,,Spojrzałeś mi w oczy
I powiedziałeś, że mnie kochasz
Tylko żartowałeś?
I powiedziałeś, że mnie kochasz
Tylko żartowałeś?
Patrzyłam ci prosto w oczy
Sądziłam przez chwilę, że cię znam
Teraz nie jestem już tego taka pewna''
Taylor Swift - Forever& Always
Wynajem
pokoju w hotelu był tylko stratą pieniędzy. Przewracałam się z boku na bok w
jasnej pościeli pachnącej obcym proszkiem do prania, a za oknem było cicho,
jakbym znajdowała się na jakimś pustkowiu. Nie wiedziałam, że kiedykolwiek
będzie mi brakowało zgiełku miasta, który zawsze dochodził do moich uszu, gdy
spałam u boku Bartka w jego mieszkaniu. Śmieszne, że kiedy przyjdzie ci coś
opuścić, brakuje ci nawet tego, co kiedyś ci przeszkadzało. Zawsze miałam
problem z zaśnięciem w nowym miejscu, jednak tym razem nie to było powodem
mojej bezsenności. Kiedyś ktoś powiedział, że tylko człowiek bez problemów może
spokojnie zasnąć. Kiedy w głowie kłębi ci się nadmiar myśli, nie jesteś w
stanie odprężyć się i odpłynąć w krainę snów. A nawet jeśli ci się to uda, to i
tam nie jesteś bezpieczna, bo zaraz zamiast przyjemnego marzenia sennego,
pojawia się koszmar, który sprawia, że nawet na chwilę nie możesz zapomnieć o
tym, w jak beznadziejnej sytuacji się znalazłaś. Po kilku godzinach, gdy już
świtało, ruszyłam do łazienki i unikając
spojrzenia na swoje odbicie w lustrze, odkręciłam kurek z lodowatą wodą i z
zaciśniętymi zębami weszłam w chłodny strumień. Dzięki dość niskiej
temperaturze wody udało mi się odzyskać jako taką przytomność i choć ułamek
rozsądnego myślenia. Oczy, wciąż podpuchnięte od płaczu spoglądały na mnie z
lustra z obojętnością. Przeczesałam swoje potargane włosy, a kiedy te nie
chciały się ułożyć, wrzuciłam tylko szczotkę do torby i wyszłam z łazienki, a
później z pokoju bez jakiegokolwiek makijażu, ubrana w luźną bluzę i legginsy.
Oddałam klucz w recepcji i zaopatrzyłam się w kubek parującej kawy w automacie
przy wyjściu.
Na moich
tenisówkach pozostawały mokre plamy, gdy szłam na skróty przez duży trawnik
obok hotelu, za cel wędrówki obierając swoje auto. Usiadłam na siedzeniu
kierowcy po załadowaniu lichego bagażu na tylne siedzenie i przy otwartych
drzwiach, z nogami na asfalcie, który pokrywał parking, powoli sączyłam kawę.
Kofeina nigdy na mnie za bardzo nie działała, ale miałam małą nadzieję, że
utrzyma mnie w ryzach po tej nieprzespanej nocy i nie spowoduję jakiegoś
wypadku. Kiedy z żalem odkryłam, że
papierowy kubek jest już pusty, zapięłam pasy i ruszyłam w drogę. Mijałam kolejne drogowskazy w niczym
niezmąconej ciszy. Blisko Rzeszowa utknęłam w korku, dlatego też z nudów
włączyłam radio, jednak gdy z głośników popłynęła piosenka ,,We found love’’
Rihanny, czym prędzej je wyłączyłam. Nie miałam zamiaru umartwiać się i
zaprzątać sobie głowy głupimi historiami, które tylko przypomniałyby mi o tym,
co mnie spotkało.
