którym on mnie darzy jest równie toksyczne?
Miałam ochotę potrzepać samą sobą. Kiedy człowiek nie był nigdy zdecydowany co do swojego dalszego życia, ciężko jest mu się ogarnąć, bo nie wie jak i gdzie to zacząć. Jedyne, czego byłam pewna, to jedno – nie ma sensu czekać na przysłowiowe jutro, które nigdy nie nadeszło i nie nadejdzie, ale zabrać się za siebie już dziś, teraz.

Wszystkie te przemyślenia naszły mnie, kiedy siedziałam wraz z Bartkiem w terminalu na lotnisku Heathrow. Wpatrywałam się w artykuł świeżo zakupionej angielskiej gazety, nie rozumiejąc go. I nie było to bynajmniej spowodowane barierą językową, po prostu wpatrywałam się w słowa, a ich znaczenie do mnie nie  docierało. Siedzący obok mnie wielkolud także był pogrążony w lekturze. Półleżał na swoim krześle, opierając nogi na tym naprzeciwko i kompletnie nie zwracał na mnie uwagi. Dobrze Bartuś, w końcu dotarło do ciebie, jak powinieneś mnie traktować.

W tej chwili dotarła do mnie jeszcze jedna ważna rzecz. To co robiłam ze swoim życiem to jedno, ale to, że moje decyzje, albo ich brak wpływa na życie siedzącego obok mnie faceta… Mogłam zniszczyć swoje życie, ale nie jego.
Jeszcze z tą myślą zamknęłam gazetę i schowałam ją do torby, a potem zerknęłam na pogrążonego w lekturze Bartka.
-Możemy porozmawiać? – zapytałam, a on w odpowiedzi zmarszczył tylko brwi, nie odrywając wzroku od czytanej gazety.
-Poczekaj, muszę dokończyć.
Spoglądałam na jego twarz, niecierpliwiąc się i wybijając stopą jakiś nieokreślony rytm. Po chwili moją uwagę przykuły jego oczy. Które bynajmniej się nie ruszały. Przygryzłam wargę i zrezygnowałam z wyrwania mu gazety, choć miałam na to ogromną ochotę. Zasłużyłam sobie na ignorowanie mnie.
-W takim tempie to się zestarzejemy, zanim porozmawiamy. – westchnęłam, ale on nie zareagował.
Masz, co chciałaś Ala. Odwróciłam twarz, nie chcąc uporczywie wpatrywać się, jak nadal udaje zajętego, bo jego szorstkość mnie zabolała. Teraz wiedziałam jak on czuł się, kiedy starałam się go ignorować i zrobiło mi się głupio.
Wsiedliśmy do samolotu, a ja widząc, że unika mojego wzroku, zastanawiałam się, co będę robić podczas lotu. Jakby czytając w moich myślach podał mi swój telefon , a ja założyłam słuchawki i włączyłam pierwszą lepszą play listę. Słuchałam muzyki z zamkniętymi oczami i chyba musiałam usnąć, bo kiedy otworzyłam oczy Bartek trzymał w ręce swój telefon, a ludzie szykowali się do lądowania.
Gdy wyszliśmy z budynku rzeszowskiego lotniska na Jasionce, nadal nic nie mówił. Czyli tak miało się to skończyć? Mieliśmy pożegnać się, a on miał wrócić do Bełchatowa i pewnie już nigdy do mnie nie przyjechać?
Podeszliśmy do jego auta, ale ja nie miałam zamiaru do niego wsiadać, a on chyba to zauważył.
-Nie musisz mnie podwozić, trafię do domu sama.
Pokiwał głową ze zrozumieniem, lekko zaskoczony i otworzył sobie drzwi od strony kierowcy. Świetnie. Teraz to mi przyszło się przed nim płaszczyć. Wsiadłam na siedzenie pasażera, choć nie miałam takiego zamiaru, próbując go zatrzymać.
-A ty nie wracasz do domu sama?
-Wracam, chcę tylko z Tobą pogadać.
-Acha. – przeciągnął ten wyraz. – W takim razie o czym chcesz pogadać?
Myślałam, że nigdy nie przejdzie mi to przez gardło.
-Przepraszam.
Spojrzał na mnie zaskoczony.
-Byłam i jestem okropna. Zrozumiem, jeżeli teraz wyjedziesz i już nigdy więcej się nie zobaczymy.
Czułam, że w moich oczach zbierają się łzy. Nie chciałam, żeby powiedział, że ma taki zamiar i wróci do siebie, szukając sobie kogoś normalnego, bo ja z całą pewnością taka nie byłam. Zanim się totalnie rozsypałam, powiedziałam cicho:
-Daj nam tydzień. Nie dzwoń, nie pisz. Może bez wpływu na siebie nawzajem będziemy mogli podjąć odpowiednią decyzję.
-A gdybyś miała podjąć ją teraz? – odezwał się, patrząc na mnie swoimi jasnymi oczami.
-Rozum podpowiada mi, że gdybym do ciebie wróciła, zrobiłabym ci tylko krzywdę, bo zasługujesz na kogoś kto ma życie i nie boi się być sobą.
Nie patrząc na niego otworzyłam drzwi, a zamykając je dopowiedziałam:
-Ale serce kazałoby mi do ciebie wrócić i to właśnie niego bym się w tej chwili posłuchała.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam szybko, klucząc między innymi autami, próbując zniknąć. Nie chciałam, żeby pod wpływem moich słów zaraz podjechał do mnie i powiedział, że wszystko już dobrze i zawsze będziemy razem, bo jego decyzja musiała być dobrze przemyślana.

Złapałam autobus.  Na zewnątrz zrobiło się już ciemno, mimo wczesnej pory, a chmury były tak gęste, że na niebie nie  było ani jednej gwiazdy. Siedząc przy oknie spoglądałam przez szybę i mignął mi budynek pływalni – postanowiłam, że pójdę tam następnego dnia po pracy, bo od pewnego czasu jakoś rzadziej tam bywałam, co wypominał mi mój bezimienny kolega z pływalni.
Nim się obejrzałam, autobus zatrzymał się na moim przystanku. Byłam jedyną osobą, która na nim wysiadała, a okolica była praktycznie bezludna, zapewne z pogody okropnej pogody. Wiatr, który wiał dość mocno był wręcz lodowaty i przenikał moją kurtkę, dostatecznie uświadamiając mi, że zima już blisko. Przyspieszyłam, chowając już zdrętwiałe ręce do kieszeni, pragnąc jak najszybciej znaleźć się w cieplutkim w domu, w wannie wypełnionej gorącą wodą.  Już widziałam zarys mojego bloku, mimowolnie uśmiechając się na jego widok.

