czwartek, 2 maja 2013

XV


,,Nie ma światła, nie ma światła w twoich jasnych, niebieskich oczach
Nigdy nie przypuszczałam, że światło dnia może być tak brutalne

Nie można wybrać, co zostanie, a co przeminie
A zrobiłabym wszystko, by sprawić, byś został''


Florence And The Machine - No light No light


Wydawało mi się, że wszystko jest na swoim miejscu, tak jak to sobie wymarzyłam. Ta cała sprawa z telefonem do matki nie miała drugiego dna, a nieobecność Bartka na moich urodzinach także była uzasadniona. Wróciliśmy więc do Bełchatowa w dobrych nastrojach. A przynajmniej ja w takim byłam. Kiedy po zrobieniu zakupów rozpakowywaliśmy je w domu, Bartek był jakiś nieswój. Zauważyłam to, ale połączyłam to z faktem, że następnego dnia wyjeżdża do Spały, a później na Ligę Światową  i nie będziemy się już tak widywać, dlatego nie naciskałam.

W milczeniu spoglądałam, jak się pakuje i pomagałam mu. Ostatni wspólny wieczór spędziliśmy przed telewizorem i jakąś błahą komedią. Kiedy już położyliśmy się spać, przewracałam się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Świadomość, że już następnego ranka Bartek wyjedzie i znowu zostanę sama w praktycznie obcym mieście, jak wyrzutek społeczeństwa, była okropna. Okropne było też to, że czekała mnie perspektywa nudnych dni, wszystkich podobnych do siebie i pozbawionych kolorów. Co prawda rodzice i przyjaciółki zapraszały mnie do siebie, żebym się nie nudziła, może skorzystam z ich propozycji? Niestety obecność jakiekolwiek osoby nie zastąpi mi tej, która w tej chwili leżała tuż obok mnie na sąsiedniej poduszce. Westchnęłam i wygięłam usta w podkówkę. Chwilę później poczułam jak jego ramiona mnie obejmują. Pocałował mnie w ramię.
-Też nie chcę wyjeżdżać. – szepnął mi do ucha. Zdziwiona obróciłam się, tak że spoglądaliśmy sobie w oczy.
-Skąd wiedziałeś…
-Nie wzdychasz bez powodu. – odpowiedział mi na pytanie zanim je dokończyłam. – Poza tym, znam cię na wylot.
-Znamy się trochę ponad rok, myślisz, że to możliwe?
-A czemu nie? – jego niebieskie oczy błysnęły do mnie radośnie, zauważyłam to mimo panującego w pomieszczeniu półmroku.
-Nie wiem. Przeważnie trzeba pobyć z kimś dość długo, żeby móc coś takiego powiedzieć.
Wciąż spoglądałam mu w oczy i zalała mnie fala smutku.
-Kurczę, nie chcę, żebyś wyjeżdżał.
-Co zrobić, taka praca. – odpowiedział mi z przymkniętymi oczami. – Będziesz mnie odwiedzać, ja będę cię odwiedzał. Damy radę.
-Co ja będę bez ciebie robić sama? –zapytałam, ale mój rozmówca już cicho pochrapywał. Ze ściśniętym gardłem wtuliłam się  w jego tors i powoli napięcie ustąpiło, zastąpione spokojnym snem.

Kiedy ostatni raz się pocałowaliśmy i obserwowałam, jak odjeżdża, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie minęło nawet pięć minut, a ja już nie miałam do czego dążyć i odliczałam dni do końca sezonu. Wróciłam do pustki mieszkania i snułam się po nim godzinami. Robiłam sobie spacery po Bełchatowie, wycieczki samochodowe, ale nie miałam się do kogo odezwać. Co prawda Zośka i Miśka cały czas do mnie dzwoniły, ale były daleko.