Trochę
głupio było mi tu wracać. Gdy tylko ja i ON zostaliśmy parą, czym prędzej
pożegnałam Zośkę, Miśkę i Pawła, którzy towarzyszyli mi każdego dnia
studenckiego życia i tak naprawdę przestałam się interesować tym, co się u nich
dzieje. Dzwoniliśmy do siebie, ale po pewnym czasie nasze rozmowy skróciły się
do tych kilkuminutowych, bo nie wiedzieliśmy o czym ze sobą rozmawiać. Nie
wiedziałam, co tak naprawdę dziewczyny myślały o Bartku, bo nigdy nie mówiły
nic na jego temat, teraz jednak wiedziałam, że jeśli tam wrócę, to pewnie
usłyszę parę słów gorzkiej prawdy. Było mi to obojętne. Już wszystko było mi
obojętne. Mogły mnie wyśmiać, ochrzanić czy obrazić, bo sobie na to zasłużyłam.
Zakochałam się w chłopaku poznanym w Internecie jeszcze za nim spotkaliśmy się
w rzeczywistości, a później układałam sobie każdą godzinę tak, aby móc spędzić
z nim najwięcej czasu i chyba się w tym zatraciłam.
Gdy
zadzwoniłam do mieszkania otworzył mi jakiś wysoki blondyn. Zdziwiona
zmarszczyłam brwi, myśląc, czy nie pomyliłam mieszkania. Okazało się jednak, że
to nowy nabytek Miśki, a czerwonowłosa zaraz wyskoczyła zza jego szerokich
pleców z zaskoczeniem na twarzy. Jedno spojrzenie na mnie spowodowało, że
oznajmiła mi iż ,, Kamil właśnie wychodzi’’, po czym wypchnęła chłopaka na
korytarz, a mnie wraz z bagażami wciągnęła do środka. Mignęłam mi z telefonem w
dłoni i kilkanaście minut później Zośka
wzięła dzień wolny w pracy, a potem obie wnikliwie na mnie spoglądały, gdy
powiedziałam, że musiałam się wyprowadzić. Szanowały jednak to, że nie chcę
mówić nic więcej, oraz zaczęły mnie zapewniać, że wcale nie są złe, że tak
nagle przyjechałam, bo bardzo za mną tęskniły. Widziałam, że mówiły prawdę, ja
sama czułam, że też brakowało mi ich uśmiechniętych twarzy i głupich żartów.
Zajęłam pokój z czasów studenckich i przez chwilę miałam wrażenie, że nadal
studiuję tę grafikę na wydziale dziennikarskim i żyję sobie nudnym życiem mola
książkowego, pozbawionego znajomych wyrzutka społeczeństwa. Dziewczyny nie dopytywały się, co się stało,
a ja pamiętając jak wyglądałam w hotelowym lustrze, wiedziałam, że nie chcą
kopać leżącego. Przez cały dzień słuchałam ich opowiadań, gdzie pracują i co
robią w wolnym czasie, dziękując Bogu za takie przyjaciółki, które potrafią
zająć Twoją głowę czymś innym, gdy masz na głowie masę problemów. Kiedy jednak
przyszła pora spania, znów przewracałam się we wszystkie możliwe strony, bo to,
co udawało mi się jako tako zepchnąć gdzieś w zakątek umysłu, wróciło do mnie
ze zdwojoną siłą. Nalałam więc wody do wanny i z ulgą zanurzyłam się w ciepłej wodzie.
<teraźniejszość>
I tak
właśnie wróciliśmy do punktu wyjścia. Woda już dawno utraciła swój temperaturę,
a ja trzęsłam się lekko przy byle jakim ruchu. Nie miałam już czego wspominać,
z resztą nie chciałam. Nie znalazłam odpowiedzi, dlaczego stało się jak się
stało. Nie zauważyłam niczego, co mogłoby zwiastować o nadchodzącym
nieszczęściu. Widziałam same skutki, brakowało przyczyn. Miałam już jednak dość
myślenia o NIM, cały czas starając się nawet w dialogach z samą sobą nie
wspominać jego imienia, bo za każdym razem widziałam jego twarz, tę kiedy
jeszcze było dobrze, a później lód w jego niebieskich oczach, zaledwie dzień
wcześniej. Moje kanaliki łzowe nie nadążały z produkcją łez i odmówiły
współpracy, dzięki temu nie wyglądałam w tej chwili jak królik, a moje oczy nie
miały nawet śladu zaczerwienienia.