Zaczęłam zastanawiać się, czy Miśka lub Zośka zrobiły zakupy, bo byłam potwornie głodna, gdy do moich uszu doszedł pewien głos. A nawet dwa głosy, które szybko się do mnie zbliżały. Postanowiłam udawać, że nie słyszę tych, którzy zapewne mnie miną i znikną w ciemności, kiedy jednak właściciel jednego z głosów pojawił się tuż obok mnie, a ja ujrzałam jego twarz, wiedziałam już, że on z pewnością nie ma w planach tak zwyczajnie mnie minąć.
-Witam koleżankę.
Facet uśmiechnął się w swój przerażający sposób, a do mnie jak na zawołanie wróciła sytuacja z kiosku, z tym małolatem, który tak dochodził się ze mną o paczkę papierosów. Mimowolnie się zatrzymałam, poza tym nie bardzo miałam wybór, bo ten, który wtedy mu pomógł, stanął przede mną, zagradzając mi drogę.
-Dawno się nie widzieliśmy, prawda? Pamiętasz mnie jeszcze? – wciąż szczerzył się do mnie w upiorny sposób.
-Niestety. – odpowiedziałam, patrząc na niego twardo. Serce zaczęło bić mi jak oszalałe, a w głowie pojawiały się setki czarnych scenariuszy. Dlaczego do cholery nie poprosiłam Bartka, żeby mnie podwiózł? Miałam nadzieję, że nie trzęsę się z przerażenia, a koleś nie zauważy zaniepokojenia w moich oczach. – Przepraszam, ale się spieszę.
Próbowałam go minąć, ale znów zastąpił mi drogę.
-Hej, nie lekceważy się tak znajomych. Porozmawiajmy najpierw. – położył mi rękę na ramieniu.
-Nie będę z Tobą rozmawiać. – warknęłam, strącając jego rękę. W odpowiedzi przygryzł wargę i złapał mnie za nadgarstek, gdy ponownie próbowałam go minąć, ściskając tak mocno, że aż zrobiło mi się słabo.
-Na pewno?
Uśmiechnął się znów, a potem dodał:
-Tyle mówiłem o Tobie swoim znajomym, nie odpuszczę przecież okazji, żeby zapoznać się z jednym z nich.
Zwrócił spojrzenie w inną stronę i zaśmiał się:
-A ty co, stary? Nie strugaj tchórza, przecież ta dziewczyna cię nie zje. Będzie miła, jestem tego pewien.

Czułam, że ręka, za którą mnie trzymał, drętwieje. Odwróciłam się w stronę, w którą kierował spojrzenie, aby zobaczyć kim był właściciel drugiego wcześniej słyszanego głosu, a kiedy facet pojawił się w świetle latarni, zrobiło mi się momentalnie słabo, ale w mojej głowie pojawił się też nikły promyk nadziei. 
*
Uwielbiacie takie zakończenia, wiem. ;) Skoro jednak do końca jeszcze dwa rozdziały i epilog, nie mogłam się powstrzymać. 

Jeśli ktokolwiek nie wie, bo mnie o to nie pytał, to powiem, że z pewnością po tym opowiadaniu zacznę pisać nowe, więc nie zaginę. ;) 

We wtorek czeka mnie pięć lekcji, w tym podwójny niemiecki w zawężonej grupie aż czterech osób jak dobrze pójdzie, bo inne klasy, które zawsze z nami mają, są na wycieczkach. Zapowiada się ubaw. ;) Poza tym mam mieć dwie matmy, choć w planie nie mam ani jednej. Super, dwa dni, a ja już będę miała odhaczone 5 h tego przedmiotu. Dobrze, że to jeden z moich ulubionych. ;) Niedługo matury się skończą i wszystko wróci do normalności, więc będę standardowo kończyć po drugiej każdego dnia.

W ramach nikłego komentarza odautorskiego, postanawiam zasypać was lawiną pytań. ;) Żartuję.
Może głupie pytanie, ale jaki jest wasz ulubiony przedmiot? Albo był, jeśli już jesteście po szkole. ;) 

Jeszcze nigdy się Was chyba o to nie pytałam, ale zapytam:
Jaki jest Wasz ulubiony siatkarz? A którego  najbardziej nie lubicie i dlaczego jest to Zbyszek? ;) Żartuję!
Nie musi być polski, może też być zagraniczny. ;)

,,Ostatnią piosenkę'' już prawie przeczytałam. Brawa dla mnie, czytam ją już ponad tydzień, ale naprawdę nie mam na to czasu, tak samo jak być na bieżąco z Waszymi opowiadaniami, tyle się tego uzbierało. Dobrze, że jedną nogą jesteśmy w długim weekendzie.

Kolejny post oczywiście z czwartek, o 11. Skoro to wolny dzień, to dodam go wcześniej, bo będę miała kiedy go napisać.  ;)
Jeśli będę dodawać  co dwa dni, zakończymy opowiadanie 3 czerwca, jeśli dobrze liczę.

Trzymajcie się i dotrwajcie do tego utęsknionego weekendu. :)

69 komentarzy:

  1. Co 3 czerwiec?!. ;o I co ja będę robić?... Pierwszą książkę już przeczytałam! Została mi druga, w której jestem na 30 str.
    Ulubiony przedmiot?.. Oczywiście w-f, kiedy gramy w kosza ^^. Matematyka nie jest zła, kiedy nie ma sprawdzianu... Historia i Biologia mi się podobają...
    Ulubiony siatkarz? Oj za dużo ich wymieniać. Może wymienię zagranicznych, to Aleksandar Atanasijević i Matt Anderson. O i jeszcze plażowi to oczywiście ądzioła, Szałankiewicz, Prudel i Fijałek.
    Haha... A ja już mam długi weekend!. *-* Jadę jutro na konkurs i bd sobie śpiewać, a reszta klasy bd zakuwać ;D I najlepsze jest to, że w poniedziałek jadę na wycieczkę i również nie bd mieć lekcji. Jak ja kocham chodzić do szkoły pod koniec roku ♥.
    Teraz rozdział i dostaniesz ode mnie opiernicz!
    Jak mogłaś zakończyć w takim momencie?!. I najgorsze jest to, że nie mam pojęcia kto do nich podszedł. Czyżby bezimienny chłopak z basenu?.. Nie mam pojęcia.
    Z drugiej strony rozczuliłaś mnie w tym momencie, jak Ala powiedziała, ze serce jej mówi, żeby była z Bartkiem... Aww... Ale potem się zepsuło ;c
    Dobra kończę. Czekam na kolejny w czwartek.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, może Ci się spodoba ;*
    owocowalandryna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha.! Pierwsza ;P

      Usuń
    2. Przeczytasz resztę książek. ;) Ja też skończyłam wczoraj jedną co miała ponad 300 stron, zabrałam się za ,,Ever'' i jestem na trzydziestej. ;)
      To, że lubicie wf uważałam za oczywiste i widzę, że się nie pomyliłam. ;)
      Piąteczka, też lubię tych siatkarzy.
      Zazdroszczę, też chciałabym się jutro urwać z lekcji. :<

      Nie lubię, jak ktoś mnie opiernicza, ale chyba na to zasłużyłam. ;) Nawet gdybym miała czas, to dalszy rozwój akcji byłby za długi na jeden rozdział, musiałabym go tak czy owak podzielić. Za dwa dni się okaże, czy któraś z Was miała dobre podejrzenia. ;)
      Lubię psuć. :>

      Pozdrawiam i naprawdę bym weszła, ale to może jak skończę opowiadanie i będę miała więcej czasu, bo teraz z tymi, które czytam od dawna nawet nie wyrabiam. :<

      Nie sądziłam nigdy, że ktoś będzie się aż tak cieszył z tego, że pierwszy skomentował któryś z moich postów. ;)

      Usuń
    3. A widzisz, ja też lubię zadziwiać ludzi. ;)
      Z opierniczem to chyba przesadziłam, ale może i to lepiej, ze skończyłaś w tym momencie, bo byłoby mniej rozdziałów do końca. ;c
      I tak mi smutno, że kończysz...