Dlatego też odebrałam dzwoniący telefon, z szerokim uśmiechem na twarzy, bo na wyświetlaczu zobaczyłam imię tego, za którym tak tęsknię. Rzuciłam się na kanapę i założyłam nogi na oparcie, gotowa na długą rozmowę. Rzadko do mnie dzwonił, bo po treningach był padnięty, a poza tym i u mnie i u niego nic ciekawego się nie działo.
-Czeeeść. – zawołałam do telefonu.
-Cześć.
-Co tam? – zadałam może głupie pytanie, ale naprawdę nie miałam pomysłu, co mogę powiedzieć. Mój rozmówca jakoś nie kwapił się do rozmowy.
-Będę miał wolne jutrzejsze popołudnie. Mogłabyś przyjechać? Chciałbym z Tobą pogadać.
-Pewnie, będę po obiedzie.
-Świetnie. Muszę kończyć, zaraz gdzieś idziemy.
-Oh. Ok. To pa. – nie potrafiłam ukryć zawodu. Byłam przygotowana na jakaś dłuższą rozmowę, nie na trzy czy dwa zdania z jego strony.  Ten krótki telefon tylko sprawił, że bardziej nie mogłam się doczekać wyjazdu do Spały. Godziny do końca dnia wlokły się niemiłosiernie, w nocy znów nie mogłam zasnąć. Wstałam wczesnym rankiem. Szybkie spojrzenie na zegarek uświadomiło mi, że mam przed sobą jeszcze kilka nudnych godzin aż będę mogła zapakować się do samochodu i pomknąć niezbyt szybko, patrząc na ich stan, polskimi drogami. Nie chciałam siedzieć bezczynnie i bębnić palcami o stół, jak to robiłam po zjedzeniu śniadania, dlatego zabrałam kostium i ręcznik, wszystko wpakowałam do torby i pobiegłam na pływalnię.
Zniecierpliwiona wzięłam rozbieg i wskoczyłam do basenu na główkę, a później pomknęłam do końca toru kraulem. Ponieważ nie miałam nic ciekawszego do roboty, zrobiłam kilkanaście długości basenu, a później z lubością wciągając zapach chloru unoszący się w pomieszczeniu, powoli poszłam do szatni, gdzie po krótkim prysznicu ubrałam się i ruszyłam do domu.
Kiedy wreszcie nadeszła upragniona godzina, zapięłam pasy i położyłam dłonie na kierownicy. Drogę  umiliło mi moje ulubione radio. Jedna z ostatnich piosenek wciąż rozbrzmiewała w mojej głowie, gdy szłam powoli w stronę ośrodka. Powietrze było świeże i lekkie, ptaki radośnie ćwierkały, a słońce łagodnie wyglądało zza wysokich budynków i prześwietlało korony drzew. Tak pięknej pogody nie było od dawna. A może to ja jej nie dostrzegałam? Bez Bartka wszystko było nijakie, a teraz każdy krok przybliżał mnie do mojego kochanego wielkoluda. Na jednej w ławek już zobaczyłam charakterystyczną, znajomą mi postać, na której widok szybciej zabiło mi serce. Podeszłam do niego z uśmiechem na twarzy. 
Na początku myślałam, że mnie nie zauważył. Wtedy jednak podniósł głowę, a nasze spojrzenia spotkały się. Był jakiś inny, jakby coś go trapiło.
-Dzięki, że przyjechałaś.- powiedział, całując mnie lekko w policzek.
-Nie ma za co. – odpowiedziałam wolno, badawczo się mu przyglądając. Stałam tak przed nim,  czekając aż powie coś więcej, chyba jednak nie miał zamiaru tego zrobić. – Coś się stało Bartek?
W jego spojrzeniu było coś takiego, że wiedziałam, że nie wszystko jest w porządku. Jego niebieskie tęczówki były zimne jak lód, pozbawione radości czy jakichkolwiek emocji. Starałam się wyczytać z nich, co jest grane.
-Mi możesz powiedzieć. – dodałam, kiedy on pocierał dłonią swój kark. Dopiero teraz skojarzyłam, że podczas naszej rozmowy telefonicznej był jakiś taki zwięzły, oficjalny. Już myślałam, że się nie odezwie, gdy westchnął.
-Dużo ostatnio myślałem.
-O czym?
-O nas. – w tej chwili mój żołądek zawiązał się w supeł. Ręce zaczęły mi się trząść, więc włożyłam je do kieszeni bluzy. Nie wiedziałam, o co mu chodzi, miałam tylko nadzieję, że nie zrobi jednego. On jednak jak w najgorszych koszmarach spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach. – Chyba musimy się rozstać.
Jego słowa były jak uderzenie pięścią. Z niedowierzaniem popatrzyłam na jego twarz, modląc się, żeby to był tylko sen. Niestety dobrze wiedziałam, że to nie kolejny koszmar, a rzeczywistość.
-Dlaczego? – zapytałam tylko, walcząc ze sobą, aby nie mazgaić się tuż przed nim.
-Możemy zostać przyjaciółmi.
-Nie chcę być Twoją przyjaciółką do cholery! – krzyknęłam, nie interesując się tym, że przechodzący ludzie dziwnie na nas patrzą. Czułam się okropnie, ale smutek zastąpił gniew. – Nie mogłeś wymyślić czegoś bardziej oryginalnego? Dlaczego zawsze musicie gadać tę głupią formułkę, myślisz, że to pomaga? Wcale nie czuję się teraz jakoś o niebo lepiej.
-Przepraszam, tak po prostu będzie lepiej, dla ciebie i dla mnie. Nie pasujemy do siebie.
-Na moje miejsce jest przecież milion innych, prawda? – zapytałam gorzko, kurczowo ściskając pasek torebki zawieszonej na ramieniu.
-To nie tak.
Stałam tam jak wrośnięta w ziemię.
-Możesz mieszkać u mnie, dopóki nie wrócę.
-Powiedz mi tylko dlaczego.
Uciekł spojrzeniem, a ja czułam, że tama, którą sobie postawiłam za chwilę przestanie istnieć. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam powoli ścieżką, którą przyszłam, starając się mieć wysoko podniesioną głowę. Odejść z klasą. Nie chciałam, żeby zaraz ulitował się na płaczącą, trzęsącą się Alą i zmieniał zdanie, ponieważ zauważy, że jestem totalną sierotą, niedorajdą, która bez niego w życiu już się nie odnajdzie. Czasami zastanawiałam się, jak mogłam istnieć bez niego u boku, teraz czułam się jakby ktoś wyrwał mi jakiś narząd, bez którego nie przeżyję ani sekundy. Kiedy tylko upewniłam się, że znikłam mu z pola widzenia, łzy pociekły mi strumieniami po policzkach. Zaczęłam z trudem łapać powietrze, oddychając szybko i płytko, jak po długim biegu, a potem trzęsącymi się rękoma znalazłam w torebce klucze i dostałam się do wnętrza auta. Gdy już jego drzwi się za mną zamknęły, oparłam głowę o kolana i siedząc tak fotelu kierowcy głośno szlochałam, marząc, żeby był tuż obok i mnie pocieszył. Zawsze w takich momentach był przy mnie, mogłam się od niego przytulić. Cały czas miałam wrażenie, że zaraz przyjdzie i usiądzie na siedzeniu pasażera, obejmie mnie i powie, że wszystko będzie dobrze. Tym razem jednak wiedziałam, że nic już dobrze nie będzie. Nie mogło, bo po prostu nie wyobrażałam sobie czegokolwiek, kolejnego dnia bez Bartka.
Nie wiem ile siedziałam w środku, kiwając się w przód i w tył. Kiedy jako tak się uspokoiłam, ruszyłam w drogę powrotną. Ostatni rzut oka na spalskie budynki sprawił, że poczułam się jeszcze gorzej. Wydawało mi się, że przechodzący się w oddali ludzie wiedzą o moim upokorzeniu. Samo patrzenie na okolicę bardzo mnie bolało, bo miałam świadomość, że gdzieś tam jest ten, który tak rozjaśnił moje życie, a teraz wykręcił żarówkę i pozostawił w pustym pokoju pogrążonej w głębokiej ciemności. Tym razem radio pozostało wyłączone, bo słuchanie kiczowatych piosenek o miłości nie było czymś, na co miałam ochotę przy obecnym stanie psychicznym.
Weszłam do mieszkania, a potem na samym środku pokoju położyłam walizkę, do której szybko zgarniałam wszystkie swoje rzeczy. Wrzucałam je byle jak, byleby tylko dopiąć suwak. Kilka przeciągnięć, wszystkie zamki błyskawiczne były już zasunięte. Na stoliku została już jedna rzecz, której mogłam być właścicielką, ale tak naprawdę była ona nasza wspólna. Pogładziłam palcami drewnianą ramkę, w którą obramowane było nasze wspólne zdjęcie i przełykając łzy położyłam ją tam, gdzie powinien znajdować się blat stolika. Obraz świata, gdy płaczesz jest raczej daleki od ostrości, dlatego źle wymierzyłam i chwilę później szkło już rozprysło się po podłodze. Przetarłam oczy i schyliłam się, by pozbierać to, co z nas zostało. Ta ramka tak naprawdę przestała mi przypominać wyłącznie przedmiot, czułam się, jakbym w rękach trzymała nasz związek, a raczej to, co z niego zostało. Położyłam zdjęcie na stoliku, a odłamki wrzuciłam do kosza. Obejrzałam jeszcze raz mieszkanie, a potem zgasiłam światło i wyszłam przed drzwi. Trzęsącymi dłońmi odnalazłam w kieszeni klucze i włożyłam je w zamek. Przekręciłam z niechęcią, mając wrażenie, że za tymi drzwiami pozostawiłam całe swoje szczęście, wszystko, na czym mi zależało. Kiedy jednak drzwi były już zamknięte na cztery spusty, wybiegłam z budynku jak najszybciej, uciekając przed falą wspomnień. Starałam się nie myśleć, aby tylko zatrzymać cały ten ból z daleka i móc racjonalnie przemyśleć co dalej. Zrobiło się już ciemno, gdy podjechałam do jednego z większych miast kawałek dalej i wynajęłam hotel. Bagaże pozostawiłam w samochodzie. Musiałam się tylko przespać, aby w jako takim stanie wstać rano i zasiąść przed kierownicą. Nie chciałam tłuc się po nocy, nie byłam nawet w stanie. Nie miałam zamiaru korzystać z łaski Bartka i mieszkać nadal w jego mieszkaniu, bo nie byłabym w stanie nawet zmrużyć tam oka, każdy mebel przypominałby mi, co utraciłam.