Pukanie do
drzwi rozproszyło moje myśli.
-Ala,
wszystko w porządku? – usłyszałam głos Zośki.
-Tak, już
wychodzę.
Wytarłam się
szorstkim ręcznikiem i ubrana w pidżamę, opuściłam pomieszczenie, po drodze do
pokoju zapewniając moją przyjaciółkę, że jest ok. i idę spać. Nie wiem, czy w
podświadomości przekonałam samą siebie do tego, że nie chcę jej okłamywać, ale
faktycznie po przyłożeniu głowy do poduszki odpłynęłam. Wreszcie.
Rano
obudziłam się późno, a moja pierwszą myślą było ,, to już drugi dzień’’. Drugi
dzień od kiedy jestem sama. Odetchnęłam głęboko i ubrałam się szybko, myśląc o
głupotach, żeby tylko oczy nie zaszkliły mi się przed śniadaniem, bo gdybym się
rozkleiła, to nie uniknęłabym rozmowy na temat powodu mojego powrotu, a nie
byłam chyba jeszcze na nią gotowa. Nie chciałam znów być ofiarą losu, o którą
wszyscy muszą się troszczyć, bo zginie w gąszczu ludzi. Gdybym była
zwierzęciem, zasada doboru naturalnego już dawno by podziała. Słabsze osobniki
giną, a te silniejsze przystosowują się do warunków,
Ja zapewne
należałabym do tej pierwszej grupy. Choć w środku miałam ochotę wyć, zalewać
się hektolitrami łez i drapać ściany, a potem na kolanach pójść gdziekolwiek ON
się teraz znajduje i błagać go o powrót, musiałam założyć maskę opanowanej,
smutnej lecz pogodzonej z losem Ali. Nie chciałam współczucia. Nie chciałam też
zrobić z siebie debilki. Nie upadłabym aż tak nisko, aby wrócić tam, gdzie mnie
nie chcą. To, że tym razem osobą, która
nie chce przebywać w moim towarzystwie nie jest jakiś znajomy Miśki czy Zośki,
a ON, bolało jednak dużo bardziej.
W sumie
powinnam już być do tego przyzwyczajona. Nigdy nikt nie interesował się moją
opinią, tym czy sobie poradzę, oprócz rodziny i trójki przyjaciół. Wydaje mi
się, że nawet ci pierwsi odetchnęli z ulgą, gdy tylko opuściłam rodzinne
gniazdo, bo problem jakim byłam, nie spoczywał już na ich barkach.
Myślałam, że
ten związek był czymś, co w końcu mi się w życiu udało, bo nigdy nie mogłam
pochwalić się zbyt wieloma osiągnięciami, a wyszło jak zawsze. W środku czułam
się jak śmieć, a dodatkowo musiałam przyznać się do kolejnej porażki. O ile
wcześniejszymi nie zawracałam sobie głowy, bo byłam do nich przyzwyczajona, to
jednak tum razem czułam się, jakbym byłą tamtą ramką w JEGO domu, którą
rozbiłam. Po prostu wziął mnie w swoje ogromne dłonie i cisnął z premedytacją
na podłogę, a ja rozprysłam się na tysiące kawałeczków i nie potrafiłam złożyć
się w całość.
Jadłyśmy
śniadanie w ciszy, którą przerwała czerwono włosa.
-Możesz
podać mi karton z sokiem?