      Usuń
    4. Mi też, ale cieszę się, że i Tobie i innym będzie go brakować. :)
      A ja lubię być zadziwiania. ;)

      Ale spokojnie, mam nadzieję, że pokochasz tak samo jak ja bohaterów kolejnego opowiadania, bo chyba będzie ono bardziej znośne. ;)
      Jak nic nie zepsuję, rzecz jasna.
      :)

      Usuń
    5. Twoje opowiadanie nieznośne?..
      No proszę Cię...
      Wszystko co napiszesz czyta się tak miło i przyjemnie, nawet komentarz odautorski!. ;*

      Usuń
    6. Ach, może samo opowiadanie nie jest złe, ale chyba przyznasz mi, że Ala potrafi człowiekowi działać na nerwy? ;)

      Aww. Dziękuję.;*
      ♥

      Usuń
  2. O Boże, aż mnie gęsia skórka przeszła pod koniec ;o I nie, nie dlatego, że siedzę rozgołocona w samym podkoszulku :P
    I chyba pierwszy raz o nic nie będę obwiniała Bartosza. Alka weź się w garsć i w końcu i wróć do Kurka. I ma być wielkie love story na końcu, pamiętaj! :D
    Ulubiony przedmiot? Hah, no oczywiście wf ;p Nie lubię się uczyć, a wf po prostu kocham ♥
    A siatkarz? Myślę, że takim moim ulubionym jest Krzysiek Ignaczak ;) A z zagranicznych to Grozer. Tak, Grozer na pewno ;) I Zaytsev :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że podkoszulek też się do tego przyczynił, ale w znacznie mniejszym stopniu. ;)
      I właśnie mi i o to chodziło! I Ala nie jest fair i Bartek, chciałam Wam to uświadomić. Swoją drogą nie wiem, jak wy ją znosicie. :D

      Też kochałam wf, dopóki mogłam na nim ćwiczyć. Teraz to najnudniejsza lekcja, bo nie mam co ze sobą zrobić, ale jak wi fi wyłapię, to coś tam porobię. Chociaż ryzyko urwania głowy przez szybko lecącą piłkę chyba jest zbyt wysokie. ;)

      Igła rządzi. To jest mistrz po prostu. :)

      Usuń
    2. A tam ja ją mogę znosic, bo jesteśmy podobne pod względem nieznośności :P
      Tak, Igła - mistrz z aparatem <3 Genialny zawodnik na parkiecie i wspaniały człowiek poza nim.

      Usuń
    3. :D

      Uwielbiam go, bo gdyby nie on, nie poznalibyśmy siatkarzy od kuchni, a poza tym jego poczucie humoru jest tak dziwne jak moje. :>

      Usuń
    4. I jak moje haha :D

      Ej, można u ciebie na tumbrlrze jakoś reblogować zdjęcia? Czy ja jakoś tego znaczka nie widzę, bo jestem aż tak ślepa i potrzebuję drugiej pary okularów? -,-

      Usuń
    5. Powiedz mi, jak się nazywasz, bo mam tylu followersów, że się gubię. ;)

      Na pewno się da. Wystarczy, że klikniesz na jakiś post na moim tumblrze, a potem ci się otworzy tylko on i w prawym górnym rogu powinno być. :)

      Ja też czasem w okularach nie widzę, o zgrozo. Pora przejść się ponownie do okulisty. ;)

      Usuń
    6. Nie, fałszywy alarm XD
      Wiesz, chciałam animacje zareblogować, ale jak na nie klikałam, to wyskakiwała mi strona z animacją, a nie do zareblogowania. Ale znalazłam na innym tumbrlrze :D

      Ja już miałam zmieniane szkła, bo sie okazało, że oślepłam jeszcze bardziej :)

      Usuń
    7. :<
      Gdybyś kiedyś miała zamiar mnie follownąć, to daj znać jak się nazywasz. ;)

      Ja od trzech lat mam te same, ale idę do okulisty w następnym tygodniu, bo nie wiem, czy nie jest gorzej.
      Myślałam, żeby zapytać go o soczewki, bo raz na jakiś czas jednodniowe bym mogła nosić. Okulary już mnie wnerwiają. Chociaż boję się trochę, nie tyle wkładać sobie coś do oka, bo nie to mnie przeraża, a to, że później łatwo o zapalenia spojówki itp.

      Usuń
    8. Chyba follownęłam, poczekaj *wchodzi na tumblra*
      Tak, follownęłam!
      Mam taki milusi nick, 'sweet13caroline', nawet nie pytaj haha XDD
      Ja właśnie wolę mieć soczewki, bo uważam, że bez okularów wyglądam lepiej. A tak bez bryli to jestem okropnie ślepa.

      Usuń
    9. Milusi. ;)

      Też sądzę, że bez okularów wyglądam lepiej. Nosisz jednodniowe, czy jakie?
      Ja mam małą wadę, bo -0.5, tyle że jeszcze astygmatyzm.

      Usuń
    10. Bardzo milusi XD

      Ja z okularami prawie się nie rozstaję ;) Mam -1.5 -,-

      Usuń
    11. :D

      Moja koleżanka ma -7. To dopiero niemożliwa wada. o.O

      Usuń
  3. Ali musi być niesamowcie ciężko, jeżeli rozum kłóci się z sercem. Człowiek nigdy nie wie, czego słuchać, który z głosów ma rację. A potem zastanawia się, czy wybór będzie dobry, czy druga opcja nie przyniosłaby więcej korzyści, więcej pozytywów i być może mniej bólu, bo nigdu nie wiadomo co spowoduje dana decyzja. Mimo wszystko rozumiem też Bartka, chociaż nie do końca przekonuje mnie taka jego reakcja. Chciał pokazać Ali jak czuł się gdy ona traktowała go podobnie? Okej, rozumiem. Tylko Ala miała powód. Dużo ważniejszy powód niż on. Oboje mają problem, bo oboje się zagubili i żadne z nich tak naprawdę jeszcze nie wie jak te sytuację rozwiązać. Mam tylko nadzieję, że rozwiązanie, jakiekolwiek ono nie będzie, przyjdzie po spokojnym przemyśleniu sytuacji przez każdego z nich. I będzie dobre dla obojga.
    Wspominałam już jak bardzo lubię takie zakończenia? Nie? To właśnie wspominam. Ten dreszczyk emocji, ta dramaturgia. :D Żeby nie było, że ironizuję, naprawdę je lubię. I jestem bardzo ciekawa, czy nadzieja Ali nie okaże się złudna. Wolałabym nie. Na następny odcinek zapraszamy już w czwartek. :D
    Ja miałam dziś próbną maturę z niemieckiego w dokładnie takiej formie, jak w przyszłym roku. I szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa wyniku, bo jako sprawdzenie wiedzy to całkiem interesująca forma. Mimo, że to niemiecki, z którym czasem się lubimy, a czasem zupełnie nie możemy się dogadać. :)
    Akurat z tym najbardziej nielubianym, to trafiłaś. Rzeczywiście, to Zbyszek. Choć z nim jest jak z niemieckim. W sezonie ligowym nijak nie potrafiłam go lubić i działał mi na nerwy, a w reprezentacyjnym go nawet lubię. :) Koleżanka stosuje mi terapię: w każdej wypowiedzi na jego temat każe mi nazywać go Zbysiątko. xD I to działa! :D
    Co do ulubionego siarkarza, ostatnimi czasy to Andrzej Wrona i Misiek Kubiak. Za dobrą grę i pozytywne nastawienie i radość z gry, widoczną szczególnie u Michała. :) Z zagranicznych za to Matt Anderson, Paul Lotman, Wytze Kooistra, Simon Tischer i Aleks Atanasijevic. :) Co nie oznacza oczywiście, że nie lubię innych, ale od jakiegoś czasu to właśnie oni wysunęli się na prowadzenie :)
    A co do przedmiotu? W lepsze dni niemiecki, matematyka, rachunkowość i angielski. W złe tylko rachunkowość i angielski. :)
    Pozdrawiam serdecznie, widzimy się w czwartek. A raczej czytamy. :)
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytamy się w czwartek, czytamy. ;)
      Jak już napisałam wyżej - nie wiem, jak wy wytrzymujecie z tą naszą Alą, może dobrze, że niedługo opowiadanie się kończy, bo na dłuższą metę może być męcząca. ;)
      Lubię dramatyzować, powinnaś już to wiedzieć. ;) Najbardziej lubię kończyć rozdziały w ten sposób, co niekoniecznie oznacza, że lubię takie czytać u kogoś innego. ;)