Nadal nie mogłam uwierzyć w to wszystko. Czy coś zrobiłam nie tak? Jeśli to nie moja wina, dlaczego tak nagle stwierdził, że nie chce ze mną być? Myślałam, że jestem dla niego tak ważna jak on dla mnie, najwidoczniej się przeoczyłam. Oczy piekły mnie od płaczu, ale ani jedna łza już nie popłynęła. 
I nie popłynie. Co z tego, że najważniejsza osoba Twojego życia tak po prostu pewnego dnia dochodzi do wniosku, że bycie z Tobą nie ma sensu. Zawsze byłam dziewczyną, która nadmiernie użalała się nad sobą, więc w głowie pojawiła się jedna wizja:  płacz, zgrzytanie zębów, zajadanie się nutellą leżąc na podłodze w Kurkowej koszulce i wspominanie dobrych chwil, oraz szukanie powodu tej całej sytuacji. 
Kiedy nie wiesz, co ze sobą zrobić, najlepiej jest uciec gdzieś, gdzie znajdzie się ktoś, kto cię zrozumie i pocieszy. Ja miałam raczej okrojony wybór, bo i grono moich przyjaciół było wąskie.


*
Nadeszło! Nawet nie wiecie jak się cieszę, że w końcu dobiłam do sedna opowiadania, czyli tego zdarzenia wspomnianego po części w prologu. Kolejny rozdział będzie zawierał kawałek wspomnienia, a później już jedziemy z teraźniejszością. :) 
Nie pytam Was o opinie na temat rozdziału, bo na pewno z chęcią je wyrazicie i bez mojej zachęty. ;)

Pokoik już pomalowany. Co prawda zamiast czerwieni wyszedł malinowy, ale także jestem zadowolona. Jakoś tak inaczej się teraz pisze z tego pokoju.
Rezerwy już się skończyły, całkowicie. Nie mam napisanego nawet jednego zdania z rozdziału XVI. Módlcie o natchnienie dla mnie i swobodny dostęp do komputera, co może być trudnością zważywszy, że cała rodzinka w komplecie. ;)

Mam nadzieję, że u was jest piękniejsza pogoda niż u mnie. Gdzie to słońce, gdzie? Od rana leje.

Nawiążę jeszcze do wczorajszego meczu. Tak mi szkoda Pique. Samobója chyba nikt mu nie pozazdrości, ale ja osobiście lubię tego faceta i kurczę, musiał się okropnie czuć, w ten sposób pogłębiając porażkę swojej drużyny.