Popatrzyłam
w jej stalowe oczy i wyprostowałam rękę siedząc na krześle w maleńkiej kuchni,
w której tak często miałam zwyczaj siedzieć i podałam jej to, o co mnie
poprosiła.
-Spotkasz
się z Pawłem, czy ma przyjść do nas? – zapytała mnie, gdy nalewała sobie soku
do szklanki.
-Powiedziałyście
mu? – westchnęłam niemrawo, wiedząc jednak, że ten fakt prędzej czy później
będzie miał miejsce.
-Nie
chciałam trzymać tego w tajemnicy. Przyjechałaś, więc wydawało mi się, że
lepiej, kiedy dowie się w ten sam dzień, a nie gdy spotka cię na mieście.
-Miałam
zamiar z nim pogadać. – wymieniły spojrzenia. – Naprawdę.
-W takim
razie bardzo dobrze, bo ma wpaść po południu.
-Myślałam,
że mam jakiś wybór, a wy już go zaprosiłyście. – uśmiechnęłam się krzywo,
przełykając nerwowo ślinę.
-Nie wiem,
co się stało Ala, ale wiesz, że zawsze możesz nam o wszystkim powiedzieć.
Naszej trójce.
-Wiem,
dlatego tu jestem. Tylko wy traktujecie mnie poważnie i macie ochotę
wysłuchiwać moich żalów.
Wstałam do
stołu i poszłam do pokoju, gdzie sięgnęłam po torbę sportową. Gdy ubierałam
buty, Zośka wsadziła głowę do przedpokoju.
-Idę
popływać. – odpowiedziałam jej, widząc
jej pytające spojrzenie, a potem założyłam słuchawki i włączyłam odtwarzacz mp4. – Powiedźcie Pawłowi, że za godzinkę wrócę.
Wybiegłam z
budynku i powoli ruszyłam tak znajomymi rzeszowskimi ulicami, z rękoma w
kieszeniach i jakieś smętnej piosence rozbrzmiewających w moich uszach.
*
Na początku chciałam podziękować za rosnącą liczbę obserwujących. Nieświadoma sobie wchodzę na bloga... a tu trzydziestka! Nigdy nawet nie pomyślałam, że tyle osób będzie czytać to, co napiszę z nudów. ;)
Wczoraj mój blog został wyświetlony aż 1 100 razy. Średnio zawsze mam 300 wyświetleń, dlatego troszkę nie byłam na to przygotowana.
Wczoraj mój blog został wyświetlony aż 1 100 razy. Średnio zawsze mam 300 wyświetleń, dlatego troszkę nie byłam na to przygotowana.
Już sobota, więc pora zabrać się za coś, od czego się migałam, a mianowicie zadania z matmy. O zgrozo, jest ich chyba z pięćdziesiąt. Ważne, że wtorek, środę i czwartek mam wolną z powodu matur. Błoga wolność i zero niemieckiego. :>
A wam jak mija czwarty dzień majówki?
Na farby już patrzeć nie mogę. Dobrze, że mieszkanie maluje się raz na kilka lat. ;)
Aleks polubił na tt moje dwa tweety. Uwielbiam kolesia, niech nie opuszcza Skry, bo strasznie będzie mi go brakować.