      Wiesz, ze Zbyszkiem wiedziałam, że trafię, bo na początku, gdy umieściłam akcję w Rzeszowie, prawie wszyscy prosili, żeby głównym bohaterem nie był właśnie on. :D
      Uwielbiam Wronkę, Kłosa i Kubiaka, oraz Igłę, rzecz jasna. Zagranicznych lubię tych samych co ty. ;) Szkoda, że Kooistra odchodzi, bo choć niewiele o nim wiem, to sprawiał miłe wrażenie. Może do tego zacnego grona dołączą Conte i Uriarte, jak już się do nich przyzwyczaję. ;)

      Niemiecki mogłabym zdawać na maturze, ale widzę jakie mam braki i przeraża mnie wizja nadganiania kolejnego przedmiotu. :<

      Usuń
  4. tak kocham takie zakonczenia:p jeszcze 3? Ciekawe jak to skonczysz. A ja jestem 3 i 4 na wycieczce,wiec przeczytam dopiero 5;( ! A i zaskocze cie akurat ZB9 jest jednym z moich ulubionych siatkarzy razem z Pitem,Siurakiem, Dzikiem,Igła i cała reszta ;) A nie lubie? Hmm ciezkie pytanie chyba Masnego,a dlaczego pozostawie sobie(nie nie dlatego ze mi sie nie chcial podpisac czy cos,bo ktos tak kiedys stwierdzil), mimo tego go szanuje;) pozdrawiam, bobr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przyjaciółka też jedzie w tych dniach na wycieczkę, ale mam nadzieję, że po powrocie szybko nadrobicie epilog i podzielicie się ze mną opinią. Miłej wycieczki życzę, my nie jedziemy nigdzie, a za rok będzie już za późno, bo w maturalnej nie wolno. :<

      Ja do Zbyszka nic nie mam, może czasem działa na nerwy, ale go lubię. W sumie ciężko mi wybrać tego, którego nie lubię, bo w każdym znajdę coś pozytywnego. Jestem chyba zbyt ugodową dziewczyną. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  5. Ala to ma przygody :-D Ja sama nie wiem co bym na jej miejscu zrobiła :-)
    Moje ulubione przedmioty to WOS i godz wych. Może dlatego, że nic sie na nich nie robi :-D Lubie też wf ale tylko jak nic nie robimy na nim :-D Czyli codziennie prawie :-) Ulubiony siatkarz hmmmm... Piotrek Nowakowski, Bartek Kurek, Paweł Zagumny, Łukasz Żygadło, Krzysiu Ignaczak, Marcin Możdżonek i mój faworyt Michał Ruciak z którym widziałam naklejke na ściane znaczy na pół ściany i chyba w nia zainwestuje :-D A nie przepadam za Michałem Łasko i Plińskim ;-) Polecasz jakieś dobre książki z seri romanse i podróże w jednym ? Ostatnio w weekend przeczytałam serie Jutro :-D Polecam o ile nie czytałaś :-)
    Pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala to Ala, przygodowa dziewczyna. :D Ja też nie wiem i mam nadzieję, że nie znajdę się kiedyś w jej sytuacji, nie chcę się dowiadywać jak wtedy postąpić. ;)

      Szczerość to podstawa. Może powiedziałabym, że godz. wych. jest dobrym przedmiotem, ale ten jazgot mojej klasy raczej jest jej dużym minusem. Śpiewają, drą się do siebie, ganiają po klasie... Czasem ma się tego dość. ;)

      Naklejka dobry pomysł, ja jednak nie miałabym za bardzo gdzie jej przykleić, a poza tym za rok kończę szkołę głupio byłoby chyba wracać do pokoju, gdzie ściany są obklejone siatkarzami. ;) Wszystko z umiarem, mam już kilka plakatów i to chyba starczy. ;)

      Musiałabym się zastanowić, co ci polecić, bo wiele książek czytałam, ale tytuły wylatują z głowy. ;)
      Nie czytałam jeszcze, teraz wzięłam się za ,,Nieśmiertelnych'' i ich pierwszą część - ,,Ever''. :)

      Usuń
    2. Żeby moja klasa krzyczala i biegala bylo by okey ;-) U mnie rzucaja z 3 piętra plecaki na węgiel szkolny który leży przed kotlownią ;-) A najlepsze jeden na całą lekcje zamknął się w szafie a nauczycielka dała nam taśme i kazała go tam zakleić i wpisała mu nieobecność ;-D Ale będę tęsknić za klasą każdy idzie do innej szkoły średniej do różnych miast ;-D Aż człowiekowi odechciewa się wakacji :-D
      Pozdrawiam J.

      Usuń
    3. W gimnazjum też mieliśmy w klasie takich, co z samej góry budynku, trzeciego czy czwartego piętra, wyrzucili zegarek z klasy przez okno. ;)

      Wasza nauczycielka jest świetna. Nie wiem, czy ktoś by na to wpadł z moich nauczycieli. ;)
      Z mojej gimnazjalnej klasy do liceum poszło może z osiem osób, w tym w mojej klasie są dwie z nich. Ale ogólnie tak się złożyło, że większość znałam, bo chodziłam z nimi do podstawówki. ;)
      Ale z poprzednią klasą byłam mniej zżyta niż jestem z licealną. :)
      Będzie dobrze. :)

      Usuń
  6. Przedmiot chyba polski ;) Ale to dla tego że lubię panią. Ulubiony siatkarz - bez zawahania odpowiadam że Mariusz Wlazły. Nieulubionego nie mam za to z siatkarek nie znoszę Marty Wójcik rozgrywającej Budowlanych Łódź. Weź no idź mi tu z takim zakończeniem. Dobrze że sobie Ala to i owo przemyślała a co na końcu to się nawet nie zastanawiam bo pewnie mnie zaskoczysz :D
    xoxo K.

    Podsyłam ci kolejny a przyokazji i reklamuję się twoim kosztem :P http://oneparty-od-kamilli.blogspot.com/ zapraszam do poczytania jakby komuś się nudziło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczyciel dużo potrafi zmienić w podejściu do przedmiotu. Wiem to po sobie - w gimnazjum historia nie była zła, bo kobieta, która jej uczyła była spoko, a teraz nienawidzę tego przedmiotu.
      Może zaskoczę, może nie. ;)

      Nie mam nic przeciwko reklamie moim kosztem. ;) Sama bym zajrzała, ale mam stanowczo za długą listę blogów do czytania jak na ten czas, a zaległości rosną wraz z warstwą kurzu na moich meblach. ;)

      Usuń
    2. Uznałam że się nie obrazisz za mały spam ;) H5 też historii nie cierpię a lubiłam

      Usuń
    3. H5. ;)
      Jedynym pozytywnym aspektem tych lekcji jest to, że nauczycielka stara się chyba być na siłę nowoczesna i rzuca różne dziwne gadki... Śmiesznie wychodzi. Tyle ich jest, że chyba zacznę spisywać, bo jak teraz pomyślę, to nie mogę sobie żadnej przypomnieć. ;)

      Usuń
    4. A zapisuj :D Moja ma ksywę makumba. Ostatnio w szkole dialog - Z kim macie historię? - No z panią Lipińską - Z kim? - Z panią Makumbą - Aaa..