I jeszcze jedno. Jeśli ktoś ma ochotę zareklamować swojego bloga  w moim komentarzu to proszę, aby robił to dyskretniej. Naprawdę komentarze zaczynające się od adresu bloga a później jednym słowem nawiązujące do treści rozdziału mnie nie interesują, bo i tak na złość sobie i światu nie zajrzę. ;)
Może założę taką podstronę, raj dla spamu? ;)



47 komentarzy:

  1. Zrob miejsce na spam tak chyba będzie najwygodniej. Też mnie to wkurza szczególnie jak jestem na innym blogu a tam słowo w słowo taki sam komentarz... Smutno w sumie. Dla niej tak będzie lepiej bo by się z tego zrobiła relacja ala koło bez wyjścia. Takie odrzucenie chyba najbardziej boli. Jak ci to powie w twarz to jeszcze ale czasami kończy się na smsie i zerwaniu kontaktu. Malinowy? Znaczy na pewno ładnie wygląda ;) Słońca brak , a Pique mi strasznie szkoda. Był bardzo blisko wyratowania Barcy od tego gola. Ale jak obrona siedzi i myśli gdzie obejrzeć BVB : Bayern to się nie dziwmy. Mam nadzieję że Polussia dokopie im w finale :D
    Xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trzymam kciuki za Polussię, ale nie znam się raczej na nożnej, więc nie wiem jakie mają szanse. ;)
      Jakiś czas temu miałam taką fobię przed jakimikolwiek odcieniami różu. Dobrze, że mi teraz przeszło, bo bym się chyba załamała z tą malinową ścianą. :D
      Już nie chciałam robić z Bartka takiego dupka, więc przynajmniej powiedział jej to w oczy. SMS chyba byłby zbyt oklepany. ;)

      Usuń
    2. Smsy sa może i oklepane , ale za często używane. Też się na nożnej ni w ząb nie znam także spoko ;)

      Usuń
    3. Poza tym zerwanie przez SMS to już czyste chamstwo, dlatego też pomyślałam, że Bartek lepiej na tym wyjdzie mówiąc to, gdy stali na przeciwko siebie. ;)

      Ja mam kontakt z nożną przez wiadomości sportowe i tablicę na tumbr, to mi w zupełności wystarcza. ;)

      Usuń
  2. Biedna Ala... Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się jej dalsze losy. Nie mogę doczekać się następnego:D
    Pozdrawiam Luna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak interesują cię losy sierotki Ali. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  3. Kurcze :( to takie smutne że się rozstali :( mam nadzieję że to niedługo się zmieni :( wczułam się w sytuację Ali i zrobiło mi się podczas zerwania bardzo smutno ale cóż ja tego nie zmienię
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, że wczułaś się sytuację Ali. Co się niedługo wydarzy, to wiem tylko ja. Hohohoho, geniusz zła. Wiem i nie powiem. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. To mam nadzieję że za niedługo się dowiem co się wydarzy :D

      Usuń
    3. Na pewno. W końcu z każdym rozdziałem akcja będzie posuwać się do przodu. ;)

      Usuń
  4. Jejku...
    Łzy mi w oczach stoją, a na dodatek słucham takich smutasów, że szok. Widzisz na dworze leje, bo dodałaś taki rozdział. ;C Masz, jak w banku, że bd się modlić o wenę ;D
    Co do wczorajszego meczu...
    Też mi szkoda Pique ;( Ale powiem szczerze, że dawno nie widziałam Barcelony, która grała... no tak jak grała...
    Chciałam żeby BVB i właśnie Barcelona zagrali w finale, no ale cóż... Niemiecki finał się nam szykuje! ;D Czekam z niecierpliwością ;P
    Pozdrawiam, Natka *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro ten rozdział wycisnął z ciebie łzy, to co dopiero będzie przy tych ostatnich i epilogu, które kiedyś tam nadejdą? Nie moja droga, na dworze już lało, zanim dodałam ten rozdział. Przynajmniej u mnie tak było. Rano o szóstej obudziła mnie burza, a teraz co chwilę leje, więc jestem uziemiona. ;)
      Ciekawe, kto z finałowej dwójki wygra. Jeśli będzie to Borussia, to jeszcze bardziej będą się zachwycać Lewandowskim, a tego chyba nie zdzierżę. Koleś jest już wszędzie! ;)
      Także pozdrawiam. ;)

      Usuń
    2. No tak.. ;D
      Ostatnio kupiłam miejscową gazetę i nawet w niej był Lewandowski... Ci sportowcy są teraz wszędzie... Niedługo każdy produkt spożywczy bd polecany przez sportowca ;D
      Naprawdę ostatnie rozdziały bd takie smutne?.. ;C
      Czyli, że Ala i Bartek nie wrócą do siebie?.. ;C

      Usuń
    3. Wiesz, ostatnio widziałam reklamę gładzi z Mamedem, tym od MMA :D
      Nie wiem czy ci pisałam, ale rozdziałów będzie z pewnością więcej niż dwadzieścia, więc wszystko się może zdarzyć. Teraz po rozstaniu Ala pewnie nie będzie tryskać optymizmem. ;)

      Usuń
  5. Nastrój rozdziału wodzę doskonalę dopasował się dp mojego. Cholernie szkoda mi Ali. Dziewczyna specjalnie do niego jedzie, żeby spędzić z nim choć trochę czasu, bo tęskni, a Bartek mówi jej, że to koniec. I jeszcze ta cudowna śpiewka, że mogą zostać przyjaciółmi. Przecież to w żaden sposób w takiej sytuacji humoru nie poprawia, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie. Tak naprawdę znam niewiele osób, które po rozstaniu są przyjaciómi. A już zwłaszcza, kiedy są w takiej sytuacji jak Ala, gdzie naprawdę nie wiedzą dlaczego to wszystko się stało.
    Jestem ciekawa, jak będzie wyglądać perspektywa teraźniejszości. I mam nadzieję, że Ala odzyska równowagę i spokój.
    Pogoda okropna. Niby stopni sporo, ale jest zimny wiatr, nie ma słońca i wygląda jakby miało padać. Wymarzona majówka.
    Pique niemożliwie mi szkoda. Ja ogólnie nie przepadam za piłką nożną, praktycznie jej nie oglądam, ale współczuję mu. Chciał uratować sytuację, a sam przyczynił się do kolejnego gola. Teraz pewnie będą wieszać na nim psy, zamiast docenić starania.
    Sponsorem dzisiejszego komentarza jest brzydka pogoda i brak humoru. Pozdrawiam. :)
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A sponsorem błędów, głównie w pierwszym zdaniu( które miało brzmieć: Nastrój rozdziału widzę doskonale dopasował się do mojego) jest klawiatura telefonu dotykowego i jej dziwny sposób wpisywania polskich liter. :)
      VE.