A wracając na zakończenie do kolejnych rozdziałów, będą one podobnej długości do tego, bo rezerwy już mi się skończyły i nie mam aż tyle czasu, żeby pisać kilka stron więcej. :) Delikatnie zasugerowałam, że właśnie przeszliśmy do teraźniejszości. Nie byłam pewna, czy wszyscy to zauważą. W prologu Ala siedziała w wannie a teraz z niej wychodzi. Najdłuższa kąpiel świata. ;)
Jeśli ktoś chce informować mnie o nowych postach, zapraszam do zakładki ,,Zostaw swój adres'', tak samo jeśli ktoś chce po prostu podzielić się ze mną swoim adresem. Gdyby ktoś chciał, abym go informowała, to możecie też mi dać o tym znać. :)
A wracając na zakończenie do kolejnych rozdziałów, będą one podobnej długości do tego, bo rezerwy już mi się skończyły i nie mam aż tyle czasu, żeby pisać kilka stron więcej. :) Delikatnie zasugerowałam, że właśnie przeszliśmy do teraźniejszości. Nie byłam pewna, czy wszyscy to zauważą. W prologu Ala siedziała w wannie a teraz z niej wychodzi. Najdłuższa kąpiel świata. ;)
Jeśli ktoś chce informować mnie o nowych postach, zapraszam do zakładki ,,Zostaw swój adres'', tak samo jeśli ktoś chce po prostu podzielić się ze mną swoim adresem. Gdyby ktoś chciał, abym go informowała, to możecie też mi dać o tym znać. :)
Znam ten ból, kiedy ze wszystkich sił starasz się zasnąć, a nie możesz, bo uniemożliwiają ci to myśli kłębiące się w głowie, czegokolwiek by one nie dotyczyły. A że zazwyczaj dotyczą rzeczy dość bolesnych, tym gorzej. Żadna to przyjemność.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mimo tego, że kontakt Ali z Zosią, Miśką i Pawłem ograniczył się do kilku zdawkowych zdań przez telefon, ona wciąż może na nich liczyć. Bez problemu mogła do nich wrócić, do mieszkania, gdzie kiedyś sama przebywała, a dodatkowo dziewczyny nie zadawały jej zbędnych pytań, tylko zapewne czekają, aż opowie im o wszystkim sama, gdy już będzie gotowa. Prawdziwa przyjaźń może wszystko jednak :)
Delikatne zasugerowanie, że jesteśmy w teraźniejszości, naprawdę ;D Ale ja tam się cieszę, że to już, bo jestem ciekawa co teraz będzie się działo. A znając Twoje pomysły, na pewno coś dużego się wydarzy. :)
Szkoda tylko, że Ala ciągle analizuje dlaczego Bartek się z nią rozstał. Rozumiem, nie jest łatwo, ale takie coś do niczego dobrego nigdy nie prowadzi. Mimo wszystko.
Długość rozdziałów jak najbardziej mi odpowiada, tu nie musisz się martwić. :)
I niesamowicie mnie rozbawiło to stwierdzenie o najdłużej kąpieli świata. Ale cóż, rzeczywiście ;D To ta woda, kiedy Ala wychodziła, musiała być już lodowata :D
Pozdrawiam serdecznie, z niepogodą w tle, bo przecież jak majówka, to musi być brzydko, żeby ludzie siedzieli w wolne dni w domu. :)
VE.
Nowa gra + moja siostra = wiecznie zajęty komputer. Z tego powodu moja odpowiedź raczej długością grzeszyć nie będzie, bo z telefonu pisze się beznadziejnie. Musiałam dość wyraźnie zasygnalizować, że to już, teraz, jesteśmy w teraźniejszości, bo niektórzy mogliby to przeoczyć. ;) Z tą kąpielą nie mogłam się powstrzymać, bo to określenie cały czas obijało mi się o myśli. W końcu trwała aż kilkanaście rozdziałów. ;)
UsuńCo do pogody, to rano zaskoczona po obudzeniu dostrzegłam słońce. Możeszsobie wyobrazić moje zdumienie.