      Usuń
    5. :D
      Coś czuję, że jakbym założyła zeszyt ze złotymi myślami moich nauczycieli, to by się trochę tego uzbierało. :D

      Usuń
  7. W sumie ciężko mi napisać cokolwiek, bo pod każdym postem inaczej odbieram samych bohaterów. xd Choć raz Bartek nie płaszczył się przed nią i to mi chyba najbardziej przypadło do gustu w jego zachowaniu. Może ten telefon, czy inne zachowanie pokazało mu, jak jest naprawdę. Ala w ogóle nie powinna się obwiniać o swój sposób bycia. Nie każdy musi być królem wieczorów i świecić na dyskotekach. Są też domownicy i to im akurat taki sposób życia odpowiada. A Bartek pokochał ją taką, jaka jest. Często się zdarza, że pewne miłosne niepowodzenia zmieniają nas w kogoś, kim nigdy nie chcielibyśmy być, a co gorsza nie umiemy nad tym zapanować. Orientujemy się już grubo po fakcie, ale życie jest od tego, by popełniać błędy, by sparzyć się na własnej skórze i wkładać to potem do worka z doświadczeniami. Niezależnie, czy będą one dobre, czy złe.
    Zdanie Ali z tym, co podpowiada jej rozum, a co serce jest moim skromnym zdaniem genialną odpowiedzią. Dlaczego? A to dlatego, że powiedziała swoją prawdę i ostatecznie do niego należy krok. To chyba dopiero pokarze, jaki ma stosunek do Ali.
    Mam nadzieję, że w ostatniej scenie będzie to ktoś, przyjazny naszej bohaterce i uratuje ją spod rąk tego zbira. Niekoniecznie musi być to sam Bartek, byleby nic się nie stało. ;)
    Ja osobiście lubię opowiadania i ze Zbyszkiem i z każdym innym, jeżeli jest dobre. Jeżeli to "chłam", to niezależnie o kim, nie czytam. ;) Może i jestem podła w tej kwestii, ale już tyle tego przeczytałam i tyle czytam (zważywszy, że przeglądając mój 'czytelnik' to i tak tam nie ma wszystkiego), że normalnym staje się moja selekcja. ;)
    A szkoła za mną i nie chce mi się w tym momencie przypominać, ale matematyka, fizyka i chemia z domieszką biologii, to moje przedmioty :)
    Buźka, Happiness ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to opowiadanie jest tak zagmatwane, że w pewnej chwili nie wiadomo co się dzieje i z czyjej winy. ;) Ale ważne, że niezdecydowana Ala w końcu powiedziała co myśli.

      Dużo faktycznie zależy od sposobu pisania i pomysłu na opowiadanie. W końcu każdy przedstawia tych ludzi na swój sposób, zależy jeszcze czy robi to ciekawie. Sama muszę robić czasem selekcję, bo po prostu nie mam czasu czytać tych opowiadań, które nie do końca mi pasują.

      Co ja gadam, w tej chwili nie czytałam nic, bo totalnie nie mam czasu. Dobrze, że długi weekend, to nadrobię zaległości. ;)

      Też lubię te przedmioty. Może oprócz fizyki, bo koleś, który jej uczy i wszyscy nauczyciele są dziwni, co semestr nam się zmieniają. -.-

      Usuń
  8. W polskiej podstawówce lubiłam biologię i historię. Miałam bardzo dobrych nauczycieli z tych przedmiotów, każda lekcja to był inny świat. Historyk sprawiał, że pokochałam historię (mam świra na punkcie antycznej Grecji, ale wszystko po średniowieczu mnie jednak nudzi :P). Biolożka prowadziła tak ciekawe lekcje, że National Geographic i Animal Planet się chowają. Polski był jednak moim ulubionym przedmiotem.

    W irlandzkim gimnazjum i liceum najbardziej lubiłam angielski. Nienawidzę za to chemii :).
    Moim ulubionym siatkarzem jest Zagumny. Moje guru :). Bardzo lubię też Świderskiego, Ruciaka, Winiarskiego, Kurka, Możdżonka i Kubiaka. Jednak numerem jeden zawsze będzie Paweł :). Zabij mnie, ale nie znoszę Bartmana. Po prostu go nie trawię. Sepleni, gwiazdorzy i mnie strasznie irytuje. Jest taki narwany i irytujący. Nie wytrzymałabym z nim pięciu minut w jednym pokoju, zwiałabym oknem.

    Z zagranicznych siatkarzy to chyba Giba, Sergio i Garcia za starych, dobrych czasów. Ta trójka razem tworzyła grupę śmierci :).

    Bartek i Ala zachowują się jak para nastolatków, a ja nie mogę się od nich oderwać. Czytam ten rozdział już trzeci raz i mam ochotę zrobić to jeszcze raz. Chyba przeczytam całe opowiadanie od początku. Chciałabym je na papierze, mogłabym poleżeć na ławce w parku i sobie poczytać :). Z laptopem to już nie to samo.
    Do szkoły jeszcze chodzisz? :) Ja tu jedna, starucha... Szkołę skończyłam wieki temu. Ile masz lat, o ile można spytać? :)
    POng

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od nauczyciela. Nawet bardzo dużo. Jeśli nie lubisz tego, kto próbuje nauczyć cię przedmiotu, nauka nie jest przyjemnością.
      Ja zawsze kochałam angielski i biologię. :) Z czasem trochę się moja hierarchia ulubionych przedmiotów zmieniła, ale raczej nadal należą do grona tych lubianych.

      Widzę kolejna osoba, która nie lubi Zbyszka. Ja szczerze mówiąc lubię go raczej, choć czasami mnie irytuje. ;) Gdybyś trafiła z nim do takiej dajmy na to łazienki z mojego gimnazjum, to jedyną drogą ucieczki byłyby drzwi, bo klamek na korytarzach i w łazienkach nie mieliśmy. :D

      Mówisz jak moja mama... Mama? To ty? Nie, żartuję. ;) Moja mama nie interesuje się siatkówką, ale przypomniałaś mi o niej, kiedy napisałaś, że wolałabyś mieć to wszystko na papierze. Ja też wolę czytać książki, niż opowiadania, bo po chwili spędzonej przed ekranem bolą mnie oczy i głowa, a z książką można pójść wszędzie i jakoś tak przyjemniej jest. :)

      Chodzę, chodzę. W drugiej liceum jestem. Także już niedługo. ;) Rocznikowo mam 18, ale należę do tych (nie)szczęśliwców, którzy urodzili się w grudniu, więc do osiemnastki jeszcze daleko. ;)

      A ty ile masz lat? :)

      Usuń
    2. 22 lata. Jestem stara :). Za stara przynajmniej na takie opowiadania blogowe. Mój facet się z tego śmieje :). U mnie tu nie chodzi o nauczyciela. Moi nauczyciele angielskiego byli beznadziejni, a angielskiego sama się uczyłam i lubiłam ten przedmiot. Miałam dobrą nauczycielkę chemii (ta sama, która uczyła mnie biologii), a ja chemii po prostu nienawidzę. Od pierwszej lekcji. Wolałam już 10 matematyk czy fizyk pod rząd, niż jedną lekcję chemii.

      Druga klasa liceum jest ponoć najgorsza, bo najwięcej wkuwania. Na jakieś studia się wybierasz?

      POng

      Usuń
    3. Nie dziwię się, że się śmieje. Nie, żebym coś do ciebie miała, ale zawsze sobie wyobrażałam ludzi, co mają osiemnaście lat, że są tacy dojrzali i nie zajmują się głupotami... I oto ja siedzę sobie godzinami na laptopie, piszę opowiadania na wymyślone tematy i ukrywam to przed znajomymi, bo by mnie chyba wyśmiali. A co dopiero 22 lata. ;) Ale nie oszukujmy się, z niektórych rzeczy to się chyba nie wyrasta. ;)
      Co prawda w rozmowie z przyjaciółkami jak mówimy o kimś co ma 25 lat, to uważamy, że jest stary, ale to dlatego, że za stary na faceta. :D Więc nie jesteś stara. Jakby nie patrzeć, to i ja jestem stara w gronie moich przyjaciół, bo mam o dwa lata więcej niż reszta. Przywykłam do tego, ale zachowaniem się raczej nie różnimy i nie wiem, czy to ja jestem za mało dojrzała, czy one są zbyt dojrzałe jak na swój wiek. Czasami mam wrażenie, że jestem głupsza niż moja trzynastoletnia siostra. ;)

      W tym trzydniowym tygodniu miałam aż 7 matematyk. O zgrozo. Lepsze to niż polski, ale takiej dawki wiedzy to ja nie potrafię przyjąć na jeden raz. Zdążyliśmy przerobić cały dział. W szoku jestem.