      Usuń
    2. Skąd ja to znam. Jak piszę na tablecie, to klawiatura dotykowa mnie wkurza jak nie wiem co. Piszę, piszę, a później zauważam, że zabrakło mi jednej literki, albo coś źle wcisnęłam i nie idzie trafić w jedno miejsce, bo zawsze mi się myszka pokazuje nie tam gdzie chciałam, więc muszę całe zdanie albo słowo kasować i tak od nowa. Zawsze dziwne twory mi wychodzą. Kiedyś jak chciałam skomentować wpis Wrony na fejsie, to mi wyszło coś takiego, że jak najszybciej chciałam to usunąć, a jak na złość internet mi się cały czas wieszał. Ech te przygody z dotykową klawiaturą. ;)

      U mnie było dzisiaj aż trzynaście stopni, a poza tym cały czas deszcz. Nie tak to miało wyglądać. Zmęczona jestem, ręce mi drętwieją od malowania przez kilka godzin ścian, a kolana od mycia podłogi.;)
      Wymarzona majówka. Nie, tak naprawdę mi to nie przeszkadza, przynajmniej czasu nie trwonię na głupoty i efekty są widoczne. ;)

      Mimo bólu pleców i zmęczenia mi humor nadal dopisuje. Chyba widać to w ilości uśmiechniętych buziek. Miałam je redukować, ale jakoś tak machinalnie je dodaję. ;)

      A co do opowiadania. Ja też bardzo, ale to bardzo się cieszę, że w końcu będę mogła pisać o teraźniejszości. Prawdziwa zabawa z pisania dla mnie zaczyna się dopiero teraz, po rozstaniu. :>

      Usuń
  6. Zaczynając czytać ten rozdział, wgl wchodząc na Twojego bloga, miałam już w głowie gotowy, dłuuuuugi komentarz, który chciałam zostawić w tym miejscu.
    Jednak tego nie zrobię, bo wszystko co sobie ułożyłam w głowie znikło, gdy Bartek zachował się ...tak jak się zachował.
    tak więc skomentuję tak :
    Co za głupek, ja nie mogę!
    I to tyle.
    Jestem bardzo wylewna wiem, ale spieszę się lekko na autobus, który i tak pewnie przyjedzie dwie godziny później -,-
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli takiego obrotu sprawy się nie spodziewałaś. ;)
      Oj, nie przejmuj się, nie razi mnie twoja zwięzłość, bo zdarzają się osoby, które komentują na dwa zdania, przy nich twój komentarz też jest długi. Z drugiej strony - nie ważne jaki, ważne że jest. :)
      Mam nadzieję, że autobus nie odjechał ci z przystanku na Twoich oczach. ;)

      Usuń
    2. Spodziewałam się jakiejś zdrady na jej oczach, albo zabójstwa z zimną krwią, albo skoku z dachu, albo utopienia się na basenie, ale nie tego, że tak po prostu powie "hej siema, już Cię nie kocham, to nic, że przez cały ten czas Ci to mówiłem bla, bla, bla". Nienawidzę takiego typu facetów -,-
      Ech, ja tak mam. raz dłużej, raz krócej komentuję... Bywa, nie?
      Na szczęście mi nie uciekł, a nawet musiałam na niego czekać, bo wiesz - przezorny zawsze ubezpieczony - wyszłam wcześniej niż musiałam :)

      Usuń
    3. Prawidłowo z tym autobusem.
      Cóż, Twoje wizje są bardzo ciekawe, nie powiem.
      Niee, zdrady na jej oczach nie planowałam. W końcu w poprzednim opowiadaniu ten patent wykorzystałam, musiałam wymyślić coś nowego. ;)
      Bywa. Ja czasem mam ochotę się rozpisać, a czasem piszę coś na szybko, więc i ilość znaków jest ograniczona. ;)

      Usuń
    4. Może nie tyle ciekawe, ile przerażające, ale to od nadmiaru kofeiny w organizmie i od horrorów, oglądanych conajmniej raz w miesiącu :)
      No tak, poniekąd masz rację zdrady nie mogło być. Ale wiesz, zawsze można coś powtórzyć :)

      Usuń
  7. Boże, biedna Ala. Kurek dupek - tylko tyle mogę z siebie wydusić, bo inne słowa są po prostu niecenzuralne i mogłby kogoś zgorszyć. A tak, trochę ładniej go opisałam. Choć wcale na to nie zasłużył.
    Powtórzę - biedna Ala. Do kogo ona teraz pójdzie? Za pewne do rodziców... Albo do przyjaciółek, które na siłe będą chciały znaleźć jej jakiegoś kolejnego faceta. Ale przecież nic z tego dobrego nie wyszło.
    Najlepiej będzie, jak dziewczyna sobie teraz pobędzie w ciszy i spokoju. Ale nie no, tak mi jej cholernie szkoda :<

    Głupi jesteś Bartek. I ślepy.

    A zakładka "Raj dla spamu" - bardzo dobry pomysł!
    A że teraz jej nie ma, to pozwolisz, że zaproszę cię do siebie, na nowe-szanse na dziewiąty rozdział :*

    No i trzymam kciuki za Twoją wenę. I pomodlę się, jakby co :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będzie dalej i czy Twoje przewidywania się sprawdzą? Dowiesz się już za dwa dni ( napisałabym jaki to dzień, ale już się pogubiłam, straciłam rachubę czasu). Kurczę, zabrzmiało jak reklama jakaś. ;)

      Co jak co, ale do ciebie o spam nie mam pretensji, bo bardzo mi pomagasz. Nawet mi się nie chce już wchodzić na stronę główną i patrzeć czy ktoś coś dodał, więc nie wiedziałabym, że już jest kolejny. :> Jak znajdę chwilkę, to przeczytam. Ciekawe co tam u Kim i spółki. ;)

      Chyba Wasze modlitwy zostały wysłuchane, bo rozdział XVI już powstał. ;)