Wyrzuty sumienia mnie zjadają, że miałam tyle cczasu i nic nie zrobiłam, że muszę kończyć i brać się za lekcje. Wolne się kończy to i pogoda się poprawia. ;)
Świetne. Kocham tą historię Ali. Widzę że wróciła do Rzeszowa może i dobrze. Niech powie Miśce o rozstaniu napewno ją zrozumie w końcu są przyjaciółkami
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam http://siatkowkasiatkowkokochamcie.blogspot.com/
Moim zdaniem powrót do Rzeszowa był najlepszą rzeczą, jaką mogła zrobić. ;)
UsuńA ja cały czas licze i mam nadzieję, że Bartek przyjedzie do Rzeszowa, przeprosi Alę za wszystko a ona mu wybaczy no i będzie happy end:D Dobrze, że ma przyjaciół na których może liczyć a i się tak zastanawiam czy ten Paweł to się aby w niej nie zakochał? ;> mam nadzieję, że nie i że Ala i Bartek się jednak zejdą jeszcze;p
OdpowiedzUsuńDo końca jeszcze trochę, więc dużo się może wydarzyć. ;)
UsuńCzy Paweł się w niej zakochał? Ciekawa teoria, jesteś pierwszą osobą, która coś takiego zasugerowała. ;)
Piękne ;) Ta historia jest cudowna. Mogłabym ją czytać, czytać i nigdy nie kończyć. Strasznie szkoda mi Ali. Nie potrafię wczuć się w to, co ona może przeżywać. Mogę być tylko słuchaczem. Najbardziej dziwi mnie to, dlaczego Bartek tak postąpił. Chciałabym żeby przyjechał do Rzeszowa i choć po trochu jej wszystko wyjaśnił. Ewentualnie chociaż zadzwonił. Zazdroszczę Ali takich przyjaciół. Są wspaniali i jedyni w swoim rodzaju.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ;)
Dzięki za komentarz. Cieszy mnie, że historia Ali ci się podoba.
UsuńCzy któraś z Twoich teorii się spełni? Chciałabym odpowiedzieć, ale nie byłoby już tej niespodzianki. ;)
Pozdrawiam. :)
Jako, że moja upierdliwość nie zna granic muszę jeszcze coś napisać. Mam nadzieję, że przeczytać to COŚ, co zaraz tu naskrobię.
UsuńKiedyś już trafiłam na twoje opowiadanie, aczkolwiek głupia ,,Ja'' nigdzie go sobie nie zapisał i po prostu zapomniałam. Ostatnimi czasy przekopałam połowę internetu w poszukiwaniu twojego bloga, aż wreszcie go znalazłam.
W sumie aż wstyd się przyznać, bo niecałą godzinę temu dokończyłam czytać twojego ostatniego bloga. To chyba jedyna historia - i jestem pewna, że drugiej takiej nie będzie - gdzie popłakałam się jak dziecko. Nie mogłam złapać tchu. W ogóle.
I wiesz co? Dziękuję Ci za tamto opowiadanie. Mam nadzieję, że czytając to będą mi towarzyszyły takie same odczucia. To co piszesz jest niesamowite.
No to kończę ten mój przydługawy wywód. Myślę, że wytrwałaś.
Jaka upierdliwość. Gdyby to ode mnie zależało, to bym was jeszcze do tej upierdliwości zachęcała, bo uwielbiam czytać komentarze od was i odpisywać. :)
UsuńTeż tak często mam, zapomnę a później przypadkiem znowu trafiam jakiś czas później. Chyba ciężko było mnie znaleźć w tym tłumie blogów z opowiadaniami. ;)
Żaden wstyd, dziękuję że mi o tym napisałaś, bo bym nie wiedziała. Dużo osób pod epilogiem pisało, że płakali jak bobry, bo tak im się ta historia spodobała i ciężko było się z nią rozstać.
Ja także mam nadzieję, że i do tej historii tak bardzo się przywiążecie i do kolejnych i że nie będą odstawać jakościowo od poprzedniej, tej pierwszej.