      Nie wiem jak jest dokładnie, powiem za rok. ;) Porównując drugą liceum a pierwszą, muszę przyznać, że ten drugi semestr jest dla mnie dużo trudniejszy. Po prostu człowiek się stara, a oceny są jakie są. Może niektórym wydawać się, że dramatyzuję, bo w tamtym roku miałam czerwony pasek, a na koniec pierwszego półrocza 4,8, ale teraz wszyscy strasznie ze średnią spadli. Mam nadzieję, że 4,5 będzie. ;)

      Pewnie. Po liceum nie wiem czy mogłabym w Biedronce pracować, bo tu też sprawa jest do głębszej dyskusji. ;) Mam zamiar iść albo na medycynę, fizjoterapię lub farmację. Nie wiem jeszcze dokładnie jak mi się ułoży, tym bardziej, że jestem w złym profilu i muszę douczać się na kółkach i sama, zobaczymy. A gdyby matura się udała, to jakie miasto, zależałoby od tego, gdzie mnie wezmą.

      A ty coś studiujesz, lub studiowałaś? ;)

      Usuń
    4. Studiuję prawo i mieszkam w Irlandii już od bardzo długich lat. To już tak długo, że kompletnie nie rozumiem slangu, jakiego dziś używacie. Ponoć mówię za bardzo po polsku i używam słów, które przeszły do historii i nikt ich już nie rozumie :).

      Od jakiegoś roku czytam opowiadania siatkarskie.
      Z połowy się nabijam, bo jako dziecko chodziłam na mecze Mostostalu/Zaksy (jestem z Opola) i nie mogę po prostu sobie wyobrazić niektórych rzeczy, które bloggerki opisują. Szczególnie te, którą mają po 12 lat i piszą jak to spotykają Winiara w markecie, lądując z nim w łóżku tego samego dnia :).

      Od małego jestem związana z siatkówką i dostaję napadu śmiechu, czytując takie blogi.

      A czasem się trafią jakieś perełki, jak twoje opowiadanie, to zostaję na dłużej i poczytuję. To mnie odpręża :).

      Mój facet nabija się z mojej miłości do siatkówki i piłki ręcznej, a ja z tego, że ma 30 lat i czyta damskie forum płacząc ze śmiechu co wieczór.

      Możesz więc się śmiać, jestem w gronie czytelników 'emerytów'.

      'Czasami mam wrażenie, że jestem głupsza niż moja trzynastoletnia siostra. ;)' - mój brat ma 13 lat, pozdrawiam wszystkich mających młodsze rodzeństwo. I feel your pain :). Jednak teraz, gdy mieszkam na drugim końcu Irlandii, z dala od rodziców, doceniłam, że go mam.

      Powodzenia na medycynie / fizjoterapii. Raz mi się zdarzyło przejść przez wydział pielęgniarstwa na uczelni i mało nie zwymiotowałam na zapach formaliny i gumy z manekina. Mieli zajęcia z anatomii :).

      POng

      Usuń
    5. Mam nadzieję, że rozumiesz dobrze moje opowiadanie, choć elementów slangu chyba raczej w nim nie umieszczam. Albo robię to machinalnie. ;)
      Prawo to fajny kierunek, ale ja bym się nie nadawała, bo samej siebie nie umiem obronić i usprawiedliwić, a co dopiero kogoś innego. ;)

      Ja zaczęłam czytać opowiadania chyba od września, a od stycznia sama piszę. Wiem o co ci chodzi, bo ja sama mimo, że to wszystko jest fikcją, szukam czegoś bardziej realistycznego do poczytania. A jak po minucie spotkania już się para kieruje do pokoju hotelowego, to śmiać mi się chce. ;)

      Moje opowiadanie perełką? :> Dziękuję. Cieszę się, że pisząc, co mnie odpręża, tworzę coś, co podoba się innym. :)

      Powiedziałabym, że dobrze się dobraliście. ;)

      Z siostrą zawsze jest raz z górki, raz od górkę. Jakby się zastanowić, to raczej częściej zdarza się to drugie, ale brakowałoby mi jej i pewnie jak już będę studiować gdzieś z dala od domu, to będę za nią i rodziną bardzo tęsknić. Brakować mi będzie tego jej dogadywania i pożyczania moich rzeczy bez zgody. ;)

      Myślę, że dam radę. ;) Zobaczymy, jak matura pójdzie, bo wyniki mogą przekreślić moje plany. Jeszcze mam rok, więc może się uda. :)

      Usuń
  9. Moim ulubionym przedmiotem jest polski, ale niestety moja nauczycielka jest straszna, nienawidzę jej.
    Ja mam ten dziwny problem, bo nie umiem wybrać JEDNEGO ulubionego siatkarza... :c

    To zakończenie jest prawie tak straszne, jak moja baba od polskiego. Dlaczego?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie potrafię wybrać jednego siatkarza, nie przejmuj się. ;)

      Porównanie adekwatne. Dlaczego? Bo tak miało być. ;) Zaplanowałam to już dawno i nie miałam zamiaru nic zmieniać, do samego końca. Jakoś to przeżyjecie. :)

      Usuń
  10. Hmm... Kto uratuje Ale? Stawiam na Bartka oczywiście ,ale może to ten kolega z basenu? Nie wiem , więc czekam na kolejny. Ulubiony przedmiot to chyba chemia :D A siatkarz? Zdecydowanie Łukasz Żygadło :D
    U mnie , również nowy rozdział więc zapraszam http://gdymyslalaszewiesz.blogspot.com/
    Pozdrawiam Luna ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Zauważyłam, że bardzo lubisz tak zakańczać rozdziały, a mnie aż w głowie się miesza co może stać się dalej. Podoba mi się to, że Ala przeprosiła Bartka. Owszem, nie zachowywał się w stosunku do niej fajnie, ale myślę, że większość facetów już takich jest. Tak czy siak, myślę, że właśnie tu pokazała swoją godność. A co do pytań, to chyba nie będę zbyt oryginalna. Moim ulubionym siatkarzem jest Krzysiu Ignaczak i Lipe Fonteles. Oprócz wspaniałej gry, uwielbiam ich za walkę i nie poddawanie się. Najmniej lubię rosyjskich siatkarzy (mam złe uczucia co do tego narodu, kraju).
    Pozdrawiam serdecznie
    Laura
    PS. Mam nadzieję, że gdy zakończysz to opowiadanie (:<), to go nie usuniesz ani nic. Bo będe do niego chętnie powracała :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaprzeczę. ;) Im bliżej końca, tym częściej chciałam tak je kończyć, żebyście czekały an kolejny rozdział. :D Wredna jestem, ale po prostu czasami lepiej jest mi tak zakończyć i nawiązać do kolejnego rozdziału, niż w kolejnym właśnie opisywać całą sytuację dopiero. Poza tym nie wyobrażam sobie inaczej tych rozdziałów, nic bym w nich nie zmieniła. ;)
      Jesteś w pewnym sensie oryginalna, bo o Lipe jeszcze nikt nie wspomniał ( chyba). A jeśli tak, to przepraszam, ale zapomniałam. ;)
      Też jakoś najmniej lubię rosyjskich siatkarzy. Nie wiem czemu.
      Pozdrawiam serdeczniej. ;)

      Pewnie, że nie usunę, nie byłoby sensu. ;) Pierwsze też zostawiłam i można je przeczytać w każdej chwili, z tym i kolejnymi będzie tak samo. :)