      Usuń
  8. Bardzo smutny rozdział :( Szkoda mi Ali ;( Bartek mógł chociaż wytłumaczyć, co jest powodem jego decyzji, a nie zachował się, jak typowy facet... Jestem ciekawa, kto udzieli Ali wsparcia w tak trudnej dla niej chwili.
    trzymam kciuki za to, że do Twojej głowy wpadną jakieś pomysły na kolejne rozdziały i będziesz miała wenę, by to wszystko spisać :)
    u mnie pogoda też nie zachwyca, jakoś tak pochmurno :(
    Też mi szkoda Pique, szczerze mówiąc miałam nadzieję, że stanie się cud i Barca wejdzie do finału LM. A tak trzeba się szykować na niemiecką batalię o zwycięstwo :D
    Pozdrawiam,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miał być smutny. Kiedyś do tego musiało dojść. ;)
      Pomysły pojawiają się jak grzyby po deszczu, niestety nie mam kiedy ich spisać i gdzie ich spisać. Dzisiaj cały dzień malowałam mieszkanie i to jeszcze nie koniec, a później trzeba będzie posprzątać... Przynajmniej mam co robić. Nieważne i tak rozdział XVI już powstał przed paroma godzinami, więc kciuki się przydały. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  9. Bartek, ty... Ty idioto skończony! Ręce mi opadły. Wiedziałam, że sprawa jego dziwnego zachowania jeszcze wróci, no i się nie pomyliłam. Rozmowa Alicji z mamą Bartka wcale mnie nie uspokoiła, jak widać, słusznie. Już od jakiegoś czasu odnosiłam wrażenie, że zachowanie Bartka jest jakby trochę wymuszone, był jakiś dziwny. I proszę, sprawa się rypła. Mógł wymyślić coś lepszego, skoro tak długo nad tym myślał. Mówienie "możemy zostać przyjaciółmi" przy okazji rozstania świadczy tylko o nim i o tym, że jest żałosnym idiotą. Niemniej jednak, dobrze, że zdobył się na to, by się z nią rozstać. Nadal nie wiemy, co się stało i co stoi za jego decyzją, dlatego pewnie jeszcze poczekam na potwierdzenie bądź obalenie mojej teorii. Jestem dumna z Alicji i z tego, jak się zachowała. Płakanie przed nim i użalanie się nad sobą niczego by już nie zmieniły. Trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że zmiany, które w niej zaszły, były na tyle silne, że poradzi sobie bez niego. Że udowodni mu, że jej życie nie kończy się na nim, że jest na tyle twarda, by ułożyć sobie wszystko na nowo. Było o tym w prologu, ale sama odniosłam takie wrażenie, że ten związek zmienił ją na lepsze i to chyba jedyne, za co powinna być mu wdzięczna. Stała się twardsza, uwierzyła w siebie i to powinno teraz zaprocentować. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto ją teraz wesprze i jej pomoże. Czasem lepiej mieć mniejsze grono przyjaciół, ale prawdziwych i sprawdzonych niż całą masę ludzi, którzy będą się cieszyć z twoich niepowodzeń. Szkoda mi jej, bo to nie jest łatwe i przyjemne, ale wierze, że wyjdzie z tego silniejsza. W końcu, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Oby w tym przypadku tak było. Bartek może i pozostawił po sobie coś dobrego, ale styl, w jakim się rozstali, pozostawia wiele do życzenia. Zapewne ma coś na sumieniu, bo jego nerwowa reakcja mówiła sama za siebie. Alicja powinna utrzeć mu nosa i pokazać, że nie będzie za nim rozpaczać i rwać sobie włosów z głowy. Miałam wrażenie, że ona bardziej się zaangażowała w ten związek niż on, że ona wszystko bardziej przeżywała i bardziej jej zależało. Może to tylko dziwne i mylne odczucie, ale tak właśnie mi się wydawało. Teraz pojawiła się jedna głupia myśl w głowie. Może Bartek chciał się tylko zabawić uczuciami Alicji? Może stał za tym jakiś zakład? Z drugiej strony, utrzymywanie przez rok związku, który miał być wynikiem jakiegoś głupiego zakładu, to byłoby za dużo, dlatego to chyba niemożliwe. Ciekawa jestem strasznie, co kierowało Bartkiem i co spowodowało jego decyzję o rozstaniu. No i wydaje mi się, że to rozstanie może Ali wyjść na dobre. Ten związek był dla niej, po części, toksyczny. Nie miała przyjaciół ani znajomych na miejscu, była zdana tylko na Bartka i jego humorki. Rozumiem, że zakochała się tak bardzo, że jej nie byli inni ludzie potrzebni do szczęścia, ale to świadczyło tylko o tym, że ma nad nią za dużą kontrolę i zbyt dużą częścią jej życia zawładnął. Cholernie ciekawi mnie, jak to wszystko się dalej potoczy, szczególnie wydarzenia z teraźniejszości... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja reakcja na Twój komentarz : ,,o kurczę''. Autentycznie, odzwyczaiłam się już od tak długich opinii. Cieszę się, że opisałaś mi dokładnie to, co myślisz na temat związku Ali i Bartka. Nie mogę powiedzieć ci, czy tylko ona tak bardzo się w to zaangażowała, ale tak naprawdę nie mamy tutaj za dużo informacji o tym, co czuje Bartek, bo jego perspektywa pojawiła się jedynie na początku i na razie nie planuję powrotu do niej. Nie ułatwiałam wam wejścia do kurkowej głowy i chyba nie mam takiego zamiaru. ;)
      Napisałabym tyle i potwierdziła czy zaprzeczyła Twoim domysłom, ale większości dowiesz się z kolejnych rozdziałów. Faktem jest, że ten związek był dla Ali toksyczny, nawet ona sama tak to określiła.