Ta z pewnością nie osiągnie długości czterdziestu rozdziałów, ale mam nadzieję, że nie będzie gorsza. :)
Gdybym ja siedziała w wannie przez szesnaście rozdziałów, to moja skóra by chyba tego nie wytrzymała :<
OdpowiedzUsuńA tak już na poważnie, to cieszę się, że Ala wróciła do przyjaciół, których co prawda przez Bartka zaniedbywała, ale oni są mega wyrozumiali ;)
Łaaa, Miśka kogoś sobie znalazła *.*
Ala zapewne wyszła pomarszczona jak jej własna babcia. :D
UsuńHaha, uwaga co do Miśki to mnie rozwaliła. Ciekawe tylko, czy ten Kamil z nią wytrzyma. ;)
Super, że Ala ma tak oddanych i szczerych przyjaciół. Na pewno ich wsparcie jest jej teraz potrzebne, nawet bardzo :) Zastanawia mnie czy Bartek wyjaśni dziewczynie dlaczego zadecydował o rozstaniu?
OdpowiedzUsuńOj tak też mam nadzieję, że Aleks zostanie w Skrze :) Szkoda, że Winiar emigruje do Rosji :(
Kąpiel rzeczywiście długa :D może Ala pobiła rekord Guinessa (jeśli oczywiście ktoś wcześniej ustanowił najdłuższy czas kąpieli) :p
Pozdrawiam,
K. :)
Z Winiarem już się pogodziłam. W końcu żadne z nas nie ma na niego wpływu, a tyle już się postów naczytałam na jego temat, jak to ludzie za nim rozpaczają, że mam już serdecznie dość. Za granicą zarobi większą kasę, a wiadomo, że bycie siatkarzem to jego praca, na jego miejscu każdy z nas zrobiłby to samo. Gdyby któreś z nas opuściło powiedzmy jakiś market do jakiejś lepiej płacącej firmy, to raczej nikt by za nami nie płakał. ;)
UsuńAleks miał niby podać informację do końca tygodnia, mam nadzieję, że po niej już nikt nie zaleje się łzami. Przynajmniej żaden Skrzat. Brakowałoby mi jego loczków, a klub wiele by stracił, moim zdaniem jest wart każdych pieniędzy.
;)
Prawdziwych przyjaciół rzeczywiście poznaje się w biedzie :)
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle ciekawy. Można bardziej się wgłębić w myśli Ali. Również mam nadzieję, że w następnym rozdziale/rozdziałach, wyjdzie na jaw o co chodziło z tym zerwaniem.
Pozdrawiam, Laura :*
(ta od "cieplutkich pozdrowień i krótkiego komentarza ;D)
Znak rozpoznawczy pierwsza klasa. ;)
UsuńPisząc te rozdziały jak i następne, trzymam się właśnie tej zasady. Prawdziwi przyjaciele nie opuszczą cię w potrzebie.
Wyjdzie na jaw, wyjdzie. Nie zostawiłabym tak tego, oj nie. ;)
Boże ,znów ten rozdział mnie rozbił emocjonalnie. I to jest najgorsze. Nie wiem co ten Siurek ma w głowie ,czemu zostawił tak świetną dziewczyną jaką jest Alicja nie rozumiem tego. Nie zrozumiem raczej. Widać ,ze Ala miała prawdziwych przyjaciół. Szkoda ,że Alek odchodzi ze Skry no ale ,że WINIAR ?? Dobrze ,że chociaż Piciątko w Sovii zostało. Zapraszam na nowe rozdziały do siebie niezwykleinteresujacahistoria.blogspot.com oraz
OdpowiedzUsuńvolleyball-inspiratioon.blogspot.com
Pozdrawiam Annie
Lipa z naszą Skrą. Miałam cichą nadzieję, że przynajmniej Aleks zostanie, bo bardzo go lubię. Jego odejście będzie dużą stratą dla klubu, bo niedługo będzie w czołówce najlepszych siatkarzy, ma talent.
UsuńMnie emocjonalnie rozbiły transfery. ;)
Aleks odchodzi ? To już na pewno jest pewne ? : (
UsuńNa tt dał do tego jakąś aluzję w rozmowie z kolegą po serbsku. Nic jeszcze nie jest 100% pewne, ale to chyba tylko kwestia czasu.