      Usuń
  12. Tu znowu ev z nad-przepasciaa, piszaca z telefonu, nadal bardzo wkurzona. Nie wiem czy przeczytalas moj komentarz pod poprzednim rozdzialem, bo dodalam go chyba doslownie chwile przed opublikowaniem tego rozdizalu.
    Powiem jedno, bo kasa na moim koncie jest juz prawie doszczetnie wyczyszczona (po raz kolejny dziekuje mojemu niesprawnemu blogspotowi) - BEDZIE COS ZLEGO. Kurde, nie podoba mi sie to i nie podoba mi sie fakt, ze gdzies w mojej glowie zaswitala mala, czerwona lampka sygnalizujaca 'ta historia moze sie zle skonczyc'. Bardzo mi sie to nie podoba.
    Buziaki! I oczywiscie I'm so sorry ze tak krotko, ale pisanie na telefonie mnie dobija...
    :*

    ev/ nad-przepasciaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam, tylko zapomniałam odpisać, przepraszam. ;)

      Twoja czerwona lampka może mieć rację, ale w sumie zakończyłam to tak, że nie wiadomo, co się dalej wydarzy. ;)

      Buziaki :). Trzymam kciuki, żeby blogspot ci zaczął normalnie działaś. Ja czasami też tak mam, że nie mogę na komentarze odpisywać, ale wtedy przesiadam się na tableta mojej siostry i normalnie mogę pisać. ;)

      Usuń
  13. Mi również spodobało się to, że Ala wyznała mu, co tak na prawdę dyktuje jej i rozum i serce. Teraz z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój niebezpiecznego wydarzenia w którym pojawiła się bohaterka. Jeżeli chodzi o ulubionego siatkarza to muszę napisać, że jest nim cała polska reprezentacja. Każdy wnosi coś od siebie, charakter, sposób gry. A nieulubionych chyba nie mam, bo jakoś nigdy nie zaprzątuję swojej głowy czymś czego nie lubię. Ulubiony przedmiot to chyba biologia i wf. Co do twojego opowiadania, to mam nadzieję, że nie zakończysz go "sad endem"
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako drużyna nasza reprezentacja się uzupełnia i naprawdę mi się podoba. Tak samo jak Twój pogląd na temat nielubianych siatkarzy. Prawidłowo. ;) Ja w sumie jeśli już to mam do kogoś neutralny stosunek, ale nie, żebym kogoś nie lubiła. :)
      Uwielbiam biologię.

      Chyba każdy ma taką nadzieję, ale wiem to tylko ja. ;) Hohoho. Wydaje mi się jednak, że łatwo wam będzie przewidzieć, jaki to będzie rodzaj opowiadania tuż przed epilogiem. ;)

      Kiedyś ,,sad end'' mógłby się zdarzyć, ale czy będzie to właśnie to opowiadanie? ;)

      Usuń
  14. No jak zwykle musisz kończyć w nie odpowiednim momencie. Tyle już było rozdziałów, a ja jeszcze się nie przyzwyczaiłam. Rozdział świetny :) Co by tu dłużej mówić. Piszesz rewelacyjnie. Ala dobrze mówi. Ja tam bym słuchała serca co mi podpowiada. Chłopak widać, że się stara. Chociaż w tym rozdziale nie pokazał tego ignorując Alę. Widać, że chyba o to mu chodziło :) Mam tylko nadzieję, że nic złego się jej nie stanie bo ci "znajomi z kiosku" mi się nie podobają, a ich zachowanie wogóle. Jacyś kretyni czy co. Nie powinno nic sie jej stać.
    Mój ulubionym przedmiotem w szkole hmm... po krótkim zastanowieniu stwierdzam, że był wf bo chociaż na jednym przedmiocie mogłam sobie gadać i gadać siedząc na ławce rezerwowych nie grając w siatkę czy inne gry zespołowe :)Nikt chociaż nie zwracał mi na to uwagi, nie mówiąc o uwagach w dzienniku :) Co do siatkarzy, których lubię to jest ich zbyt dużo żeby wymieniać bym chyba godzinę pisała ten komentarz, ale napewno ZB9 do nich nie należy, ale też go nie lubię. Taki obojętny mi jest :)
    Pozdrawiam :)
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jak najbardziej odpowiedni moment. ;)
      Według mnie Bartek dobrze zrobił, ale mówię to nie jako autorka bloga, ale zwykła dziewczyna. ;)

      Wf jest spoko pod tym kątem, że jak się nie załapiesz do drużyny to siedzisz z resztą i gadasz, nic nie robisz, w przeciwieństwie do takiego polskiego czy biologii. ;)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. No wiadomo najbardziej odpowiedni moment dla nas zawsze będzie nie odpowiednim.
      Ja wolałam się nie łapać do pierwszej szóstki bo tylko bym z siebie pośmiewisko robiła. Nawet na reprezentacje szkoły w siatkówkę się nie łapałam, bo mądre dziecko musiało atakować 5 metrów w aut, a na inną pozycję się nie nadawała. Jak się ma 2 lewe ręce to tak jest. A co do polskiego. O zgrozo nie przypominaj mi tego. Od razu przypominają mi się konspety i tego typu rzeczy na minimum 20 str. i tak nie zdążyłam wszystkiego napisać. A biologia zawsze można było wkręcić, że się mówi na temat bo nauczycielka była głucha.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Kiedy jeszcze mogłam ćwiczyć, to wchodziłam do pierwszej szóstki tylko, gdy kogoś brakowało. Nie dlatego, ze nie chciałam robić z siebie pośmiewiska, ale z powodu tego, że w klasie mamy trzy dziewczyny ze szkolnej drużyny i kilku wysokich chłopaków, więc skład zawsze był. Chyba, że graliśmy na dwie drużyny. ;) Uwielbiałam grać w siatkę, ale przez kolano pozostało mi patrzeć, albo punkty liczyć. ;)

      Z polskiego piszę w poniedziałek maturę próbną na trzy lekcje. :< Nienawidzę tego przedmiotu w tym roku, tony analiz, wszystkiego.

      Usuń
    4. Ja nie. Dziękuje z wejścia na boisko :) Liczenie punktów jest bardzo męczące. Uwielbiam grać w siatkę, ale jak mam słuchać docinków i komentarzy czy nawet wyzwisk to już momentalnie mi się odechciewa.
      A co do matury to powodzenia napewno się przyda :)

      Usuń
    5. Na pewno się przyda, bo zawsze robię strasznie głupie błędy. ;) Mam nadzieję, że z tej pójdzie mi dobrze, bo od niej może zależeć moja ocena na koniec roku. Gorzej, że często nie widzę tego w tekstach, co widzi moja nauczycielka. ;)

      Usuń
  15. Bardzo fajny rozdział, zarówne ten, jak i dwa poprzednie. :) W końcu miałam czas, by je przeczytać. Tak, rzeczywiście zakończyłaś rozdział w nieodpowiednim momencie, ale dzięki temu z niecierpliwością czekam na kolejny <3 Czyżby Bartek miał okazać się bohaterem i uratować Alę z opresji i towarzystwa podejrzanych typów? :p
    Moje ulubione przedmioty to biologia i chemia :)
    Siatkarzy wielu lubię, chyba najbardziej Kurka, Kłosa, Wlazłego, Nowakowskiego, Muzaja i Aleksa :) Nie przepadam za Bartmanem (więc trafiłaś :D) i Drzyzgą.
    Cieszę się, że planujesz nowe opowiadanie :))
    Pozdrawiam serdecznie,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do pierwszej części Twojego komentarza...
      Cieszę się, że ci się podobały ostatnie rozdziały i na tym skończę, żeby nie powiedzieć za dużo. ;)
      Też lubię te przedmioty, mam zamiar zdawać rozszerzenia. ;)