      Głupio mi tak odpowiadać lichym komentarzem, ale naprawdę nie jestem w stanie napisać nic więcej.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  10. Nadrobiłam kilka rozdziałów ,chyba dwa i jest mi jakoś dziwnie. W pewnym momencie jak Bartek powiedział Ali ,że muszą pogadać czułam się jak ona serce zaczęło bić niemiłosiernie szybko i nagle było mi tak gorąco ,że się rozbierałam z bluzy. Potem ręce zaczęły drżeć. Nie wiem co się ze mną dzieje ,ale uzależniam się od tej historii ,podobnie jak tamtą. Nie wiem czemu Bartek się tak zachował i nawet nie chcę wiedzieć ,czemu zranił osobę ,którą wcześniej podobno kochał. Nie rozumiem i nie chcę zrozumieć jak można się tak zachować. Od czasu do czasu miewałam wrażenie ,że coś kręci ,ale jak czytałam słowa "też nie chce wyjeżdżać" czy coś w tym stylu ,seryjnie myślałam ,że kocha ,że mu zależy a tu taki nietakt. No nic ,czekam dalej na rozwój akcji.

    W między czasie zapraszam do siebie na nowy blog z onepartami http://niezwykleinteresujacahistoria.blogspot.com/

    Pozdrawiam Annie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna cholera, dziewczyno, może ja przestanę pisać tę historię? Nie wiedziałam, że może ona kogoś aż tak działać. Mam nadzieję, że nie podzielisz losu Ali i nie załamiesz się, czy nie zaczniesz smętna chodzić tygodniami. ;)
      Żadna z Was nie wie, a jedyną osobą, która ma świadomość, jak się to dalej potoczy, jestem ja. ;)
      Powiem tylko, że odpowiedzi na Twoje przypuszczenia na pewno się pojawią. ;)

      Usuń
    2. Sądzę ,że będę żyć. Smętna chodziłam chyba tylko przez jakieś 2 godzinki także się nie przejmuj. Ani mi się waż zawieszać ,bo się policzymy :)

      Usuń
    3. Hohoho, czyżbym wyczuwała cień groźby? ;)
      Nie masz co się obawiać, bo ja z reguły jak coś zacznę, to i kończę, więc nie zostawiłabym tego opowiadania tak urwanego w tym momencie, bez zakończenia. ;)

      Usuń
  11. Ale on jest głupi. Bardzo głupi, aż nie da się tego wyrazić słowami. Widać, że nie zasługuje na nią. Jak mógł ją zostawić?? No pytam się jak. Chociaż zresztą nawet już odechciało mi się. Grrrr... nie podoba mi się to :( Zachował się jak typowy facet, aż żal mi Ali. Ona zawsze ma pod górkę :( Otworzyła się przed nim, a on ją zostawił. Zobaczymy jak dalej się potoczy ta historia. Ala niech sobie znajdzie kogoś kto ją potraktuje poważnie i z kim będzie mogła przeżyć swoje życie i będzie też szczęśliwa bo to jest jedno z najważniejszych rzecz oprócz zaufania bo to jest na pierwszym miejscu udanego związku. Możemy zostać przyjaciółmi wogóle zastanowił się co do do niej powiedział. Ohh faceci najpierw mówią potem dopiero myślą. Standard.
    Pozdrawiam
    J.
    P.S. Mam nadzieję, że w sobotę będzie następny rozdział i dostaniesz przypływ weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wena będzie, czy nie, rozdziały nadal będą dodawane regularnie, spokojna głowa. Każda z Was najwidoczniej trzymała za mnie kciuki, bo już powstał rozdział XVI i połowa XVII. ;)

      Jak to dalej będzie okaże się już wkrótce. Z rozdziału na rozdział będziesz wiedziała coraz więcej. :)

      Usuń
  12. Ja napiszę krótko.
    Więc, po pierwsze, to uwielbiam twojego bloga. Żadna książka (ani blog) mnie tak nigdy nie wciągnęła.
    Po drugie, życzę Ci, abyś nie tylko miała wenę, ale i żeby pisanie tego opowiadania sprawiało Ci jak najwięcej radości.
    Cieplutko (przez wzgląd na pogodę) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, dziękuję ci bardzo! Chodź, niech cię uściskam. :)
      Dziękuję za ten miły komentarz. Nie wiem, czy faktycznie jest coś w tym opowiadaniu, ale cieszę się, że też tyle ono znaczy dla Was i podoba się tak, jak mi.
      Pisanie zawsze sprawia mi masę radości, szczególnie gdy później ludziom podoba się to, na czego spisanie poświęcam tyle czasu. :)
      Ja także pozdrawiam cieplutko, bo pogoda za oknem faktycznie nieciekawa. :)

      Usuń
  13. Bartek zachował się jak dupek. "Możemy zostać przyjaciółmi." no ludzie, czy on nie myślał? Tak się tego nie robi, zwłaszcza że nawet nie podał jej powodu dla którego z Alą zrywa. Zachował się szczeniacko.
    Cholernie szkoda mi Ali, ale z drugiej strony jestem z niej dumna, że nie rozpłakała się przy nim. To znak, że jest silniejsza niż przed poznaniem Bartka, i wydaje mi się, że to całkiem nieźle wróży.

    Ty malowałaś pokój, ja łazienkę ;) tylko u mnie szaleństw kolorystycznych nie było, bo babcia się uparła na białą farbę... ech, zero wyobraźni.

    A finału LM to się boję piekielnie, zwłaszcza że moje kochane dortmundzkie Dziecko ma pauzować 3 tygodnie, bo zerwał ścięgno :| Ale wierzę w wygraną żółto-czarnych. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o LM to też mam zamiar kibicować Borussi, bo w końcu trzech Polaków w składzie, trzeba trzymać za nich kciuki. ;)

      Faktycznie, wcześniejsza Ala zachowałaby się pewnie inaczej. Dobrze, że nie mazgaiła się na jego oczach, bo już samo zerwanie było dla niej wystarczającym upokorzeniem. A czy nieźle wróży, to się dowiemy z czasem. ;)

      Usuń
  14. Winiar w Rosji :< Rozdział jak zwykle fajny, nie komentuję z braku czasu, ale wiedz, że masz we mnie stałą czytelniczkę ;)
    Dziewczyna od Vesper i trzymania kciuków za Boży błysk na maturze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadomość, że to czytasz bardzo mi pomaga. ;)
      Dzięki, że jakoś określiłaś mi się, bo nie lubię, gdy dostaję komentarze anonimowe bez jakiegokolwiek namiaru na osobę, później nie wiem z kim o czym pisałam, a tak już cię kojarzę. :)

      Winiar w Rosji. Szkoda, ale zarobi troszkę forsy. Mam nadzieję, że nie spędzi kolejnego sezonu na ławce rezerwowych. Zbyszek też ucieka, Kurek nie ma chyba zamiaru wracać do Polski... Co zrobisz, takie życie. Będziemy musieli do tego przywyknąć, choć troszkę będzie mi Michała brakować w mojej Skrze. Co ja mówię, ogólnie w naszej lidze.

      Usuń
  15. Załóż, załóż, będzie czyściej w komentarzach :)
    Co do rozdziału. Cholera, wiedziałam że coś się święci, ale żeby Bartek zażądał rozstania od tak, bez żadnego wyjaśnienia przechodzi ludzkie pojęcie. Nosz kurwa, o co mu chodzi?! Ma wspaniałą dziewczynę, z którą jest szczęśliwy, kochają się, i nagle wycina taki numer. Ja jestem pewna że te telefony od "mamusi" są kluczowe dla sprawy :D Mam nadzieję że szybko wyjaśnisz całe to zamieszanie, bo zżera mnie ciekawość, co stoi za tą tajemniczością Bartosza. Podejrzewam że to jakaś choroba, albo problemy rodzinne. Bo co do rzekomej dziewczyny z Rosji już zaprzeczyłaś, więc tę opcję wykluczam. A może dziecko? Pisz szybko, bo umrę tu z ciekawości ^^
    Jestem bardzo dumna z Ali, że nie pozwoliła sobie płakać przy Bartku. Nie okazała słabości, no bo z jakiej racji? Swoją drogą, tekstem "zostańmy przyjaciółmi", przegiął na całej linii. Nie wiem czy jest głupi czy ślepy, ale takie teksty rodem z telenoweli są kompletnie nie na miejscu. Mam nadzieję że zrobiło mu się chociaż trochę łyso, widząc siłę Ali (no dobra, zaszklone oczy jeszcze o niczym nie świadczą). Brak mi już słów na jego zachowanie, więc lepiej nie będę nic pisać bo tylko zacznę przeklinać.
    Malinowy pokój, mówisz? :D Fajnie! Ja malowałam jakiś rok temu, i zamiast "alpejskiej łąki" wyszła alpejska sraka. Także nie mów mi nic o niespodziewanych kolorach ^^
    Weny życzę, bo bez niej krucho.
    Buźka, S. ;*

    i zapraszam na nienawiść czwartą, jak znajdziesz chwilkę ;)
    http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko też mogę wykluczyć. To pod spoiler nie podchodzi. ;)
      Twój komentarz na temat malowania pokoju rozbawił mnie do łez. Najwidoczniej mogło być gorzej . :D
      Widziałam, że dodałaś nowy rozdział, ale niestety w tej chwili robię arkusz rozszerzony z matmy ( tiaaa) i niby liczę zadania, więc wpadnę później. Dlatego też mój komentarz długością nie powala. ;)

      Usuń
  16. Przeczytałam wszystkie rozdziały za jednym razem, a przy tym mało się nie popłakałam. Ciągle mnie zastanawia, czemu Bartek tak postąpił? Co było tego powodem?
    Czekam na ciąg dalszy tej historii, jest naprawdę świetna.
    Jeśli możesz, informuj mnie.. : )
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam odpisać ci wcześniej z telefonu, ale nie mogłam się zalogować, a później mi komentarz skasowało. ;)

      Dzięki za komentarz. Trochę tych rozdziałów było, szacunek, że przeczytałaś to wszystko. ;)
      Odpowiedź na Twoje pytanie pojawi się na pewno, ale kiedy, nie ujawnię.

      Aww. Dziękuję ci bardzo! Pewnie, że będę cię informować.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  17. Cześć! Jejku jak tylko zaczełam czytać Twoje opowiadanie, to nie mogłam przestać i trochę się wkurzyłam jak mi się rozdziały skończyły ;) Ciekawe czemu Bartek zerwał z nią skoro wydawało mi się że tworzą udany związek. Mam nadzieję że to szybko się wyjaśni ;)
    Jeśli możesz to bardzo bym chciała gdybyś mnie informowała o nowościach na gg: 2318254.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Tekst z rozdziałami mnie rozwalił. Teraz przyjdzie ci trochę czekać na kolejne rozdziały. ;) Na szczęście kolejny już dzisiaj.
      Wyjaśni się na pewno. ;)

      Jeśli tylko moje gg nie odmówi współpracy, to z pewnością będę cię informować.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  18. nawiązując do Twoich informacji "odautorskich", a zwłaszcza ostatniego akapitu, tooo czuję się winna i ja :) nie lubię spamu, tak jak i Ty, a spamuję buu.. ale jako, że brakuje mi spostrzegawczości i w ostatnim momencie przed dodaniem komentarza, zauważyłam Twoją zakładkę, jak głupia go dodałam :) biję się w pierś i przepraszam :)

    ale żeby nie było, że ważniejsze jest dla mnie spamowanie, to teraz o Twoim rozdziale i opowiadaniu.. jak już pisałam jest świetne! ;) już miałam pisać, że nawet zaczęłam lubić Bartka ;d albo jego kreację... a tu taki psikus no :( nieeefajnie Alę potraktował! I to bez wyjaśnienia. Mam nadzieję, że ona się jakoś pozbiera,a ON się wytłumaczy.. co to za kręcenie nosem! ;(

    pozdrawiam i obiecuję nie spamować więcej :)

    OdpowiedzUsuń