UsuńW sumie to już teraz nie wiem, bo jak mu kibice napisali, że przetłumaczyli sobie tą rozmowę, to odpisał, że Google Translate nie mogło przekazać prawdziwej treści ich wiadomości i nie miał nic złego na myśli ( jego kolega stwierdził, że jeśli odejdzie ze Skry, to go dzieciaki zabiją i miał na myśli kibiców, a Aleks odpisał, że już jest martwy). ;)
UsuńOo matko, wreszcie nadrobiłam! Tak mnie pochłonęło wszystko co musiałam i chciałam zrobić po egzaminach, że totalnie odcięłam się od blogowego świata. I teraz, po nadrobieniu tych bodajże 5 rozdziałów (sama nie mogę w to uwierzyć) zdałam sobie sprawę, że jestem tak mocno przywiązana do opowiadań siatkarskich (Twojego w szczególności), że jest mi mega źle, kiedy nie komentuję, a co gorsze nie czytam na bieżąco. Ach, naprawdę jest ze mną coś nie tak :)
OdpowiedzUsuńTak teraz patrzę na całokształt i kurcze, podoba mi się to, jak zbudowałaś to opowiadanie! Ta mega długa kąpiel wspomnień, o ile mogę to tak nazwać i przejście do rzeczywistości bardzo mi się podobają.
Nie rozumiem Bartka, nie próbuję go zrozumieć. Pewnie chodzi o jakąś dziewczynę, ale co ja tam wiem. :)
Powinnam napisać coś bardziej sensownego po mojej długiej nieobecności, ale chyba wyszłam z wprawy do pisania komentarzy :p
Więc czekam na nowy rozdział. Który przeczytam od razu kiedy się pojawi, jestem tego pewna :) Buziaki!
Mi też przydałoby się odcięcie od blogowego świata, bo spędzam w nim zbyt dużo czasu. Ustalę sobie chyba dni i godziny w których będę wchodzić, odpowiadać na komentarze i czytač Wasz blogi. ;)
UsuńTeż wolę czytać i komentować na bieżąco. Teraz chyba już nie będę tak robić, chyba że ktoś dodaje rzadziej, bo prze to całe wolne ni robiłam niczego oprócz sprzątania i pomagania w remoncie oraz oczywiście siedzenia na kompie. Trzeba wziąć się za siebie.
Takie moje przemyślenia , kiedy w niedzielę przyszło mi robić wszystko do szkoły, bo wcześniej zrobiłam tylko matmę.
Nienawidzę samej siebie.
Nie wiem czy można wyjśc z wprawy jeśli chodzi o pisanie komentarzy, mogę cię zapewnić, że tobie nadal dobrze idzie. ;)
W takim razie czekam na Twój komentarz pod poniedziałkowym postem.
A co do Bartka, chyba tylko jedna osoba wie, co było powodem zerwania i jestem nią ja. Jeśli jednak ktoś uważnie czytał wszystkie rozdziały, to może mieć pewne podejrzenia. ;)
Dobrze, że Ala ma takich wspaniałych przyjaciół, z którymi może porozmawiać, pocieszą ją, a kiedy będzie trzeba po prostu będą przy niej.. : )
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy. ; )
Jeśli możesz, nadal mnie informuj.
Pozdrawiam.
Będę informować, nie ma sprawy.
UsuńPozdrawiam. :)
Ala ma super przyjaciół :) Żebym ja takich miała :) Może coś pomiędzy nią a Pawłem zaiskrzy. Życzę jej jak najlepiej :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
J.
Założyłaś konto! Nieźle. :)
UsuńMoże tak, może nie, nie wyjawię. ;)
Założyłam , założyłam. Szkoda, że nie chcesz wyjawić okaże się jutro albo w najbliższych rozdziałach :)
UsuńNie wyjawię, bo nie miałybyście nad czym się zastanawiać. ;)
Usuń