      Czemu nie lubicie Drzyzgi? Zauważyłam, że dużo osób go nie lubi, ale jestem ciekawa dlaczego. Mi jest obojętny. ;)
      Ja też się cieszę, mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć. :)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  16. Oni są udani. Najpierw Ala ignoruje Bartka, teraz Bartek Alę.
    Bardzo mi się spodobało, kiedy Ala powiedziała co czuje.
    Ale końcówka mnie zmroziła! Tak się nie kończy rozdziałów, proszę pani! ;P

    Ulubiony przedmiot? W podstawówce i gimnazjum historia i wf, w liceum wf, historia i wos - bo miałam świetnych nauczycieli. Zresztą bardzo mnie kręcą tematy około wojenne itp. Na studiach integracja europejska i polityka zagraniczna Polski. ;)
    Ulubionych siatkarzy to mogłabym wymieniać do rana, wliczając w to całą reprezentację Polski ;D Łatwiej wymienić mi kogo nie lubię: Drzyzga [no ni cholery za gościem nie przepadam no...], Masny, Travica, Podrascanic, 95% siatkarzy Rosyjskich ;D Zibi jest specyficzny, nie mogę powiedzieć że go nie lubię, bo go lubię, tylko czasami mnie irytuje ;)

    pozdrawiam i przy okazji zapraszam na nowy rozdział u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pięknie by było. ;) Nie, naprawdę to nie miałam co napisać w tym rozdziale innego, bo kolejne po rozmowie z Bartkiem planowałam właśnie spotkanie typa z kiosku, a że krótki by bez tego wyszedł, to musiałam nawiązać do tego tematu. ;)

      Ja rosyjskich chyba też nie bardzo lubię, nie wiem sama. Na pewno nie powiedziałabym, że to co do nich czuję jest w pełni pozytywne. ;)

      Usuń
  17. O dżizas, wreszcie mogę coś napisać i nie wiem co! Zdałam dziś ostatnią maturę (późno, co nie? uroki mojej byłej już szkoły, gdzie wszystkie ustne ustalono na ostatni tydzień maja-,-) i jestem woooolna. No i właśnie, nie wiem jak skomentować :c Teraz to już sama nie wiem, czy przeszła mi już złość na Bartosza, czy jeszcze... Przez ten kretyński wyjazd do Londynu, a raczej uzależnienie Alicji od niego i to jedno łóżko (wtf, co ten koleś sobie myślał?) tylko się ta złość spotęgowała, ale dzisiejszy rozdział jednak trochę mi namieszał ;) Ani jedno, ani drugie nie jest do końca w porządku, chociaż jednak Barthew bardziej zalazł mi za skórę :P Ale jestem ciekawa co wymyśliłaś z tą końcówką! Mam nadzieję, że nie wpadłaś na żadną próbę gwałtu czy coś, ostatnio jakoś ciągle się w opowiadaniach na to napotykam i to nie jest fajne, raz że sam gwałt (rili?), a dwa to czasami sposoby opisu mnie załamują, serio. I to dlatego, że są słabe :< Może to ten koleś z pływalni? A przynajmniej tak bym obstawiała :P
    Co do ulubionego przedmiotu to hahah, przerwa :D A tak poważnie to nie wiem, chyba nie miałam nigdy jakiegoś ulubionego.. Ooo, wiem, lubiłam WOS, ale to tylko dlatego, że miałam bardzo fajną babkę od niego, ciekawie opowiadała, a jak mi się znudziło to zawsze mogłam pograć sobie na komórce :D Bo sama polityka i tego typu sprawy kompletnie mnie nie interesują.
    Ulubiony siatkarz, hm, polski to chyba Wrona, a zagraniczny Antiga (♥!), Lipe i Matt Anderson of course, on jest fantastyczny pod każdym względem ;P Hahah, a za Zbyszkiem faktycznie nie przepadam, ale jakoś w sezonie reprezentacyjnym duuuużo łatwiej mi go znosić :D A teraz jeszcze najpiękniejszy bromans polskiej siatkówki wrócił, Kubi się uśmiecha(!!!), więc no, przeżyję i Bartmana :D
    Po latach niepisania (:D), JULKA, joł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas matury skończyły się wczoraj, więc chyba nie było aż tak późno. ;) Dobrze ci poszło z ustnych? :)
      Co tam w tej końcówce to się dowiecie, ale starałam się być w miarę oryginalna, więc może Twoje przypuszczenia się nie sprawdzą. :)

      Mnie polityka także nie interesuje. Z WOSu musimy robic prasówkę i wybierać najważniejsze wiadomości, a potem uzasadniać wybór. Poza tym po artykule z różnych działów, typu gospodarka czy kultura. Niektóre są takie, że nic nie rozumiem. ;/
      Wrona (♥). Nie hotkuję, żeby nie było, po prostu uwielbiam kolesia za wszystko. ;)
      ZBYCHIAŁ IS BACK.
      :D

      Joł!
      ;)

      Usuń
    2. Chyba w każdej szkole kończyły się wczoraj, ale raczej było to porozkładane :) Niektórzy moi znajomi z innych szkół ostatnią maturę zdali 14 maja;) A u nas wszystkie ustne na ostatnią chwilę, ja miałam 27 i 28. Dobrze:) Niemiecki zdałam na 100, a polski na 95% (i to był cud, bo poszłam całkiem na spontana, a z prezentacji umiałam całe jedno zdanie;))
      Ja miałam WOS tylko w trzeciej klasie 2 razy w tyg i prasówki mieliśmy podzielone tak, że każdy miał jedną na półrocze, ja w drugim już się nawet nie załapałam, bo jestem pod koniec listy, także był luz ;)
      Uwielbiam też ;) A co do Zbychiała - NAJLEPIEJ <3
      Julka.

      Usuń
    3. Słyszałam, że te ustne matury każda sobie szkoła sama ustala jeśli chodzi o terminy, ale nie wiem czy to prawda. ;)
      Chciałabym mieć za rok takie wyniki. Gratulacje! Jakie masz teraz plany?
      Wakacje mega długie się zapowiadają. ;)

      Też bym chciała taki WOS, ale mamy oceny głównie z odpowiedzi ustnych, właśnie z artykułów i prasówek. :<

      Usuń
    4. Tak to prawda, w tym roku było tylko tak, że wszystkie matury ustne miały zakończyć się do 28 maja, a kto i kiedy zdawał to już wedle uznania szkoły ;)
      Dzięki :) W gruncie rzeczy to wcale nie jest takie trudne, skoro kompletnie improwizując zdałam ;)
      Od tego lub następnego poniedziałku prawdopodobnie pójdę do pracy, bo jednak 4 miesiące nicnierobienia chyba byłyby przesadą, zwłaszcza, że przyda mi się kasa, i teraz, i na potencjalnych studiach. W międzyczasie oczywiście będę się mega opieprzać ;d A później mam nadzieję, że jakieś studia, ale pisemne matury nie poszły mi dobrze, dlatego boję się, że się nie dostanę. No ale - ,,co ma być, to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć'' :c
      No to nie zazdroszczę, ale jeszcze rok, zobaczysz, że zleci Ci strasznie szybko ;)
      Julka.

      Usuń
    5. Zauważyłam już, że te dwa lata liceum zleciały strasznie szybko. ;)
      A ja trzymam nadal za ciebie kciuki. Będzie dobrze. :) Ja sama myślałam, żeby pójść do jakiejś pracy na miesiąc, póki nie mam osiemnastki, ale chyba nie będę miała do wyboru nic poza roznoszeniem ulotek, więc sobie odpuszczę.

      Usuń
  18. świetny, świetny, świetny :) zapraszam do mnie na : http://marzenia-rzeczywistoscia.blogspot.com/

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń